Wierietielny: We mnie jeszcze wszystko siedzi

Justyna Kowalczyk zajęła w sobotę drugie miejsce w biegu łączonym w zawodach Pucharu Świata w Lahti. - Emocje po igrzyskach opadły, choć we mnie jeszcze wszystko siedzi. Do Justysi dotarło, że ma złoto olimpijskie, wspomina o tym często. Ale proszę nie mówić "dokonaliście", tylko "dokonała", bo to wyłącznie jej zasługa. Żeby tych ojców sukcesu nie było za wielu - mówi trener liderki klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Aleksander Wierietielny.
Mówi Aleksander Wierietielny, trener Justyny Kowalczyk:

Justyna przybiegła na metę uśmiechnięta i radosna. Rozdawała całusy na lewo i prawo, to drugie miejsce ją ucieszyło. Marit jest bardzo mocna, przede wszystkim krokiem łyżwowym. W klasyfikację PŚ nie zaglądałem, ale wiemy, że dwie Kule Justyna już ma. Emocje po igrzyskach opadły, choć we mnie jeszcze wszystko siedzi. Do Justysi dotarło, że ma złoto olimpijskie, wspomina o tym często. Ale proszę nie mówić "dokonaliście", tylko "dokonała", bo to wyłącznie jej zasługa. Żeby tych ojców sukcesu nie było za wielu. Jest dziewczyna na topie, ma cztery medale olimpijskie. To perełka naszego zimowego sportu, jej należy się szacunek. Że mnie chwali i podkreśla moje zasługi, to tylko kurtuazja. Nie rozdrabniajmy się i nie piszmy o innych. Tylko o niej. Plany przygotowań piszemy razem, ona skończyła wyższą uczelnię. Jest doświadczona, pomaga mi we wszystkim.

Sukcesy odniosła fenomenalne, oby tak dalej się powodziło. Motywacji Justysi do dalszej ciężkiej pracy nie zabraknie. Mam nadzieję, że w naszym układzie nic nie pęknie. Nie wiem, co będzie z całym naszym teamem w przyszłości, jest lepszy od poprzedniego. Justyna była lepiej przygotowana, radziła sobie nie tylko na dystansach, ale też w sprincie. Na igrzyskach była najmocniejsza. Gdyby trasy były odpowiedniej jakości, sukcesy byłyby większe.