Tenis. Radwańskiej kłótnia o piłkę

- Co za niedorzeczność! Bez sensu! - krzyczała Agnieszka Radwańska do sędziego na turnieju WTA w Dausze. Polka przegrała w I rundzie z Czeszką Lucie Safarovą 6:7 (3-7), 2:6.
SPORT.PL na FACEBOOK-u - wejdź na nasz profil, zostań fanem. Komentuj, dyskutuj, radź! »

Takiej awantury o jedną piłkę w meczu polskiej tenisistki jeszcze nie było. Dramat rozegrał się w I secie przy stanie 5:4, 15:15 dla Polki (wcześniej było już nawet 5:1). Sędzia liniowy wywołał aut po zagraniu Czeszki, ale natychmiast poprawił się, krzycząc "correction!", czyli że piłka jednak zmieściła się w korcie, a on pospieszył się z oceną. W takiej sytuacji główny arbiter przerywa wymianę i zarządza powtórkę akcji. Radwańska zdecydowała się jednak wcześniej na komputerowy challenge, czyli sprawdzenie w powtórce wideo, czy rzeczywiście piłka była dobra, a nie autowa. Jeśli miałaby rację i byłby aut, z miejsca dostałaby punkt. Powtórka pokazała jednak, że sędzia słusznie się poprawił - piłka była dobra. Główny arbiter przyznał więc punkt Safarovej (15:30). I tej decyzji Agnieszka nie zrozumiała. Podeszła do sędziego, długo dyskutowała z nim po angielsku. - Co za niedorzeczność! Bez sensu! - rzuciła pod koniec. Dowodziła, że byłaby w stanie odbić piłkę, więc powinna być powtórka.

Sędzia twierdził jednak, że skoro i tak miała być powtórka (bo było "correction!"), to przegranie przez Agnieszkę komputerowego challengu musi oznaczać stratę punktu. - Nie możesz mieć powtórki w każdej sytuacji - kiedy nic nie robisz i kiedy przegrywasz challenge - tłumaczył francuski sędzia Kader Nouni. Radwańska zgodziła się grać dalej dopiero po interwencji supervisora turnieju, ale miała łzy w oczach. - Sędzia i supervisor raczej mieli rację, na tak dużych turniejach dobrze znają przepisy. Ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem - powiedział Sport.pl Wojciech Andrzejewski z PZT.

Ósma na liście płac tenisistek jest Agnieszka Radwańska »