Tenis. Radwańska bardzo dobra, ale może być jeszcze lepsza

0 : 2
Informacje
WTA Championship 2012 - Półfinał
Sobota 27.10.2012 godzina 14:15
Wyniki szczegółowe
Wynik
A.Radwańska
0
S.Williams
2
- Agnieszka jest fenomenem, gra piękny, finezyjny tenis, którym zachwyca wszystkich - komplementuje Agnieszkę Radwańską Wojciech Fibak. - Przed nią jeszcze lata takiej gry, wierzę, że wkrótce wygra któryś turniej wielkoszlemowy - dodaje Magdalena Grzybowska. - Radwańska ma za sobą świetny sezon, ale poniosła w nim również porażkę. Pewne rzeczy w swojej grze może jeszcze poprawić, powinna też rozwinąć się pozasportowo i propagować tenis w Polsce - ocenia redaktor naczelny magazynu ?Tenisklub? Adam Romer. Eksperci podsumowują rok 2012 w wykonaniu naszej najlepszej tenisistki.
W sobotę w Stambule Radwańska przegrała z Sereną Williams 2:6, 1:6 w półfinale turnieju Masters. Mimo porażki 23-letnia krakowianka może być zadowolona z zakończonego właśnie sezonu. Nasza zawodniczka wygrała w nim turnieje w Dubaju, Miami i Brukseli, a w wielkoszlemowym Wimbledonie, a więc najstarszej i najbardziej prestiżowej tenisowej imprezie, dotarła do finału. Rok 2012 Radwańska skończyła jako czwarta zawodniczka świata. W lipcu w rankingu WTA Polka była nawet druga.

Od stycznia do października Radwańska zarobiła na korcie prawie cztery miliony dolarów. Niestety, sukcesu nie osiągnęła na igrzyskach olimpijskich. W Londynie poniosła porażki w pierwszej rundzie singla, w drugiej rundzie debla w parze ze swą siostrą Urszulą i w pierwszej rundzie miksta wspólnie z Marcinem Matkowskim.

Sezon w wykonaniu Radwańskiej oceniają eksperci, odpowiadając na pytania:

1. Czy to najlepszy rok w karierze Radwańskiej?

Wojciech Fibak: Nie ma wątpliwości, że ten sezon był dla Agnieszki bardzo udany, że dała nam mnóstwo powodów do zadowolenia. Możemy się cieszyć z tego, że Agnieszka jest już tenisistką bardzo dojrzałą, że pokazuje na korcie więcej dobrych emocji, że zniknęły jej humorki, kaprysy. Po tym sezonie jest bardziej profesjonalna, ma prawdziwą radość z gry, co widać było nawet w turnieju Masters, choć grała w nim już bardzo zmęczona.

Magdalena Grzybowska: Agnieszka utrzymywała wysoką formę przez cały sezon, a sama wiem, jakie to trudne. Od stycznia do końca października świetnie radziła sobie z wieloma podróżami, kontuzjami, które w tak wyczerpującym tourze muszą się pojawić, a okresy słabszej gry bardzo szybko przełamywała. Tym, którzy nie wierzyli, że znajdzie się w gronie kilku najlepszych zawodniczek świata, udowodniła, jak bardzo się mylili. Ten rok był dla niej genialny.

Adam Romer: Radwańska zaczynała sezon zajmując miejsce pod koniec pierwszej "dziesiątki" rankingu WTA, teraz jest w nim czwarta, a chwilami była nawet druga na świecie. To dowód, że ma za sobą najlepszy rok w karierze. Widać to również po zasobności konta, bo pod względem zarobków ten sezon był dla Radwańskiej bardzo udany. A najważniejsze, że liczne sukcesy dały jej niezwykle dużo pewności siebie, co będzie procentować w przyszłości.

