Sport.pl
Komentarze (441)
Depresja Justyny Kowalczyk. "Trzy ostatnie lata mojego życia okazały się kłamstwem" [WYWIAD]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • pierkwadratto

    Oceniono 64 razy 56

    Dla mnie jest jasne,że źródłem tego dołka jest katorżnicza praca. Człowiek potrzebuje jakiejś odmiany. Człowiek inteligenty,czujący, wrażliwy kiedy w każdy dzień ma wpisany rytm raz dwa raz dwa... to w końcu zaczyna myśleć o innych bodźcach, których mu ten piękny świat i życie może dostarczyć. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że sama przeszłam wiele, uśmiechałam się do ludzi,może nie do 100 mln przed kamerami, ale ból jest taki sam, kiedy straci się małe życie. Ale wiara dodaje skrzydeł. Poukładało się, są w moim życiu dzieci. Złe wspomnienia zostają, ale któż ich nie ma. Bądź szczęśliwa Justynko. Mag.

  • teczowyninja666

    Oceniono 56 razy 54

    Zdobyć złoty medal ze złamaną nogą to mistrzostwo. Zdobyć złoty medal ze złamaną nogą i walcząc z depresją to absolutna wielkość. Przyznać się do tego publicznie to kolejny dowód na nietuzinkową osobowość. Kto nie miał depresji, nie walczył z nią każdego dnia ten nie ma pojęcia jakiej siły potrzeba żeby po prostu żyć a być przy tym medialną, sławną osobą to dla mnie niewyobrażalne. Tysiące ludzi trzymają za Panią kciuki, niech Pani teraz walczy o siebie, medale już są.

  • mistrz_liu

    Oceniono 57 razy 53

    Pani Justyno, żeby było jasne: Pani niczego już nie musi!
    Jest takie miejsce w sercu, gdzie są i na zawsze pozostaną najwięksi, jak Irena Szewińska, Deyna, Tomaszewski, Ryszard Szurkowski, Zbigniew Boniek, czy Adam Małysz. Proszę pamiętać, że są kibice, u których w sercu zostanie Pani na zawsze. Bez względu na to co będzie dalej.

  • xezaq

    Oceniono 51 razy 45

    Pani Justyno, Pani WYKONAŁA 150% normy. Kibice są dumni. Czas trochę odpocząć. Powodzenia!

  • Wojciech Pepe

    Oceniono 51 razy 45

    Justyno. Jeśli sądzisz, że to wszystko nie ma dalej senstu to po prostu przerwij karierę już teraz. Zdobyłaś i udowodniłaś wszystko co było do zdobycia i udowodnienia w biegach narciarskich. TERAZ najwyższy czas zająć się w końcu sobą. DZIĘKUJĘ za szczery wywiad, ucina wszelkie głupkowate spekulacje... To wyznanie na pewno było bardzo dobrym posunięciem. Zaopiekuj się teraz sobą, spróbuj zbudować na nowo swoje życie. Nawet jeśli taka myśl jest męcząca to pamiętaj, WSZYSCY trzymamy za Ciebie kciuki, jeszcze mocniej niż wtedy kiedy zdobywałaś Puchar Świata, jeszcze mocniej niż kiedy zdobywałaś olimpijskie złoto.
    To wszystko jest niczym jeśli nie będziesz znów szczerym, uśmiechniętym człowiekiem.

  • iguassu

    Oceniono 53 razy 43

    Justyna, masz Wielką Klasę! Uwielbiam Cię za wszystko! Trzymaj się...

  • men_53

    Oceniono 47 razy 43

    Trzymaj się, Justynko. Jesteś Wielka.
    Nam dałaś przez lata wiele radości, szacunek i podziękowania za to.
    Teraz zadbaj wreszcie o siebie.
    A ujadania zakompleksionych kundelków spróbuj nie zauważać. Kundelki zawsze były, zawsze będą. I zawsze szczekają, bo taka ich natura.

  • go4it

    Oceniono 47 razy 43

    Trzymaj się, Justyno.
    Jesteś dla nas ważna.

  • 0apud0

    Oceniono 40 razy 40

    Z wywiadu odniosłem wrażenie, że Justyna Kowalczyk jest bardzo samotną osobą. Jest rozpoznawana na ulicy, trafia na okładki, dostaje setki zaproszeń na różne imprezy. Ale wśród tego wszystkiego nie ma ludzi, którym na niej zależy, dla których jest kimś bliskim. Niestety tak często bywa w świecie wielkich gwiazd. Życzę pani Justynie, żeby nie spotkał ją los Benny'ego Hilla.

  • secondfloor914

    Oceniono 42 razy 34

    Nie lubiłem dziewczyny, oczywiście szanowałem ją jako WIELKIEGO sportowca, kibicowałem, cieszyłem się z sukcesów ale jako człowiek b. mnie irytowała. Teraz mi wstyd.

  • roger45

    Oceniono 39 razy 31

    Obecnie sport to cyrk obwozny. Zadna frajda. Sportowiec jest koniem wozu biznesu. Tenisisci na przyklad co kilka dni maja turniej. Rano pewnie z minute sie zastanawiaja
    gdzie sa. Na cholere co tydzien grac z tymi samymi przeciwnikami ?

  • xxx.ja

    Oceniono 44 razy 30

    cholera nie jestem pani fanka ale życzę wszystkiego co naj!! Popłakałam się czytając ten wywiad. Pani Justyno nadziej i spokoju Pani życzę !

  • doomsday

    Oceniono 40 razy 30

    Przepraszam, że się naprzykrzam, miałem już dwa posty pod poprzednim artykułem z cyklu, gdzie opisałem moje własne doświadczenia z depresją. W związku z tym Pani Justyno, że podaje Pani więcej szczegołów o problemach z lekami, chciałbym coś dodać.

    Dwie rzeczy są wążne . Po pierwsze dobry doświadczony, mądry lekarz psychiatra i Pani cierpliwość.
    Antydepresanty wcinają się w około sześć tygodni. Miesiąc to może być za krótko. Dobry lekarz będzie wiedział, co i jak . Nie zaszkodziło by się położyć do kliniki na kilka tygodni, by lekarz mógł zrobić obserwację. Z tym, że zwrócę uwagę, że w Polsce lecznictwo szpitalne w tej dziedzinie jest dwutorowe, dla dwóch klas społecznych. 5 % tych lepszych jest leczona w szpitalach uniwersyteckich, dawniej klinicznych, szpitalach MSW, MON itd. 95% reszty Polaków ląduje w Wojewódzkich Szpitalach Psychiatrycznych typu Lubiąż, Dziekanka w Gnieżnie, Świecie nad Wisłą.
    To nie są szpitale, chociaż tak się nazywają. Są to ośrodki eutanazji . Jeżeli lekarzowi uda się tam wyleczyć, czy podleczyć młodego pacjenta, to mówimy o cudzie. Inni wyjeżdżają nogami do przodu prosto na cmentarz. Wiem, bo byłem w obu tych lecznicach, dla tych wybranych i dla reszty. Selekcja odbywa się zwykle na izbie przyjęć np. szpitala uniwersyteckiego w dużym mieście. Kiedy lekarz dyźurny, zwłaszcza ordynator czuje znajomości , plecy i pieniadze, zostawia u siebie, resztę wysyła do Wojewódzkiego, np. z Poznania do Kościana. Doktor pełni tu rolę esesmana z rampy w Oświęcimiu. Jego decyzja oznacza często życie lub śmierć dla pacjenta. Piszę to z cała świadomością i odpowiedzialnością. Wojewódzki pani nie grozi, to pewne, piszę o tym przy okazji .
    Więc obserwacja może być wskazana, jeżeli tak by chciał jakiś przyzwoity lekarz .
    Moim pierwszym antydepresantem po nawrocie depresji po kilkunastu latach przerwy, już za Oceanem był Prosac, wtedy nowość. Sen mi uregulował po siedmiu dniach przy minimalnej dawce 20mg. dziennie. Ale był taki dzień, kiedy już w domu, po kliku miesiącach przez pomyłke wziąlem dwie tabletki i nagle w mieście dostałem tego dnia krwotoku z nosa . Po ośmiu latach lek już nie działał.
    Byłem kiedyś na oddziale z dziewczyną w Pani wieku, bardzo piękną zresztą. To była jedna z ładniejszych kobiet , jakie w zyciu spotkałem. Z zawodu była lekarzem dentystą.
    Wtedy akurat brała serię elektrowstrząsów, po których u niej depresja zupełnie zanikła. Zdecydowała się na te zabiegi, bo leki nie działały wcale . Jak z jej pamięcią potem było, to nie wiem. Ale inni pacjenci , których póżniej spotkałem po szokach skarżyli się na ubytki w pamięci.
    Serdecznie jeszcze raz pozdrawiam.
    Doomsday

  • morris2006

    Oceniono 41 razy 29

    czytam i płaczę...; Justynko KOCHAMY CIĘ bardziej jeszcze; DASZ RADĘ!!!

