Sport.pl

Tour de Ski. Kowalczyk: Awans do finału sprintu to dla mnie kosmos

- Na razie mam niecałe 18 sekund przewagi nad Marit. Jeśli ona wygra sprint, a na to się zanosi, dostanie minutę bonifikaty. Żebym była blisko, musiałabym awansować do finału. To jest dla mnie jakiś kosmos - powiedziała Justyna Kowalczyk. We wtorek Polka przegrała w Toblach z Marit Bjoergen o 3,9 sekundy. Norweżka odrobiła do Polki 8,9 sekundy i traci jeszcze 17,7 sekundy w klasyfikacji generalnej Tour de Ski. W środę od 12.15 sprint. Relacja na żywo w Sport.pl
Robert Błoński: Jak podsumuje pani swój bieg na 3 km?

Justyna Kowalczyk: Zmęczyłam się (śmiech). Zaczęłam dobrze i uzyskałam niewielką przewagę nad Bjoergen, ale na drugim podbiegu czyli tam, gdzie był pomiar czasu byłyśmy niemal na zero. Potem zaczęły się zjazdy i "prostki". Na tych odcinkach, metr po metrze, traciłam ułamki sekund. Nie byłam już w stanie za wiele zrobić. Ale to mój kolejny udany dzień na tegorocznym Tour de Ski. Kto by pomyślał, że po pięciu etapach wciąż będę liderką? Na pewno nie ja. Wygrałam trzy etapy, dwa razy byłam druga. We wtorek liczyłam na kolejne zwycięstwo, nie udało się. Nie dało się wyrwać, za to powiększyłam przewaga nad Therese Johaug. W środę w sprincie raczej obie nie będziemy błyszczeć.



Ideałem byłoby chyba, gdyby w czwartkowym biegu na 15 km łyżwą, ruszyła pani razem z Marit Bjoergen i we dwójkę uciekały Johaug.

- Na razie mam niecałe 18 sekund przewagi nad Marit. Jeśli ona wygra sprint, a na to się zanosi, dostanie minutę bonifikaty. Żebym była blisko, musiałabym awansować do finału. To jest dla mnie jakiś kosmos.

Jak to zrobić?

- Nie wiem, naprawdę. Najbardziej ze wszystkich startów boimy się tego dnia, bo nijak nie mamy pomysłu na ten sprint. Oglądałam go wiele razy i nigdzie nie potrafię znaleźć odcinka trasy na którym mogłabym wykorzystać swoje mocne strony. To są dwa kółka po zakrętach z niewielkimi tylko podbiegami. Czyli trasa dla sprinterek. Gdyby to jeszcze był bieg klasykiem. Wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale muszę doceniać to, czego już dokonałam. Po sprincie zostaną jeszcze trzy biegi długie. Na Tourze działy się różne rzeczy, najważniejsze żebym się nie poddawała.

Osiągnęła pani na tym Tourze wiele nieoczekiwanych wyników, może czas przełamać się w sprincie?

- (głębokie westchnienie)... Tylko jak? Nikt nie zna mądrzejszej odpowiedzi i rady niż "biegnij najszybciej, jak potrafisz". Tak zrobię.

Udało się pani odpocząć w poniedziałek, bo zrobiło się wiele szumu o prawe kolano.

- Zupełnie niepotrzebnie. Osiągnęłam tutaj wiele fajnych wyników, a wszyscy skupili się na moim prawym kolanie. Ładne jest, to prawda, ale bez przesady. Kiedy wbiegam na podium, utykam. Ale ja kuleję od prawie ośmiu miesięcy. Wiedziałam, że na Tourze gdzie jest mnóstwo startów dzień po dniu, ból w kolanie nasili się. I tak było, ale padło za dużo niepotrzebnych słów. Nie mam i nie miałam najmniejszego zamiaru wycofać się z wyścigu. Ból nie ma wpływu na wyniki, choć zażywam leki przeciwzapalne. Wiem, że inne dziewczyny też mają problemy. Boli każdą.

Minął półmetek Touru.