2. Czym Radwańska najmocniej zaskoczyła pozytywnie, a czym negatywnie?

Fibak: Agnieszkę chwalę od lat, ale muszę powiedzieć, że igrzyska w jej wykonaniu mnie rozczarowały. Oczywiście ona dała z siebie wszystko, na pewno chciała tam osiągnąć sukces, ale w pierwszym meczu z Julią Goerges nie była w stanie zaczarować w swoim stylu, jej tenisowy geniusz, który tak mnie zachwyca, wtedy nie zadziałał. Wielka szkoda, bo to był przecież ulubiony kort Agnieszki, na którym tak pięknie walczyła z Sereną Williams w finale Wimbledonu. Tam zachwycała kilka tygodni przed igrzyskami, a na nich miała idealne warunki, by zdobyć medal, czego nie wykorzystała. Dlatego wtedy pozwoliłem sobie powiedzieć, że to jej najbardziej bolesna porażka. Ona tego nie zrozumiała, uznała, że to krytyka. Dopiero później zrozumiała, że to nie krytyka, że naprawdę rozczarowała siebie, swój sztab, swoją rodzinę, swoich kibiców. To bolało nas wszystkich, ona sama przed sobą musiała się przyznać, że ją też i wiem, że w końcu to zrobiła.

Grzybowska: Największym plusem był finał Wimbledonu. Od kilku lat zanosiło się, że Agnieszka osiągnie taki sukces, bo przecież kilka razy była w ćwierćfinałach Wielkiego Szlema i miała szanse dojść wyżej, ale ich nie wykorzystywała. Teraz potwierdziła, że musi się jej obawiać każda inna zawodniczka, że dla każdej tenisistki jest bardzo groźna. Szkoda, że krótko po Wimbledonie Radwańska znalazła się w gorszej formie, że na igrzyskach olimpijskich nie potrafiła grać równie dobrze. Ale na pewno chciała, na pewno jej zależało, dlatego stoję po jej stronie i doceniam, że bardzo szybko po tych olimpijskich porażkach się otrząsnęła. Również w ten sposób udowodniła, że zasługuje na miejsce wśród najlepszych zawodniczek świata.

Romer: Pozytywnie zaskoczyła mnie jej postawa w meczu finałowym z Williams na Wimbledonie. Po przegraniu pierwszego seta było zagrożenie, że mecz skończy się gładkim zwycięstwem Amerykanki, tymczasem Agnieszka chwyciła się szansy, którą rywalka dała jej w połowie drugiego seta, a kiedy się chwyciła, to trzymała tak mocno, że doprowadziła do wyrównania. To był niezwykle pozytywny obraz Agnieszki, całemu światu pokazała, że jest dziewczyną, która wykorzystuje każdą szansę, jaką dostanie. Ale żeby aż tak bardzo nie słodzić, trzeba powiedzieć, że kobieta zmienną jest, co Agnieszka pokazała nam trzy tygodnie później na tym samym Wimbledonie. Mecz z Julią Goerges na igrzyskach to negatywne wspomnienie z tego sezonu. Radwańska nie poradziła sobie z Niemką. Niby ten sam kort, niby dużo słabsza rywalka niż Williams, ale wygrać się nie udało, bo mecz nie potoczył się po myśli Agnieszki, bo była duża presja. W ogóle największym rozczarowaniem była postawa Agnieszki na igrzyskach. Wszyscy wielcy tenisiści mówili, że chcą walczyć o medale, że to dla nich wyjątkowo ważny turniej, że wypruwają sobie żyły. Agnieszka zachowała się trochę niedojrzale, kiedy powiedziała, że porażki na igrzyskach to żaden problem, bo za chwilę jedzie do Kanady, żeby grać dalej. Może tego nie chciała, ale tą wypowiedzią obniżyła prestiż igrzysk.



3. Co Radwańska może poprawić przed kolejnym sezonem?

Fibak: Agnieszka wzmocniła pierwsze podanie, a musi pracować nad drugim, bo jest wiele tenisistek, które wykorzystują jego słabość. Ono ciągle jest delikatne, ale delikatny jest cały tenis Agnieszki. I z tego trzeba zrobić jeszcze większy atut. Ona ma niezwykłą lekkość poruszania się po korcie, kiedy się na nią patrzy, to ma się wrażenie, że ona wcale nie biega. Nie jest muskularna, nie jest wysoka, za to jest niesamowicie regularna. Podziwiać można jej koncentrację, to, że coraz lepiej czuje grę, że wie, kiedy zaatakować, że świetnie kryje kort, że bardzo dobrze gra przy siatce. To wszystko powinna kontynuować. Dla Agnieszki spotkania z potężnie bijącymi zawodniczkami zawsze będą trudne, bo z nimi czasami nie były w stanie sobie poradzić nawet takie mistrzynie jak Martina Hingis czy Justine Henin. Dlatego można zażartować, że dobrze by było, gdyby Serena Williams zainteresowała się czymś innym, żeby przestała zawodowo grać w tenisa. A mówiąc poważnie, z każdą rywalką Agnieszka jest w stanie wygrywać, bo Wiktoria Azarenka nie jest tak odporna psychicznie, żeby nie dało się jej złamać, z Marią Szarapową już walczy bardzo mocno, a i z siłowymi Petrą Kvitovą i Chinką Na Li, też już wygrywała, one są zresztą chimeryczne. Agnieszka naprawdę jest fenomenem, ewenementem, prawdziwym zjawiskiem w tourze kobiet, co widzą nawet Nadalowie, z którymi oglądałem turniej Masters, będą u nich, na Majorce. Radwańska gra piękny, finezyjny, kombinacyjny tenis, którym zachwyca i musi o ten swój tenis dbać. Nie ma szans, że nagle będzie dominować fizycznie, że zacznie wygrywać punkty serwisem czy jednym forhendem. Dlatego niech udoskonala to, czym wszystkich cieszy.

Grzybowska: Agnieszka już długo należy do czołówki, bo gra bardzo pomysłowo, jest inteligentna, bardzo solidna i waleczna. O to, co ma powinna cały czas dbać, a poza tym jeszcze bardziej wierzyć w siebie, co jest szczególnie ważne w meczach na styku z takimi rywalkami jak Williams, Szarapowa czy Azarenka.

Romer: Pamiętajmy, że Radwańska ma dopiero 23 lata, gry na takim poziomie jak w tym sezonie możemy się po niej spodziewać jeszcze przez parę lat. Poza tym widać, że jest tenisistką, która się uczy i rozwija, że spokojnie dodaje do swojego tenisa nowe elementy. W tym roku skuteczniej rywalizowała z zawodniczkami silniejszymi od niej, dlatego możemy wierzyć, że nie jest skazana na miejsce za Azarenką, Szarapową i Williams, ale że będzie liderka rankingu WTA i zwyciężczynią jakiegoś turnieju wielkoszlemowego. Radwańska to niezwykle inteligentna tenisowo zawodniczka, swoją grą fenomenalnie reklamuje tenis, bo choćby w Stambule to ona rozegrała najciekawsze mecze - z Szarapową i z Sarą Errani. Zmysł do gry to jej największa przewaga nad rywalkami, teraz musi do tego dołożyć kończące uderzenie. To powinien być plan na 2013 rok. Agnieszka i trener Tomek Wiktorowski na pewno nad tym myślą. Oczywiście tego nie da się wypracować z dnia na dzień, ale to w końcu przyjdzie. Jeżeli Agnieszka się wzmocni, poprawi swoją ogólnorozwojówkę, to będzie skutecznie rywalizowała z zawodniczkami z topu.

Ważne, żeby Agnieszka rozwijała się też pozasportowo. Ludzie związani z dyscypliną mają nadzieję, że ona zauważy, jak ważna jest dla propagowania tenisa w Polsce. Przez 30 lat odwoływaliśmy się do Wojciecha Fibaka, który był ikoną tego sportu, można spokojnie powiedzieć, że Radwańska już go w tej roli zastąpiła. Pora, by zaczęła swoją popularność dyskontować na rzecz propagowania tenisa. Oczywiście nie chodzi o to, żeby przestała grać i zaczęła robić coś innego, ale powinna się zaangażować, żeby jakiś produkt tenisowy w Polsce można było pokazywać. Dla kibiców to duża strata, że Agnieszki nie są w stanie zobaczyć w kraju na korcie. Warto pomyśleć o powrocie do koncepcji rozgrywania turnieju w naszym kraju. Mamy czwartą tenisistkę na świecie, dostalibyśmy taki turniej, jeżeli ona by się zaangażowała. Agnieszka przyjaźni się z Karoliną Woźniacką, warto, żeby zauważyła, ile Karolina zrobiła dla duńskiego tenisa. Kiedy przez ponad rok była numerem jeden na świecie, to Duńczycy mieli turniej w Kopenhadze, dyscyplinę dzięki temu zaczęła uprawiać młodzież.

4. Czy w przyszłym sezonie Radwańska wygra któryś z turniejów wielkoszlemowych?

Fibak: Od paru lat Wielki Szlem dominuje, a za moich czasów nie był tak ważny. Doceńmy zwycięstwa Agnieszki w Miami czy w Dubaju, bo to są kolosalne sukcesy, i życzmy jej podobnych w przyszłym roku. Może często się mylę, ale siedem lat temu, kiedy ją zobaczyłem po raz pierwszy, powiedziałem, że przebije wszystkie moje osiągnięcia, że wygra więcej turniejów. Miała wtedy 16 lat, a ja zobaczyłem małego geniusza tenisowego. Pod koniec zeszłego roku mówiłem, że może być w finale Wimbledonu i była. Teraz jestem przekonany, że w przyszłym roku znów rozegra wiele świetnych meczów, że będzie pokazywała piękny tenis. A czy wygra Wielkiego Szlema? Na pewno na trawie czuje się znakomicie, byłoby jej wielkim sukcesem, gdyby znów dotarła do finału Wimbledonu. Nowy Jork jakoś jej nie służy, mimo że ta nawierzchnia jest dosyć szybka. Może nie za dobrze czuje się w tych upałach, tak samo jak w Australii, gdzie dodatkowo wolniejsza jest nawierzchnia i piłka odbija się wyżej? Na kortach ziemnych Radwańska nie osiągała dotąd sukcesów, mimo że na takich się wychowała. Ale tam gra jest wolniejsza, trzeba jeszcze więcej pracować, trudniej jest wyprowadzać kontry, Agnieszce jest więc szczególnie ciężko z jej delikatną grą. Według mnie największe szanse Agnieszka ma na wygranie Wimbledonu, na drugim miejscu stawiam US Open, na trzecim Australię, a na czwartym Francję. A w ogóle wspaniale by było, gdyby ona pozostała w pierwszej piątce rankingu WTA.

Grzybowska: Moim zdaniem Agnieszka cały czas myśli o byciu numerem jeden i do tego będzie dążyła w przyszłym roku. Jest w stanie ten cel osiągnąć, mimo że na najwyższym poziomie każdy przeskok nawet o jedną pozycję wymaga ogromnej pracy, bo tu awansu nie da jeden udany turniej. Przed Agnieszką jeszcze lata gry, dlatego wierzę, że wcześniej czy później wygra też któryś z turniejów Wielkiego Szlema, najprędzej pewnie Wimbledon, gdzie gra jej się najlepiej. Ona jest młoda, a niektóre z jej największych rywalek, jak Serena Williams, powoli będą się wykruszać.

Romer: Myślę, że w przyszłym roku Radwańskiej uda się wygrać Wielkiego Szlema. Nie wiadomo, jak długo na takim poziomie będzie się chciało grać Serenie Williams, środek sezonu pokazał, że Wiktoria Azarenka nie jest zawodniczką, której Radwańska nie byłaby w stanie zmóc, a mieliśmy naoczny dowód, że ona umie wygrywać z Szarapową, bo pokonała ją w Miami, a do zwycięstwa w Stambule zabrakło niewiele. W tym roku cieszyliśmy się z finału Wimbledonu, teraz celem numer jeden musi być kolejny finał turnieju tej rangi i zwycięstwo. Kilka miesięcy temu prorokowałem, że Radwańskiej uda się osiągnąć finał w Paryżu, ale tam przyszedł zaskakujący mecz ze Swietłaną Kuzniecową, która wyszła na zupełnym luzie i Agnieszkę pokonała. Mimo to ciągle uważam, że Polka ma bardzo dobrą grę na korty ziemne i według mnie jest na tyle uniwersalną zawodniczką, że zwycięstwo może osiągnąć właściwie w każdym z Wielkich Szlemów.

Pytamy również Was

Te same pytania kierujemy do Was. Jesteśmy ciekawi, jak oceniacie rok 2012 w wykonaniu Radwańskiej, czym w minionym sezonie nasza tenisistka zaskoczyła Was pozytywnie, a czym rozczarowała, nad czym według naszych Czytelników powinna pracować, by w przyszłym roku grać jeszcze lepiej i czy stać ją na osiągnięcie jeszcze większego sukcesu niż tegoroczny finał Wimbledonu. O odpowiedzi prosimy w komentarzach.

Przyszły sezon Agnieszka Radwańska skończy na miejscu: