Justyna Kowalczyk: To nic, że skończyłam piąta

:
-
Ten sezon kończę w zdecydowanie lepszym nastroju niż poprzedni. Bo wiem, że znowu potrafię wygrywać - mówiła na mecie Pucharu Świata w Falun polska biegaczka. W ostatnich zawodach sezonu, biegu na dochodzenie na 10 km techniką dowolną, Kowalczyk zajęła piąte miejsce
Potwornie zmęczona Kowalczyk przybiegła na metę piąta, a bieg na 10 km stylem dowolnym wygrała Marit Bjoergen, która wywalczyła Kryształową Kulę. W klasyfikacji generalnej Polka, która wygrywała trzy poprzednie edycje PŚ, zajęła drugie miejsce.

- Było masakrycznie - mówiła Kowalczyk zaraz po niedzielnym biegu. - Piszczele wysiadły mi bardzo szybko. Nie mogłam się utrzymać za Marit Bjoergen, ale to nieważne. Mamy już wiosnę, to najważniejsze. Jestem przemęczona, po sobotnim biegu na 10 km klasykiem miałam ciężki wieczór, źle się czułam i dziś zapłaciłam za tamto zwycięstwo. Razem z Marit wytrzymałam tylko przez trzy kilometry, potem mi odjechała na zjeździe. To piąte miejsce w ogóle mnie nie rusza. Nie psuje mi humoru, wręcz przeciwnie. Jestem niesłychanie entuzjastycznie nastawiona do tego, co będzie. Mam nadzieję, że środowa operacja kolana przejdzie tak samo sprawnie jak cały sezon i bez problemów rozpocznę przygotowania do kolejnego sezonu. Obecny kończę z bardzo entuzjastycznym nastawieniem. Dużo większym niż poprzedni. Ten sezon dał mi ogromną nadzieję na przyszłość. Wygrałam Tour de Ski, dwa starty w Estonii i jeden w Jakuszycach. Dziewięć razy stawałam na najwyższym podium. Wiem, że znowu potrafię wygrywać. Pokazałam biegi na najwyższym poziomie i mam nadzieję, że w kolejnym będę biegała tak samo szybko i skutecznie.