Vancouver 2010. Justyna Kowalczyk i jej złote narty

Przed igrzyskami zdumienie wzbudziła informacja, że Justyna Kowalczyk zabrała do Vancouver 70 par nart. Teraz rozumiemy po aż tyle. To narty pomogły jej zdobyć złoto.
Polka podczas sobotniego biegu po złoto dwa razy zmieniała narty. W maratonach jest to dozwolone w specjalnie wyznaczonych miejscach. Kowalczyk narty zmieniła na 10 i 20 kilometrze. Okazało się, że były to trafione decyzje.

70 par nart wydawało się przed igrzyskami liczbą oszałamiającą, ale Polka potrzebowała sprzętu z różnym smarowaniem na treningi i starty. W sobotę po zmianie musiała wprawdzie ścigać rywalki, ale biegła zdecydowanie szybciej dzięki świeżym i bardziej dostosowanym do warunków smarom. Najgroźniejsza rywalka Polki Norweżka Marit Bjoergen zmieniała narty tylko raz, po drugiej pętli.

Polka walczyła do ostatnich centymetrów maratonu narciarskiego z Bjoergen - swoją największą rywalką w tych igrzyskach. Na linii mety dzieliło ich raptem 0,3 s. Trzecie miejsce zajęła Finka Aino-Kaisa Saarinen. Ceremonia medalowa z udziałem Kowalczyk od 3:30 polskiego czasu.

MAMY ZŁOTO - Justyna Kowalczyk mistrzynią olimpijską »