Sport.pl

Kowalczyk na półmetku będzie pewnie pierwsza, ale co dalej?

Od dekoracji w centrum Whistler za sprinty techniką klasyczną nie upłyną nawet dwie pełne doby, a liderka Pucharu Świata stanie do walki w biegu łączonym. W ubiegłym roku zdobyła w tym biegu mistrzostwo świata.
Zasada jest prosta: kilkadziesiąt zawodniczek startuje na wystrzał. Najpierw mają do pokonania 7,5 km techniką klasyczną. W tej, obojętnie od trasy, Polka nie ma sobie równych. Sama mówi, że w odpychaniu się kijkami jest najmocniejsza z mocnych.

To, że do strefy zmiany nart Polka przyjedzie pierwsza, jest pewne niemal jak amen w pacierzu. Tylko co dalej? Trener Aleksander Wierietielny powtarza na każdym kroku, że liczyć się będzie mądrość, a najważniejszą pracę wykona głowa. Kowalczyk nie może ruszyć za mocno. W Whistler nie ma stromych podjazdów, więc nie da się uciec rywalkom tak daleko, żeby już jej nie dopadły.

- Na pewno zmieni narty i kije. Buty i skarpetki zostaną te same - uśmiechał się Wierietielny. Każda z zawodniczek będzie miała na półmetku przygotowany sprzęt do biegu "łyżwą". Kiedyś Kowalczyk zdarzało się mylić stanowiska albo nerwowo przypinać narty. Słowem - traciła za dużo, żeby być mistrzynią. Teraz to wszystko trwa najwyżej kilkanaście sekund - Justyna jest już doświadczoną i utytułowaną biegaczką.

Kiedy ruszy na pętlę do techniki dowolnej napotka problem, który prześladuje ją od roku. Znaczy zbyt łatwą trasę. - Jest jeszcze łatwiejsza od tej, którą biegły na 10 km "łyżwą". To dopiero prawdziwa rekreacja - mówi Wierietielny. Ale szybko znajduje pocieszenie - w poniedziałkowym biegu na 10 km techniką dowolną Polka straciła do brązowego medalu niespełna sześć sekund. Te "sekundki", jak mawia Wierietielny, będą absolutnie do nadrobienia nad rywalkami podczas biegu klasykiem.

- Pobiegnę na maksa, jestem świetnie przygotowana. Forma nie uciekła. Zobaczymy, na ile te moje sto procent wystarczy. A tak w ogóle, to dajcie mi święty spokój z tym biegiem, teraz cieszę się medalem! - mówiła nam po dekoracji zarumieniona od emocji Polka.

Ładniejszy ten medal z Turynu? A jeden pierun - mówi Kowalczyk »


Więcej o: