Sport.pl

Tenis. Agnieszka Radwańska wróci na trzecie miejsce w rankingu WTA

Szybkie porażki Rumunki Simony Halep i Hiszpanki Garbine Muguruzy w turnieju WTA w Dubaju oznaczają, że od poniedziałku Agnieszka Radwańska znów znajdzie się w pierwszej trójce rankingu WTA.
Radwańska do Dubaju nie pojechała z powodu urazu nogi, która dokuczała jej od początku sezonu. Mimo to, w najnowszym notowaniu rankingu WTA Polka awansuje z czwartej na trzecią pozycję.

Wszystko dzięki porażce Halep z Serbką Aną Ivanović 6:7 (2-7), 2:6 w II rundzie. Dotychczasowa numer trzy rankingu w zeszłym roku wygrała cały turniej, więc teraz sporo straci. W tydzień jej dorobek spadnie z 5545 do 4745 punktów.

Radwańską mogła jeszcze wyprzedzić piąta w zestawieniu Muguruza, ale ona także zakończyła udział na II rundzie. Przegrała w niej 6:7 (3-7), 3:6 z Ukrainką Eliną Switoliną.

Radwańska nigdy nie doszła na pierwsze miejsce w rankingu. W 2012 roku przez sześć tygodni była druga, ale rok skończyła wówczas na czwartym miejscu. Ostatni raz w trójce była notowana 25 maja 2014 roku.

Czołówka rankingu WTA od poniedziałku:

1. (1.) Serena Williams (USA)9245
2. (2.) Angelique Kerber (Niemcy)5700
3. (4.) Agnieszka Radwanska (Polska)5210
4. (3.) Simona Halep (Rumunia)4745
5. (5.) Garbine Muguruza (Hiszpania)4642
6. (6.) Maria Szarapowa (Rosja)3672
7. (9.) Belinda Bencić (Szwajcaria)3505
8. (8.) Petra Kvitova (Czechy)3478
9. (7.) Flavia Pennetta (Włochy)3422
10. (13.) Roberta Vinci (Włochy)3325
Wozniacki, Vonn i Rousey mają na sobie tylko farbki! [SPORTS ILLUSTRATED]






Więcej o:
Komentarze (23)
Tenis. Agnieszka Radwańska wróci na trzecie miejsce w rankingu WTA
Zaloguj się
  • kmtk17

    Oceniono 48 razy 44

    Nie będzie na trzecim miejscu dzięki rywalkom tylko sobie, bo tych 5210 punktów nikt nie dał w prezencie gimbusie Kądziela

  • chechaouen

    Oceniono 23 razy 19

    Już po Austalian Open wiadomo było, że Radwańska wyprzedzi Halep 22 lutego i będzie numerem 3. To w związku z niższą niż przed rokiem rangą tego turnieju. Porażki Halep i Muguruzy nie miały na to wpływu. Nawet gdyby Halep wygrała turniej, byłaby w poniedziałek za Agnieszką.

  • Stan Zuk

    Oceniono 6 razy 4

    Bzdury pan plecie panie Kądziela. To dyletanctwo czy jeszcze wam nie przeszło i dalej macie zlecenie na Radwańską ?

  • ramzes-ra

    Oceniono 4 razy 2

    Agnieszka zapewne popatrzy na Kerber, która pokazała jak można zamienić chcieć na móc. Tylko wiara w zwycięstwo i podporządkowanie wszystkiego temu celowi może dawać największe sukcesy. Tak było w Singapurze i chciałbym aby tak było np w Wimbledonie. A teraz życzę sukcesu w Doha.

  • ukos

    Oceniono 17 razy 1

    Mistrzyni rankingów. Bez żadnej złośliwości. Biorąc pod uwagę sporo większą od dwóch liczbę rywalek nie do przejścia dla niej na korcie trzecie miejsce trzeba uznać za duży wyczyn. To wynik dobrze przemyślanej strategii, inteligentnego planowania występów. Radwańska ma łeb nie od parady. Oczywiście potrzebna jest także wysoka klasa sportowa umożliwiająca np. szlifowanie formy i osiąganie jej szczytów na odpowiednią chwilę. To są chyba predyspozycje do świetnej kariery trenerskiej po zakończeniu występów.

  • olchawo44

    0

    Zawsze wiedziałam,że Agnieszka to wielki,niedoceniany talent.!!!!!

  • ramzes-ra

    Oceniono 2 razy 0

    Jeszcze trochę a komentarz Pana Pawła Alberta wyskoczy z lodówki.Proszę umożliwić wypowiedzi innym bo nie wszystkie Pańskie rewelacje i opinie są prawdziwe i obiektywne .

  • Paweł Albert

    Oceniono 2 razy 0

    "Polska to jedyny kraj, który wyróżniając się tenisistką w czołowej 10 rankingu WTA nie ma żadnej innej należącej do szerokiej czołówki. Ba, poza AR za chwilę możemy nie mieć żadnej zawodniczki, która będzie w pierwszej setce.(...) Żaden inny kraj, który ma co najmniej jedną zawodniczkę w czołowej dziesiątce nie musi "szukać' kolejnej reprezentantki tak nisko w rankingu. To, że nie ma nikogo za AR jedynie udowadnia, że nie ma systemu, który wychowałby następców - przyznaje trener KT Legia i ekspert Lech Sidor. W setce jest 12 tenisistek z Ameryki, jest 10 tenisistek z Niemiec. Jest również siedem Rosjanek i sześć Czeszek, które tak samo jak Hiszpanki mają aż po dwie zawodniczki w czołowej dziesiątce. W tych krajach wsparcie dla młodych tenisistek ze strony państwa jest zdecydowanie większe niż w Polsce. Obserwowałem, jak funkcjonuje szkolenie w Hiszpanii, USA, Kanadzie czy Niemczech. To są potęgi młodzieżowego tenisa. Przy nich niestety działamy jeszcze w dużej mierze po omacku.". - polskojęzyczny Eurosport

