PŚ w Moskwie. Kowalczyk chce zmrozić Bjoergen

:
-
- Ma być wiatr i minus 15 stopni - mówił przed czwartkowym sprintem w Moskwie trener Justyny Kowalczyk Aleksander Wierietielny. Jest minus 18, ale biegi się odbywają. Fizjologowie: W takich warunkach ryzyko zapalenia krtani jest bardzo wysokie. Ale stawka też. Polka może zostać liderką Pucharu Świata. Relacja z finałów Z Czuba i na żywo na Sport.pl od godz. 13.
Pod stadionem Łużniki termometry wskazywały w środę minus 22 stopnie. - W takich warunkach zawody nie mogłyby się odbyć - relacjonuje Wierietielny.

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) pozwala biegać, kiedy temperatura powietrza nie spada poniżej minus 18 stopni. Dziś w Moskwie jest ok. 18-20 stopni poniżej zera. Eliminacje się odbyły, Kowalczyk awansowała do "30" (relacja z finałów z czuba i na żywo od 13). Za to pogoda może uniemożliwić zaplanowane na sobotę i niedzielę w Rybińsku (ok. 300 km na północ od Moskwy) biegi na 10 i 15 km.

Za to według prognoz dziś w Moskwie będzie wiało i spadnie śnieg.

Wierietielny: - Wymagająca ta trasa niby nie jest, bo na 1400 metrach nie ma żadnego podbiegu poza trzema mostkami. Za to pod warstwą naturalnego śniegu znajduje się poduszka ze sztucznego. Po czymś takim nie biega się najprzyjemniej.

Marit Bjorgen, liderka Pucharu Świata, która niedawno zajęła dopiero szóste miejsce w mistrzostwach Norwegii, do stolicy Rosji nie miała ochoty przyjeżdżać. Jednak w Rybińsku wystartuje, najpewniej jako jedyna Norweżka. - Gdyby tam nie wystartowała, znaczyłoby to, że rezygnuje z walki o Kryształową Kulę, bo Justyna by jej mocno odskoczyła - analizuje Szymon Krasicki, były trener kadry biegowej kobiet, a obecnie promotor pracy doktorskiej Kowalczyk.

O odpuszczeniu Rybińska poinformowali już Niemcy, tłumacząc, że nie chcą narażać sportowców na starty w ekstremalnych warunkach, oraz większość z ekipy szwedzkiej. - Nie dziwię się tym, którzy boją się mrozu. Można mówić, że narciarze do takich warunków powinni być przyzwyczajeni - mówi Krasicki. - Na treningach można zasłonić usta specjalnymi maseczkami, jakich używają choćby bojący się spalin policjanci z Tokio, można nosić w ustach specjalne aparaciki, które filtrują powietrze, zanim ono dostanie się do krtani. Podczas zawodów takie pomoce tylko by przeszkadzały, bo przecież do płuc powinno się dostawać jak najwięcej powietrza, aby krew dostarczała tlen z płuc do pracujących mięśni. Ryzyko zapalenia krtani i górnych dróg oddechowych jest więc bardzo duże.

W walce z mrozem biegacze dysponują skromnym arsenałem. - Justyna na pewno założy najcieplejszą bieliznę, jaką ma, a twarz oklei taśmami. Ewentualnie użyjemy maści rozgrzewającej, a szyję i usta osłonimy chustą. Nic więcej nie wymyślimy - mówi Rafał Węgrzyn, asystent Wierietielnego. Człowiek, który w sztabie naszej mistrzyni zajmuje się kwestiami technicznymi, wyjaśnia, że wspomniane taśmy nie są żadną nowinką. - To zwykłe tape'y stosowane w rehabilitacji. Przykleić można cokolwiek, ale te taśmy już sprawdziliśmy, mają mocny klej, dobrze się trzymają i chronią skórę.

Kowalczyk najchętniej ominęłaby Moskwę szerokim łukiem i koncentrowała się najważniejszych z jej punku widzenia zawodów sezonu, które 17 i 18 lutego odbędą się w Szklarskiej Porębie. Zwłaszcza że Polka nie przepada za sprintami stylem dowolnym, ale Justyna nie może wybrzydzać. Traci do Bjorgen 62 punkty i musi szukać każdej szansy na zniwelowanie straty. Zwłaszcza, kiedy rywalka mówi pas.

- Wiemy, że w sprincie łyżwą Justyna była trzecia w Toblach podczas Tour de Ski, ale tam na trasie były chociaż małe pagórki. W Moskwie jest płasko i wąsko. Zresztą sprinty zawsze rządzą się swoimi prawami, co pokazały ostatnie starty Kikkan Randall. Amerykańska specjalistka miała wywrotki, łamała kijki - mówi trener.

Loteryjność rywalizacji podkreśla również Krasicki: - W Moskwie ktoś komuś może nastąpić na nartę, szturchnąć kijkiem, wytrącić z równowagi. Oby tylko Justynę to ominęło. Jeśli będzie miała szczęście, może nawet zrealizuje plan maksimum - mówi profesor.

Taki plan zakłada zajęcie pierwszego lub drugiego miejsca (w sprincie stylem dowolnym podczas cyklu Tour de Ski Polka była trzecia) i zdobycie 100 albo 80 pkt. To pozwoliłoby Justynie zostać liderką klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. - Dziś może być różnie, ale jak nawet Justynie nie pójdzie, to i tak lada dzień będzie liderką. Ona jest w supergazie, a Bjorgen kombinuje - ocenia Józef Łuszczek, były mistrz świata w biegach narciarskich.

Kowalczyk, mimo że zimna nie lubi, w siarczystym mrozie radzi sobie znakomicie. W Rybińsku odniosła dwa ze swych 19 pucharowych zwycięstw. - Kiedyś biegłem nawet w 30 stopniach mrozu - wspomina Łuszczek - To był Bieg Wazów, na start przybyło 15 tys. ludzi i ze 2 tys. z nich się poodmrażało. Pogotowie nie nadążało zbierać zawodników z trasy. Ja nie miałem tych wszystkich masek, kominiarek, plastrów, których można teraz używać. Obłożyłem się gazetami, ale one pospadały i było mi zimno. Na szczęście zdobyłem tłuszcz z norek i nim się nasmarowałem. Justyna też jest twarda i to się liczy! - kończy były mistrz.

Biegiem przez Rosję

Czwartek, godz. 11.15 - eliminacje sprintu stylem dowolnym w Moskwie, 13.00 - finały

Sobota, godz. 12.45 - bieg na 10 km stylem dowolnym ze startu wspólnego w Rybińsku

Niedziela, godz. 12.45 - bieg łączony na 15 km w Rybińsku

Relacje na żywo w Sport.pl, transmisje: TVP 2, Eurosport i Eurosport 2

Czy Kowalczyk będzie liderką PŚ po biegu w Moskwie?