- Dopiero... Fajne biegi za mną, swoje szanse wykorzystałam. W środę i czwartek na 15 km łyżwą na dochodzenie muszę chyba stanąć obok siebie, żebym pobiegła szybciej. Bardzo liczę też na sobotnie 10 km klasykiem w Val di Fiemme. A potem podbieg pod Alpe Cermis, mam nadzieję że pobiegnę tak jak zwykle czyli będę miała trzeci-czwarty czas.

Trener mówi, że fajnie gdyby pani wbiegała na górę razem z Bjoergen i była dwie-trzy minuty przed Johaug.

- Przed Teresą to przydałoby się tak z pięć minut przewagi (śmiech). Wszyscy mówią o rywalizacji Kowalczyk z Bjoergen, a dla mnie to Johaug jest faworytką. Półtorej minuty to bardzo mała przewaga.

Jakby pani porównała obecną dyspozycję na Tour de Ski z poprzednimi?

- Wydaje mi się, że w tamtym roku byłam trochę mocniejsza.

Zwycięstwa z Marit przyszły w najważniejszym momencie sezonu, podczas najbardziej prestiżowej imprezy roku. Znowu okazało się, że trzeba słuchać pani i trenera Aleksandra Wierietielnego.

- A czy my zawodziliśmy was aż tak często, żebyście nas nie słuchali? Staramy się, żeby zawsze było jak najlepiej. Kolano troszeczkę opóźniło moje dochodzenie do formy, ale tylko troszeczkę. Cieszę się, że po półtorej roku wreszcie przełamałam passę drugich miejsc albo zwycięstw pod nieobecność...

Bjoergen powiedziała norweskim mediom, że nie rozmawiacie ze sobą, że nie jesteście koleżankami, itd...

- Ameryki nie odkryła. Co mogę powiedzieć? Poniedziałek był dniem wolnym, wszyscy szukali sensacji. Zajmijmy się sportem. Nie wszyscy musimy się kochać. Mam koleżanki wśród biegaczek. Są z Rosji czy Ukrainy, ale nie z Norwegii. I tyle.

Bjoergen padła za metą wycieńczona.

- Ja też chciałam, ale nie dałam tej satysfakcji

Więcej o:
Komentarze (56)
Tour de Ski. Kowalczyk: Awans do finału sprintu to dla mnie kosmos
Zaloguj się
  • albi555

    Oceniono 38 razy 26

    Uwielbiam tę dziewczynę. Czasem mnie drażni, wydaje się, że też często przesadza, może nawet obraża Bjoergen. No, ale potem czytam taki wywiad i sama uśmiecham się do siebie. Musi być z niej całkiem sympatyczne "dziewcze". Piekielnie ambitne, a od prawie 2 lat dostające po łapach. Śmieszny, przynajmniej dla mnie ten wywiadzik. Mam tylko taką obawę, że to śmiech przez łzy. Justyna zna Bjoergen jak nikt inny, wie, co się szykuje i ile musi z siebie dać, by ją pokonać. Tylko, czy to możliwe? Marit znów na fali. Zdania: "Ameryki nie odkryła" czy "Ja też chciałam, ale nie dałam satysfakcji". To pokazuje charakter tej góralki! Mam nadzieję, że się jeszcze nie poddałaś, bo siłą woli da się wiele zdziałać.

  • Gość: tapczan

    Oceniono 14 razy 14

    Ludzie plują na mocne wypowiedzi Kowalczyk w Internecie po czym wracają do swoich zajęć. A teraz niech jeden z drugim się zastanowi jaie emocje by mu towarzyszyły gdyby na swojej pracy spędzał 250 dni poza domem, wypruwał flaki i przegrywał mając choć cień podejrzeń że może być w tym odrobina niesprawiedliwości. Ja się przyznaje, nie potrafiłbym działać spokojnie. Ale pewnie najdzie się kilku kryształowych w Interncie... po czym wrócą jutro z pracy i stwierdzą że "szef ich nie docenia", "kolega z biurka obok jest faworyzowany" a generalnie to za mało zarabiają.

  • jaro667

    Oceniono 17 razy 13

    @kitciwoko
    Faktycznie, "polactwo" to największe łajdactwo na świecie. Bo Polacy kibicują swojej rodaczce, która jako jedyna na świecie potrafi podjąć wyzwanie rzucone przez Norwegów, a że ma ostry język, po prostu kobieta z charakterem, którego Wy nie macie, żałośni krzykacze!

    JUSTYNA trzymaj się, dasz radę!!!

  • krakk1

    Oceniono 10 razy 8

    Wyborcza jest gorsza niż norweskie media. Te prowokacje anty-Kowalczykowe to po prostu robota kretów. Artykuliki o "poniżeniach", zdjęcia na głównej stronie majace sugerować poniżenie. Toż to nawet Norwegia miałaby tyle przywoitości, żeby z czyms takim nie wyskakiwać. No ale piąta kolumna w Polsce jest bardzo zacięta i jad łatwiej płynie.
    Co to k.. jest? Pudelek? Co to za rynsztok?

    Non stop Wyborcza pokazuje prawie wszystkie artykuły o Kowalczyk w ten sposób. W pierwszym tle triumfujący gremlin z Norwegii, a w tyle Kowalczyk padająca na kolana.
    Kiedy Kowalczyk miażdży Bjoergen, Wyborcza takich zdjęc nie pokazuje...
    GW to śmieć. Im tylko sie jakiś Melikson podoba.

  • augenthaler

    Oceniono 12 razy 6

    Obie panie prawia sobie uszczypliwosci. Nie jest zadna tajemnica, ze norweskie biegaczki nie ciesza sie sympatia wsrod innych ekip. Jeszcze zanim pojawila sie Kowalczyk w czolowce Norwezki slynely z dosc aroganckich zachowan wobec rywalek. Nawet inne Skandynawki za nimi nie przepadaly.
    Kowalczyk jest charakterna, niekiedy dosadna. Jej cechy osobowosciowe staly sie atutem i przyczynily sie bez watpienia do jej sukcesow. Nie wszyscy musza ja lubic, ale kazdy powinien ja szanowac za potwornie ciezka prace, ambicje, inteligencje i wyniki.
    Jezeli o mnie chodzi nie mam nic do Norwezek. Ani mnie ziebia ani grzeja. Jako Polak kibicuje Polce. Wiem tez, ze Norwezki maja najlepsze na swiecie warunki do uprawiania tej dyscypliny. Wiem tez, ze w Norwegii narciarstwo biegowe uprawia sie powszechnie a rywalizacja wsrod sportowcow jest ostra.
    Kowalczyk takiego szczescia nie ma. Jest rodzynkiem w polskiej reprezentacji a jej osobisty team zlozony jest z osob roznych narodowosci, bo w Polsce odpowiednich specjalistow po prostu nie ma.

  • sebas1006

    Oceniono 10 razy 6

    dajcie wy wszyscy spokój pani Justynie. Jest super i wara od niej! Brawo Justyna tak trzymaj i nie przejmuj się co mówią inni, gdzyż prawdziwi kibice cały czas są za Tobą i uwielbiają Cię. Nawet jak nie wygrasz Tour to i tak jesteś najlepsza! Nasza Justynka... Z Polski! Brawo!

  • Gość: taapczan

    Oceniono 12 razy 6

    Kowalczyk czyta się świetnie. Jest emocjonalnie, szczerze, miejscami rozbrajająco. Życze jej jak najlepiej i dmucham co start w telewizor. Jutro będzie ciężko. Po cichu licze, że Marit będzie miała jutro słabszy dzień. Trzymam też kciuki ogromnie za Randall, bo chyba tylko ona może jutro pokrzyżować szyki Bjoergen. I oby szczęście jutro sprzyjało Justynie, mam nadzieje że limit najechanych nart, wypaków etc już wyczerpała. Może czas na wpadke Bjoergen?

  • mapi7

    Oceniono 7 razy 5

    Pani Justynko!
    Trzymam kciuki za Pani wygraną! Ale jeśli Pani jutro nie wygra, to i tak Panią wielbię jako sportowca i człowieka. Nic nie szkodzi, jeżeli jutro się nie uda!!!

  • catwoman9200

    Oceniono 5 razy 5

    Nie rozumiem, dlaczego za jutrzejszy sprint jest minuta bonifikaty za zwycięstwo a za poprzedni było standardowo: pierwsza 15 sek, druga 10 sek, trzecia 5 sek. Może ktoś mnie oświeci. To chyba niesprawiedliwe, aby komuś za zwycięstwo w jednym biegu dawać aż minutę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX