Tenis. Romer: Radwańska walczy do końca

1 : 2
Informacje
WTA Pekin - III runda singla
Środa 03.10.2012 godzina 13:30
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
L.Dominguez Lino
6
1
4
1
A.Radwańska
2
6
6
2
- Agnieszka mogła przegrać w dwóch setach, bo to ewidentnie nie był jej dzień, poza tym miała kontuzję. Mimo wszystko zacisnęła zęby. To jak walczyła jest godne podziwu - ocenia redaktor naczelny magazynu ?Tenisklub? Adam Romer. Agnieszka Radwańska po dwugodzinnym boju pokonała zajmującą 64. miejsce w rankingu WTA Lourdes Dominguez-Lino 2:6, 6:1, 6:4 i awansowała do ćwierćfinału turnieju w Pekinie z pulą nagród 4 828 050 dolarów.
- Nie zastanawiałbym się, dlaczego Agnieszka przez dwie godziny męczyła się z dużo niżej notowaną rywalką, tylko raczej doceniłbym to, że poradziła sobie z przeciwniczką, z którą grało jej się bardzo niewygodnie i że walczyła z samą sobą. Ten mecz mógł się skończyć bardzo szybko - Agnieszka mogła przegrać w dwóch setach, bo to ewidentnie nie był jej dzień, popełniała masę niewymuszonych błędów, a poza tym miała kontuzję i mogła nawet skreczować. To że zawijała sobie udo przy stanie 2:5 w pierwszej partii na pewno nie było zagrywką taktyczną. Ona wyraźnie ma kłopot, nie ma wątpliwości, że jest już zmęczona sezonem, gołym okiem widać, że najchętniej już by ten sezon skończyła - ocenia Romer. - Mimo wszystko Radwańska zacisnęła zęby i pokazała to, z czego zawsze słynęła, czyli głowę. To jak walczyła jest godne podziwu - dodaje.

Według eksperta nasza tenisistka jest znana właśnie z tego, że zawsze walczy do końca. - W szalonym trzecim secie, w którym oglądaliśmy kolejne przełamania Hiszpanka prowadziła już 4:2. Ale Agnieszka jest taką zawodniczką, która potrafi wykorzystać nawet cień szansy na zwycięstwo i właśnie to zrobiła - ocenia Romer.

Redaktor "Tenisklubu" przyznaje, że Dominguez-Lino nie prezentuje najwyższej klasy, ale też radzi, by z gry Radwańskiej przeciw Hiszpance nie wyciągać pochopnych wniosków. - Ta zawodniczka na pewno nie należy do ścisłej światowej czołówki, nie ma na koncie wielkich zwycięstw, ale Agnieszka nie musi za każdym razem łatwo wygrywać z takimi rywalkami. Świetnie skwitował wszystko Karol Stopa na koniec transmisji. Powiedział, że nie sztuką jest wygrać, kiedy idzie, ale sztuką jest przetrzymać złe momenty i zwyciężyć, kiedy mecz się nie układa - podkreśla Romer.

W ćwierćfinale Radwańska najpewniej zmierzy się z Chinką Na Li (ta w czwartek musi jeszcze pokonać swą rodaczkę, Shuai Peng), z którą w sierpniu gładko przegrała ćwierćfinałowe mecze turniejów w Montrealu (2:6, 1:6) i Cincinnati (1:6, 1:6). W sumie krakowianka wygrała trzy z siedmiu meczów z Chinką.

- Oczywiście, że widzę szanse Agnieszki na zwycięstwo. Na wygranie całego turnieju pewnie za wielkich szans Polka nie ma, ale Na Li wcale nie jest jakąś wielką przeszkodą - uważa Romer. - Te dwie porażki przed US Open nie mają wielkiego znaczenia. Teraz na Na Li będzie ciążyła presja, na pewno Agnieszka się nie położy, mimo że jest zmęczona. Jeszcze raz podkreślam, że Radwańska potrafi uchwycić się swojej szansy i mocno się jej trzymać. Spodziewam się, że jej mecz z Na Li będzie zacięty, na pewno nie będzie wyglądał tak jak ich ostatnie pojedynki - dodaje.

Za najtrudniejsze rywalki Radwańskiej w Pekinie Romer uważa Marię Szarapową i Wiktorię Azarenkę. - Wróżąc z fusów możemy powiedzieć, że po zwycięstwie w ćwierćfinale Agnieszka grałaby półfinał z Szarapową, a ewentualny finał z Azarenką. Wiemy, że z tymi tenisistkami naszej zawodniczce gra się bardzo ciężko, ale przypomnijmy sobie ubiegły tydzień. W Tokio też się wydawało, że Agnieszka nie dojdzie do finału, bo wpadnie po drodze na Azarenkę, a nawet jeśli z nią wygra, to w finale będzie musiała walczyć z Szarapową. Czas pokazał, że i Białorusinka, i Rosjanka przegrały swoje wcześniejsze mecze. Tenis kobiecy jest naprawdę do końca nieprzewidywalny - podsumowuje Romer.