    To dlatego polskojęzyczne żebraczki fibak, gębicz, sikora etc. etc. tak ochoczo i entuzjastycznie z wielka pompą kibicują obcym sportowcom, bo u siebie niewiele potrafią i mają ciągły deficyt swojego, więc sięgają po cudze pod pretekstem plemiennych korzonków i tzw. polskiej krwi, na które pracują obce kraje i które są ich wyłączną własnością, podszywają się pod obce sukcesy, ale tylko we własnym żebraczym mniemaniu, bo dla całego świata i tak zawsze będą należeć tylko do tych krajów pod których nazwą są zdobywane. Świat patrzy tylko na to pod jaką nazwą kraju sportowiec dobrowolnie występuje, szanuje własną i cudzą własność a roszczeniowe lamenty i biadolenia polskojęzycznych żebraczków nikogo na świecie nie obchodzą, mogą co najwyżej od biedy wzbudzić dla nich litość, czy politowanie.

    Polska ma tylko jedną tenisistkę w ścisłej czołówce, a pozostałe są daleko za nią, ale i tak jest to dużo lepiej niż wcześniej bywało, a mimo to polskojęzyczne żebraczki roją sobie sny o potędze, roją sobie że wystarczyłoby ukraść obcym krajom ich własność, na którą tamte kraje od początku przez lata pracowały, którą tamte kraje ukształtowały jako ludzi i sportowców, a Polska od razu z kopciuszka, z brzydkiego kaczątka przeobraziłaby się w piękną królewnę damskiego tenisa i znaleźli sobie nawet kozła ofiarnego w PZT winnego całemu złu. Biedacy zapominają, albo nie uwzględniają w swoich małych rachubach, że gdyby obce tenisistki tzw. polskiego pochodzenia wyrastały w Polsce, w Polsce się ukształtowały jako ludzie i sportowcy, to nigdy znaczących sukcesów by nie osiągnęły i nic, albo bardzo niewiele by się w polskim damskim tenisie na lepsze zmieniło, żadnej potęgi by nie było. Ani Niemki Kerber i Lisicki, ani Dunka Wozniacki w Polsce w naszych realiach przy naszym szkoleniu, a zwłaszcza naszym podejściu do sportu - przy naszym wyposzczeniu i wielkim apetycie na sukcesy - w którym sportowiec ciągle ugina się pod pręgierzem wielkich oczekiwań i jest ciągle mocno chłostany po każdej porażce nigdy nie osiągnęłyby znaczących sukcesów, a AR osiąga powtarzalne sukcesy w Polsce tylko dlatego że gra nietypowy, wyjątkowy - zwłaszcza na obecne czasy - tenis, za co jest zresztą stale u nas krytykowana i jest jedynym wyjątkiem od reguły, co nie znaczy że w innych krajach z większymi tradycjami tenisowymi i lepiej zarządzanych nie osiągałaby jeszcze więcej. A gdyby tak np. Domachowska była Niemką albo Dunką od uradzenia, tam ukształtowaną i wyszkoloną, grającą dla tamtych kibiców to by osiągała nie mniejsze jeśli nie większe sukcesy od Dunki czy Niemek.

  • Paweł Albert

    Oceniono 1 raz -1

    To nie przypadek że Kerber ( tytuł AO, pierwsza 10 rankingu WTA), Wozniacki ( 2 finały WS, liderowanie w rankingu), Lisicki ( finał Wimbledonu) osiągają w swoich krajach sukcesy, a w Polsce od bardzo dawna z wyjątkiem AR nikt znaczących sukcesów osiągnąć nie może, bo Niemki i Dunka osiągają sukcesy nie dlatego że mają tzw. polskie pochodzenie ( a tak schlebiają sobie polskojęzyczne żebraczki w rodzaju Fibaka), tylko właśnie dlatego że poza pochodzeniem niewiele mają z Polską wspólnego. Natomiast AR trafiła się polskiemu tenisowy jak ślepej kurze ziarno, zupełnie przypadkowo, to taki samorodek grający własną odmianę tenisa, dlatego w Polsce nie rozumiano skąd się biorą jej sukcesy, na czym polega jej fenomen, o co tu chodzi, dlaczego to akurat ona je osiąga, choć zdaniem wielu polskich ekspertów i komentatorów właśnie ona ich osiągać nie powinna, już prędzej jej siostra, dlatego nie potrafili je ani odpowiednio oszacować, ani doszacować, bardzo długo panowało niedowierzanie i ciągłe ponawiane żądania ich potwierdzania, nagminnie pisano o szczęściu i że jest zawsze za wysoko w rankingach, miano wielkie pretensje do losu i rzekomo wadliwych rankingów, no bo przecież tzw. eksperci i komentatorzy nie mogli się mylić, nie mogli wyjść na laików i dlatego bardzo długo w komentarzach do jej meczów znacznie przeważało marudzenie i psioczenie, dobre rady i połajanki, a na licznych polskojęzycznych forach ma dalej wielu nieprzejednanych i zajadłych przeciwników. Szkoda tylko że ten samorodek nie dostał się w odpowiednie ręce, wtedy błyszczał by jeszcze większym światłem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX