Biegi narciarskie. Kowalczyk do sanatorium

- Kolano Justyny Kowalczyk wygląda, jakby od operacji minęło sześć tygodni, a nie dwa - mówi Sport.pl doktor Robert Śmigielski, który 20 marca robił zabieg czołowej biegaczce narciarskiej świata.
29-letnia zawodniczka po świętach, które spędzi z rodziną, pojedzie na Litwę do sanatorium w Druskiennikach. - Będzie tam dwa tygodnie, razem z nią wybiera się rehabilitant z kliniki - mówi Śmigielski. - Wtorkowe badanie rezonansem potwierdziło, że Justyna ma problem nie tylko z kolanem. Już wcześniej narzekała na bark, okazało się, że ma częściowo uszkodzony mięsień nadgrzebieniowy. Ale w skali 1-10 ten kłopot oceniłbym na 3-4. W środę zrobiliśmy zastrzyk z komórek macierzystych, które przyspieszą gojenie - tłumaczy.

Z Litwy Polka wróci do kliniki Śmigielskiego. - Zrobimy kolejne badania i okaże się, czy w maju będzie mogła pojechać na lodowiec Dachstein, żeby lekko potruchtać na nartach - mówi Śmigielski.

Operacja: kolano

Zabieg artroskopii prawego kolana przeprowadził dr Robert Śmigielski. Znany specjalista medycyny sportowej w 55 minut "zaopatrzył" uraz łąkotki przyśrodkowej oraz przeprowadził kosmetyczny szlif chrząstki rzepki. Wszystko po to, by wyeliminować ból, który towarzyszył naszej zawodniczce przez niemal cały sezon. - Wszystko poszło super - komentował lekarz. Po operacji Kowalczyk otrzymała jeszcze dawkę tzw. komórek macierzystych, które wspomagają proces gojenia.