  • panpererinos

    Oceniono 28 razy 28

    Pani Justyno, szacunek, wielka moja sympatia i życzenia, aby przez te chmury przebiło się słońce. Wiem z autopsji czym jest depresja, czym jest długotrwała bezsenność, czym jest konieczność okazywania dobrego nastroju gdy jednocześnie wewnątrz wszystko umiera. Życzę o wielkiego zwycięstwa. I bardzo proszę czytelników - nie doradzajcie, jeśli nie wiecie czym jest depresja. Nie doradzajcie założenia rodziny, nie komentujcie poronienia, nie pocieszajcie w stylu " głowa do góry" - to nie działa. A ci, którzy szukają dziury w całym doszukując się dopingu - niech skorzystają z niepowtarzalnej okazji mądrego zamilczenia.

  • jackie53

    Oceniono 44 razy 26

    I to jest właśnie siła szczerości!!! Justyno - to najlepsza terapia! Właśnie mniej więcej od dwóch lat wkurzałaś mnie niemiłosiernie. Te durnowate wywiady, mizdrzenie się do kamery, te zdobienia: nartki, śnieżek, górka... to było nie do wytrzymania! Nie zdawałem sobie sprawy, że jest aż tak źle. Ale nie mam sobie nic do wyrzucenia. Wiedziałem, że kłamiesz, tylko nie wiedziałem dlaczego? Doprowadziłaś do tego, że ta "złamana noga" w Soczi, dla mnie była lipą! A teraz... wiem co to jest deprecha i nieprzespane noce. Wiem co to znaczy, kiedy traci się COŚ bezcennego. Dlatego ja również w stosunku do Ciebie zaczynam wszystko od nowa! Trzymam kciuki i życzę... spełnienia! Justyna: BĘDZIE TYLKO LEPIEJ!!!

  • hermenegilda_jaga

    Oceniono 30 razy 26

    Mogę napisać tylko tyle: rozumiem. Choć jednocześnie nie rozumiem, bo każdy przeżywa to sam, na różny sposób. To długa i ciemna dolina, ale da się znaleźć wyjście i wrócić do światła. Wtedy to wszystko staje się tylko mrocznym, złym wspomnieniem. I tego Pani życzę, by odnaleźć to światełko - w sobie i w świecie. Nie jest Pani sama!

  • on199206

    Oceniono 23 razy 23

    Czytając te słowa mam łzy w oczach. Świetnie rozumiem co Pani czuje, ja też odnoszę "sukcesy", znajomi , gdy mnie spotykają mówią, że zazdroszczą mi osiągnięc i takiego życia. czasami mam ochotę im wykrzyczec, że najgorszemu wrogowi nie życzyłbym bycia mną. Na zewnątrz uśmiechnięty a w środku totalna rozsypka. Dziękuję Pani Justyno za te piękne i ważne słowa. Pozdrawiam i trzymam kciuki by odnalazła Pani swoje szczęście bo kto jak kto ale Pani na nie zasłużyła :)

  • Alan Kolasa

    Oceniono 21 razy 21

    Pani Justyno zdrowia , pogody ducha jesteśmy z Panią !!! Bardzo dobrze Pani zrobiła udzielając wywiadu o koszmarach , które Pani przechodziła mam nadzieję , że utrze Pani nosa co niektórym " pismakom " prasowym a hejterzy internetowi zastanowią się ze dwa razy nim w komentarzach palną jakieś głupstwa . Pozdrawiam i jeszcze raz szybkiego powrotu do zdrowia życzę .

  • Jerzy Derysz

    Oceniono 20 razy 20

    Pani Justyno,
    miałem wrażenie śledząc Pani biegi, że Pani zwycięży nie tylko z całym światem ale nawet z całym kosmosem. Świat, który nosimy w sobie potrafi być straszny i jest on niestety dla nas wtedy jedynym prawdziwym. Proszę nie chwytać się sportu jako jedynego wyjścia z depresji,
    Pani tego nie potrzebuje. Jest Pani myślącą kobietą o bogatym życiu wewnętrznym, trzeba nauczyć się żyć z depresją nie pogrążając się w niej, to tak jak nauka pływania służy temu aby nie utonąć. Powodzenia, nie jest Pani sama ani zwyciężając ani w cierpieniu.

  • sara06

    Oceniono 22 razy 20

    Justyna, będzie dobrze. Depresja to nie wyrok, jesteś fajna, ładna, mądra, odpoczniesz, znajdziesz sposób na siebie i wyjdziesz z dołka. Trzymam kciuki, powodzenia. Trzymaj się ciepło.

  • Justyna Mazur

    Oceniono 24 razy 18

    współczuję wiem co to znaczy stracić dziecko, straciłam dziecko w 7miesiącu ciąży nikomu takiego bólu nie życzę, walki z depresją, o samą siebie.... o rodzinę... tak bo mam córkę która ma teraz 8 lat. To dla niej i męża podjęłam tą walkę, ale była to bardzo ciężka walka... Sława i pieniądze nie mają znaczenia kiedy cały nasz świat się wali, a ty nie wiesz jak go poskładać do kupy:(

  • calcinus

    Oceniono 25 razy 17

    Pani Justynie z pewnością nie zaszkodziłoby, gdyby się z wzajemnością zakochała... ;)

  • spokotek

    Oceniono 22 razy 16

    Trzymaj się Justyna, brawo, to prawdziwe zwycięstwo nad własnymi słabościami.

  • yagres

    Oceniono 60 razy 16

    Widać, że to bardzo osobisty i szczery wywiad. I bardzo dobrze sie stało, że przyznała sie publicznie do bardzo cieżkiej choroby choć bardzo często wyśmiewanej przez ludzi. Ze swej strony chiałbym, powiedzeć, że istnieje pewna hierarchia wartości życiowych. Z jej opowieści wnioskuję, że Justyna nie wie sama czego chce: świetnych wyników sportowych czy ułożenie sobie życia prywatnego. W jednym czasie nie można miec wszystkiego. Rekordy sportowe juz były i nikt Ci Justyni ich nie odbierze, życie prywatne masz jednio i już czas pomysleć o stabilizacji życiowej a nie o bieganiu po lasach i polach. Widzę jednak, że nic do Pani nie przemawia bo dalej brnie Pani w ślepą uliczke zwaną "osiągnięcami sportowymi". Może to i dobrze - trudno powiedzeć, ale ja skupiłbym sie mimo wszystko na sobie i swoim zdrowiu. Życzę spokoju i radości.

  • dawno.urodzony

    Oceniono 15 razy 15

    Pani Justyno, jest Pani wspaniałym i odważnym człowiekiem. Osiągnęła Pani praktycznie wszystko o czym może marzyć sportowiec. Wiem że sensowne poukładanie sobie życia nie jest łatwe, ale na pewno da Pani radę. Proszę pamiętać że szczęście i złe chwile są w naszym życiu równouprawnione i bardzo często nie mamy na to żadnego wpływu. Będzie dobrze, wierzę w to i tego życzę z całego serca.

  • pogromca_mrowek

    Oceniono 18 razy 14

    Justynie życzę powrotu do zdrowia a jednocześnie bardzo jej dziękuję za ten wywiad.
    /
    Może dla wielu, albo chociaż kilku osób będzie to przestrogą
    Trzeba się starać ale też cieszyć z tego co się ma, trzeba też - co jest już bardzo trudne gdy jesteś zaprogramowany na sukces, na doriabianie się, karierę, na to że "wszystko mozesz" - zaakceptować to że jest się człowiekiem, nie maszyną, i że zdarzają się porażki czy nieszczęscia, dziecka nie możesz sobie "załatwić", to dar, zwykle się udaje ale nie zawsze, tak już po prostu jest, trzeba to zaakceptować, bo jakie masz inne wyjście? Biologii, losu nie przeskoczysz. Tak bywa.
    Co do Justyny jeszcze to ja mam wrażenie że ta poza za bardzo oderwała się od rzeczywistości, wydawała się "żelazną Justyną" która z zimna konsekwencją realizuje cele, cyborg. Mimo że obrazek w kuluarach moze być nieco inny jestem przekonany ze dla wielu to szok. Może nie trzeba się tak napinać, być sobą i robić co się chce bez oglądania się na to co "ludzie powiedzą" czy rodzice.
    Kompleksy są głupie, mam nadzieję że Justyna je zwalczy bo one są początkiem i końcem problemów. Ciężko jest kochać osobę zakompeksioną bo ciężko jest kochać osobę która nie kocha siebie. Ech... dlugo by pisać. Zamiast parapsycholożki bardziej by się jej przydala mądra babcia znająca życie sprzed chorej pogoni za wynikiem, ipadami i stanowiskami, ale moze ta paracos tam tez jej pomoże.
    Depresja jest zwykle skutkiem tego że człowiek bierze ciężar ponad siły i/lub dosięgnie go mocny nieszczęśliwy przypadek, tragedia. Tutaj mamy komplet tych zdarzeń więc będzie jej trudno, mam nadzieję że Justyna ma życie "pozasportowe", poza pracą, ucieczka w wir pracy może dac jej czas ale problemu nie rozwiąże, ma chwilę czasu by sprawić by poza tym sportem nie było pustki, jest miłą fajną dziewczyną więc powinno jej się udać.
    Może tym wywiadem otrzeźwi co niektórych (i co niektórych nadambitnych rodziców) że trzeba działać spokojnie, bo ludzki organizm to delikatna materia i można przeszarżowac tak że później nawet zwycięstwa i stanowiska nie cieszą.

  • Oceniono 18 razy 14

    Pani Justyno, jesteśmy z Panią! Dała nam Pani tyle pięknych chwil i radości - z pewnością los się jeszcze odwróci i powróci szczery uśmiech na Pani buzię. A to co Pani już w życiu osiągnęła będzie z Panią do końca życia i jeszcze dłużej. Kochamy Panią

  • imaman.pl

    Oceniono 20 razy 14

    Pani Justyno,pani jest WOLNYM czlowiekiem.Moze pani robic to co pani lubi.Jesli dlugie,samotne biegi sa tylko ciezka praca,to skubanie gesi,spiew,plotki w kole gospodyn,pies przy nodze,nauka pielegniarstwa,praca w hospicjum,prowadzenie gospody,hotelu,nauka w grupie,nauczanie mlodziezy tez pozwalaja przezyc dzien.I bliski czlowiek,ktory umie sluchac,a nie pouczac i narzekac.
    buziaki od czlowieka.

  • cixi

    Oceniono 15 razy 13

    Może ktoś wreszcie zrozumie, że depresja to nie jest choroba nieudaczników, depresja to choroba ludzi ambitnych, a jednocześnie wrażliwych.

  • dzabson

    Oceniono 20 razy 12

    Też się męczę z depresją..od 10 lat.Nie jest lekko czasem.Nie poddawaj się Justyna!Pozdrawiam!!!

  • st

    Oceniono 11 razy 11

    Pani Justyno, pisałem do Pani maila, ale nie jestem pewien, czy przez Pani oficjalną stronę udało mi się go wysłać, więc napiszę i tą drogą.
    Gorączka 40 C nie bierze się z depresji, Pani ma jakąś chorobę somatyczną, trzeba jej starannie poszukać. Jeśli dołożyć do tego wymioty, obniżenie nastroju, brak reakcji na leki psychotropowe - z mojej zawodowej dziedziny mogę pomyśleć tylko o boreliozie, a w dokładniej o neuroboreliozie. Może się mylę, ale proszę zapytać o to swojego lekarza, będzie wiedział co z tym zrobić. Leczy się prosto.
    Przepraszam za formę, drogę i śmiałość.
    I proszę przez chwilę potrzymać za mnie kciuki...
    Ciepło Panią pozdrawiam!

  • nataliapes

    Oceniono 12 razy 10

    Justyna powiedziała, że nie wie, czy tym razem będzie jakiś efekt, ponieważ farmakologia zawiodła. Ja myślę, że już jest efekt współpracy jej z psychoterapeutką, bo odważyła się nie nosić sama swojego ciężaru i przekazać nam- kibicom i osobom, dla których Justyna jest ważna część siebie. Dotkęło mnie to i mimo, że jej nie znam osobiście, to widzę, że ma swoje słabośći jak każdy z nas. Życzę jej dużo energii życiowej i odnalezienia siebie samej.

  • abstracto

    Oceniono 10 razy 10

    Ecce homo. Pomóc nijak się nie da, ale jeśli dobre myśli mają jakieś znaczenie, to przesyłam całą ich wiązankę.

  • Piotr Falenski

    Oceniono 10 razy 10

    Szanowna Pani Justyno!
    Pani wyznanie powoduje, że stała się Pani prawdziwym człowiekiem z krwi i kości, a nie tylko maszyną do zdobywania medali. Mam wrażenie, że jeśli ktoś powie na ten temat coś złego, zostanie po prostu zlinczowany, bo większość ludzi jest po Pani stronie. A gdyby ktoś miał w sobie tyle pogardy, żeby popatrzeć na to negatywnie, to przynajmniej zmilczy.

    Teraz cała Polska będzie inaczej patrzyła na Pani występy - nie tylko z podziwem, ale też z miłością.

    Szkoda, że nie jesteśmy przyjaciółmi, bo myślę, że umiałbym Pani pomóc. Nie fachowo, ale po ludzku. Zyczę powodzenia w życiu, bo w sporcie już Pani nie potrzebuje - to co Pani osiągnęła przechodzi do historii, a kolejne sukcesy mogą być tylko przyjemnym dodatkiem, a ich brak nie powinien nikogo rozczarować.

    Wielkie wyrazy szacunku i miłości.

    Piotr F

  • Aneta Olszańska

    Oceniono 9 razy 9

    DZIĘKUJĘ że Pani o tym mówi. Dzięki temu nie czuję się "nienormalna". Nawet TAKIE osoby jak Pani mogą mieć problemy podobne do moich. DZIĘKUJĘ za Soczi, DZIĘKUJĘ za szczerość.

  • obywatel_nienumerowanej_rp

    Oceniono 13 razy 9

    Może pragmatycznie, ale... zabezpieczenie finansowe jest? Jest. Spełnienie sportowe (czyli zawodowe) jest? Jest. Sympatia, żeby nie powiedzieć uwielbienie kibiców jest? Jest i zostanie na zawsze.
    Może czas rzucić to wszystko w p...du i zacząć nadrabiać zaległości? Dać sobie szansę na przeżycie życia po ludzku, a nie po sportowemu? Uregulować sprawy prywatne, poświęcić kilka lat rodzinie... Z taką renomą, taką wiedzą i doświadczeniem (również tym złym), za kilka lat można pokusić się o posadę trenera. Kto lepiej zrozumie problemy młodszych koleżanek, jak nie ktoś kto widział i złotą i czarną stronę sportu? Można założyć fundację, pomagającą sportowcom z depresją. A póki co - ogród, zwierzaki, dłuuugie wakacje z dala od obecnego środowiska.
    Justynka, mocno trzymam kciuki. Zdecydowanie jesteś najtwardszą dziewczyną w Polsce. Ale nie jesteś robotem. Pożyj trochę dla samej siebie.

  • rozdupcewas

    Oceniono 9 razy 9

    Zawsze chciałem Ją poznac, ale nie dlatego ze jest wielkim sportowcem,zawsze imponowało mi to jakim jest człowiekiem,twarda,nieustepliwa,zawsze majaca swoje zdanie nawet przeciw wszystkim...
    Teraz chce tego jeszcze bardziej,przeciez Ona jest przy tym zwykłym człowiekiem,a tyle musiała zniesc i zniosła.Kibicuje jej z całego serca w walce o bycie sobą i czerpanie z tego radości.

  • maeve1996

    Oceniono 11 razy 9

    O depresji i dolegliwościach jej towarzyszących trzeba mówić głośno. W tych bardziej zacofanych społecznościach, gdzie liczą się pozory i to co ludzie powiedzą, problemy wymagające pomocy psychiatry i psychologa postrzegane są jako powód do wstydu. Zamiast do terapeuty, rodzina kieruje kogoś takiego do księdza, żeby się wyspowiadał albo poddał egzorcyzmom.

  • gk010101

    Oceniono 9 razy 9

    Wyznanie zasługuje na szczery podziw. Niemniej wydaje mi się, że zostały popełnione błędy w leczeniu depresji. Nie znam przypadku (a znam ich trochę), że chora osoba w ciągu roku bierze leki jedynie przez jakieś trzy miesiące. Po pierwsze leki przeciwdepresyjne nie zaczynają działać od razu. W wielu przypadkach pierwsze oznaki polepszenia można zauważyć później niż przez okres jaki Pani Justyna korzystała z leków. Owszem dobór leków nie jest łatwy i często istnieje konieczność szukania innych antydepresantów. Niemniej robi się to w sposób ciągły, a nie miesiąc leczenia, prawie pól roku przerwy. Takie leczenie nie ma sensu. O nieprofesjonalnym podejściu świadczy także dopiero teraz skorzystanie z pomocy psychoterapeuty. Zazwyczaj w przypadku ciężkich depresji (choć szczerze mówiąc po tym wywiadzie wcale nie jestem pewien czy to "ciężka depresja", bo definicja ciężkiej mówi o spełnieniu pewnych kilku uwarunkowań jednocześnie; są jednak symptomy świadczące, że u Pani Justyny takowe jest) terapia lekowa idzie w parze z psychoterapią. Niemniej to lekarstwa odgrywają pierwszorzędną rolę. Ja na miejscu Pani Justyny walnął bym wszystko na bok i pierwsza rzecz to podporządkowanie się zaleceniom psychiatry. I nie, że "ja już leków nie wezmę" tylko właśnie odwrotnie. Będę brał to co mi przepiszą i stosował się do zaleceń. Gwarancji skuteczności nigdy nie ma, ale wzrastają szanse na powrót do normalnego życia. Czego Pani Justynie życzę!

  • dziewczyna_z_pochodnia

    Oceniono 9 razy 9

    Poruszająca rozmowa. Pani Justyno, rozumiem o czym Pani mówi, bo kilka lat temu sama chorowałam na depresję. Moja choroba zaczeła się już w wieku nastoletnim, ale nikt mi nie pomógł, a ja nie wiedziedziałam co mo jest. Dopiero w dorosłym życiu, gdy depresja wróciła ze zdwojoną siłą i mnie powaliła - trafiłam pod opiekę psychiatry i psychoterapeuty. Kończę właśnie 6-letnią terapię, leków nie biorę od 2 lat. Lepiej radzę sobie w życiu, tegoroczna wiosna, to pierwsza, która mnie tak cieszy :-) Życzę Pani wszystkiego dobrego, żeby Pani wyzdrowiała, była dla siebie łagodniejsza i zaakceptowała prawdziwą siebie.

  • sportowiec1234

    Oceniono 11 razy 9

    Cześć Justyna,
    a ja też chciałem być sportowcem. Miałem marzenia plany i pierwsze sukcesy. ale znawcy mojej dyscypliny wybrali do kadry innego zawodnika...., syna trenera i znajomego tego syna. Niestety wpadłem w depresję, którą przykrywałem alkoholizmem(udało się wyjść z tego), hazardem(też już z tego wychodzę), a jednocześnie całkowicie odciąłem się od swojej dyscypliny bo z boku widziałem jak wszystko się nakręca i "ręka rękę myje".
    Prawdziwy sportowcy to marzyciele, dążący do realizacji swoich celów. Zasypiają i śnią o wygranych i wygrywają ale po pewnym czasie się budzą i widzą że zwycięstwa to nie wszystko. Bo 80% społeczeństwa nie wygrywa, nie żyje w ciągłej sportowej rywalizacji i nie rozumie co Prawdziwy sportowiec ma w głowie....... zaczyna się depresja.
    Moim lekarstwem (które sam sobie wyprodukowałem i produkuję) na sportową depresję są podróże po świecie. zbieram co miesiąc(szef nie musi wiedzieć że praca wykonywana jest machinalnie) żeby 1-2 razy w roku gdzieś wylecieć/wyjechać i zobaczyć planetę ziemie, spotkać innych ludzi. Już nie rywalizować, już korzystać z życia i brać jakie jest.
    Życzę Tobie Justyna znalezienia tego właściwego JA i połączenia go ze swoją pasją jaką jest narciarstwo. Nie popełniaj błędu i nie chowaj się przed światem, żebyś nie straciła kilku lat życia albo nawet całego życia.
    Dziękuję że dzięki Tobie płakałem gdy zdobywałaś medale i po 7-9 miesiącach odnosiłaś sukcesy bo prawdziwy sportowiec zawsze płacze jak wygrywa........
    i dziękuję że poruszyłaś temat depresji, tak wielu NAS on dotyka a nie wszyscy zachodzimy tak daleko jak TY, poddajemy się za szybko, ale wszystko to wynika z faktu że człowiek to krucha osoba......
    DZIĘKUJĘ, DO ZOBACZENIA NA TRASACH, ostatnia rzecz jak chcę przekazać

    Ty Justyna CHCESZ nie muszi, CHESZ wygrywać, CHCESZ jeździć , CHCESZ szkolić , nikt od Ciebie tego nie wymaga MY jesteśmy z Ciebie BARDZO DUMNI

    Trzymaj się i płacząc z radości ściskam <uścisk>

  • notkostrony

    Oceniono 8 razy 8

    Z depresji można wyjść. I proszę mi wierzyć, to nie jest słabość, to nie jest życie w kłamstwie. Jak się żyje wiele lat w ciągłym napięciu, może się coś złamać, nie tylko noga. Sama przez to przeszłam. Człowiek nie jest maszyną. Ale tak jak noga, to się zrasta, jak się odpowiednio leczy. Bardzo dobrze, że pani pracuje teraz z psychoterapeutką. Proszę się nie zrażać, że czasem jest dwa kroki w przód, a potem krok w tył, bo to też normalne. Wszystkie puzzle ułożą się w końcu na właściwym miejscu. Tak, jak pani potrzebuje, a nie jak internety tego chcą.

  • granica_absurdu

    Oceniono 8 razy 8

    Justyno. Walcz o zdrowie, wszystkimi możliwymi sposobami. Depresja zżera, wymaga OGROMNYCH sił i chęci, a przede wszystkim wsparcia. Najgorsze są lęki, gdy człowiek myśli, że umiera. Nie chce wspominać mojego stanu, ale w trwałam w nim 3 lata. (Skutek mobbingu w pracy). Na moje szczęście znalazłam wspaniałą lekarkę. Farmakologia musi być bardzo dobrze dopasowana, a efekty widoczne są nawet po 6 miesiącach. Dziś powiem jednak, że nic nie będzie jak dawniej, bo te miesiące trwania w niebycie, bardzo zmieniły moje życie. Jestem silniejsza, ale...inna... Życzę Ci wielu dobrych ludzi wokół siebie. Wiary i mocy. Dzięki za ten wywiad, pokazałaś nim o wiele więcej niż myślisz.

  • Wojciech Miszczak

    Oceniono 10 razy 8

    to wszystko minie, będziesz jeszcze bardzo szczęśliwa, tylko wytrwaj. Ten wywiad to krok we właściwym kierunku. Wzruszyłaś mnie szczerością swojej wypowiedzi i o to właśnie chodzi, nie będziesz tego żałowała, jestem pewien

  • ames86

    Oceniono 10 razy 8

    Podziwiam tą kobietę jako facet. Chciałbym mieć czasem trochę tylko z tego jej zaparcia, woli walki, chęci do zaczynania znowu na nowo i znowu. Dzięki, że mamy jeszcze prawdziwych sportowców, ikony z których można po prostu brać przykład! Wszystkie nasze śmieszne piłkarzyny, pseudosportowcy, młode leszcze strzelające foszki i zwalające winę na cały świat powinny się moim zdaniem od Pani uczyć! Osiągnęła Pani dla mnie poziom sportowca już rzadko spotykany tzn. taki, gdzie podziwia się już nie tylko same sukcesy sportowe ale również i samego człowieka. Życzę Pani jak najlepiej i jako osoba wierząca ufam, że kiedyś odkryje Pani sens tego wszystkiego co się dzieje!

  • prawie.jak.koksu

    Oceniono 12 razy 8

    "- Napisałam najprostszymi słowami na świecie: straciłam Dzieciątko. Tak, żeby nie było żadnych wątpliwości. Nie wiem, jak można było pomyśleć, że chodziło o psa."

    a jednak można było, tabuny durniów zaklinały się na forach, że to był pies, co gorsza plotkę o psie rozpowszechnili dziennikarze, chociaż nie było ku temu żadnych podstaw, ot jakiś idiota napisał tak na facebooku, a inni idioci to podchwycili

  • apendula_niewdziosek

    Oceniono 18 razy 8

    Gorączka i zasłabnięcia - to aby na pewno objawy depresji? Może to choroba somatyczna, borelioza albo jakieś egzotyczne świństwo? Wiele chorób somatycznych daje też depresyjne samopoczucie.

  • leptosom

    Oceniono 12 razy 8

    Wszystko od A do Z wiedziały tylko trzy osoby. A i tak ze sporym opóźnieniem. Dwie z nich nie mogły uwierzyć, że to wszystko prawda.
    Również nie mogę uwierzyć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX