Wimbledon. Agnieszka Radwańska gra o finał, fortunę i historię

0 : 2
Informacje
Wimbledon - Półfinał singla kobiet
Czwartek 05.07.2012 godzina 14:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
Wynik
A.Kerber
3
4
0
A.Radwańska
6
6
2
Agnieszka Radwańska walczy dziś z Niemką Angelique Kerber o finał Wimbledonu i jeden z największych sukcesów polskiego sportu. - Szanse są pół na pół - mówi się w Londynie. Relacja na żywo w Sport.pl od godz. 14.
Angelique to właściwie Andżelika. Jej rodzice są Polakami, wyjechali z kraju w latach 80. Świetnie mówi w naszym języku. Jeszcze kilka lat temu PZT prowadził zaawansowane rozmowy, by mogła reprezentować Polskę. - Ale jakoś to się rozmyło. Całe życie mieszkałam w Niemczech, więc zdecydowałam, że tak zostanie - opowiadała "Gazecie" 24-letnia Kerber w zeszłym roku w Nowym Jorku, gdy niespodziewanie wyrzuciła Radwańską z US Open. Agnieszka zrewanżowała się jesienią zwycięstwem w Tokio (w sumie bilans ich meczów to 2-2), ale tylko trochę, bo ranga turniejów nie ta sama. - Znamy się dobrze, nasze mecze są zacięte. W ciemno można obstawiać trzy sety, choć nigdy nie grałyśmy na trawie - mówiła Radwańska, zakatarzona, nieco przeziębiona. Z powodu tych niedomagań Agnieszka i jej siostra Urszula wycofały się z debla. Młodsza wyleciała z Londynu, starsza wczoraj wypoczywała i koncentrowała się już wyłącznie na najważniejszym meczu w karierze.

Odmienił ją Offenbach

Związki Kerber, dziś ósmej rakiety świata, z Polską to także trwająca kilkanaście miesięcy współpraca z trenerem Pawłem Ostrowskim oraz centrum tenisowym Angie w Puszczykowie, które zbudował dziadek tenisistki Janusz Rzeźnik. Niemieccy dziennikarze opowiadają jednak, że Kerber do Puszczykowa jeździ teraz rzadziej. Rok temu jej kariera się zatrzymała, gdy w I rundzie odpadła z Wimbledonu z Laurą Robson. Nie mogła wydobyć się z drugiej setki rankingu, była na krawędzi załamania. - Powiedziała sobie, że musi coś zmienić, zrobić wstrząs. I zdecydowała się wyjechać z Kilonii, gdzie mieszkała, do akademii tenisowej Rainera Schüttlera i Alexandra Waskego w Offenbach. Jej trenerem został Torben Beltz - opowiada Doris Henker pisząca z Londynu m.in. do "Münchner Merkur". Do Offenbach ściągnęła Kerber koleżanka z reprezentacji Andrea Petković. Współpraca układała się świetnie, Andżelika powoli odzyskała wiarę w siebie i rok temu, bijąc po drodze właśnie Radwańską, doszła do półfinału US Open. Jej kariera wystrzeliła. - Dziś jest inną osobą. Pewną siebie, świetnie przygotowaną fizycznie, dominującą na korcie. Nie boi się, atakuje. Jesteśmy dumni, bo nikt chyba w tenisie nie wykonał w ostatnim czasie takiego skoku. Rok temu była poza setką WTA. Wierzymy w finał, choć Agnieszka to niewygodna rywalka, gra nietypowo, przeszkadza, wybija z rytmu. Szanse są pół na pół - mówi Henker.

Niemcy są podekscytowani, bo na finał Szlema wśród kobiet czekają od 1999 r., gdy Steffi Graf - przyjechała do Londynu, pewnie usiądzie dziś na trybunach kortu centralnego - przegrała w Wimbledonie z Lindsay Davenport. Co jednak mają powiedzieć Polacy, którzy na finał czekają 60 lat dłużej - w 1939 r. w Paryżu grała w nim Jadwiga Jędrzejowska, w epoce drewnianych rakiet i sportowych sukni za kolana.

Radwański miał sen

O Jędrzejowskiej, też krakowiance, o pójściu w jej ślady, zawsze mówił Robert Radwański, ojciec Agnieszki, który wciąż prowadzi z nią zajęcia na korcie, gdy tylko córka jest w domu. Przez lata ludzie pukali się w czoło, że ponosi go fantazja. Dziś jego fantazje mogą stać się rzeczywistością. Tym razem w Londynie go jednak zabraknie, na meczu będzie mama tenisistki. - Ale jest z nami duchem. Ciągle rozmawiamy, konsultujemy się. Robert na pewno by przyleciał, ale obiektywnie nie może, tak czasami w życiu bywa - powiedział Tomasz Wiktorowski, trener jeżdżący z Agnieszką na turnieje od połowy zeszłego roku. Radwański nauczył córkę grać tenisa, ale Wiktorowski wprowadził do jej głowy spokój. Połączenie ich wysiłków dało efekt kuli śnieżnej - Agnieszka od zeszłego roku wygrała sześć turniejów i awansowała z 15. na trzecie miejsce na świecie.

- Ma szansę na zwycięstwo, ale musi pokazać swój najlepszy kombinacyjny tenis. Przewaga siły ognia będzie po stronie Kerber. To test odporności psychicznej, bo Agnieszka nie występowała jeszcze w półfinale. Jeśli nie wytrzyma ciśnienia i Kerber będzie dyktować warunki, grając tak, jak lubi, czyli szybko i mocno, wygra Niemka - mówi "Gazecie" Matt Cronin, korespondent amerykańskiego Tennis.com, który dużo i pochlebnie pisze o Radwańskiej. Tak jak inni amerykańscy dziennikarze zachwyca się jej różnorodnym tenisem stawiającym na technikę i wyczucie, a nie tylko na przebijanie i siłę. - Agnieszka poprawiła serwis i forhend, ale wciąż ma problemy z koncentracją i wytrzymywaniem trudnych momentów w naprawdę ważnych meczach. Nauczyła się już pokazywać swój najlepszy tenis w mniejszych turniejach, ale w Szlemie wciąż bywa z tym różnie. Pamiętam, że podczas jej zeszłorocznego mecz z Kerber w US Open byłem przekonany, że wygra. Miała za sobą rewelacyjne lato, ale mentalnie zupełnie nie wytrzymała. Dała się rozpędzić Niemce, oddała inicjatywę. Agnieszka musi zagrać ten półfinał tak, jak ostatnie gemy ćwierćfinału z Marią Kirilenko, czyli pewnie i zdecydowanie - podkreślił Cronin.

Pomogło szczęście?

- Kerber uderza płasko, świetnie operuje szybką piłką, ale ma też na korcie dużą wyobraźnię. Jest leworęczna, to dodatkowe utrudnienie. Agnieszka w półfinale Szlema jeszcze nie grała, ale ma większe doświadczenie w całej karierze. Szanse oceniam 50 na 50 - mówi Wiktorowski.

Radwańskiej w Londynie w tym roku pomogło szczęście. Drabinka otworzyła się idealnie - 19. w rankingu Kirilenko była jej najwyżej notowaną rywalką. Polka nie wpadła na nikogo z tenisowej wagi ciężkiej. - Agnieszka jest numerem trzy, zapracowała na to, i dzięki temu unika najwyżej rozstawionych. Waga ciężka? Clijsters niby nią jest, ale dostała baty od Kerber. Venus Williams dostała cięgi od Jeleny Wiesniny, z którą potem wygrała Agnieszka. Życie toczy się dalej, dokonania z przeszłości i nazwiska nie grają. Dziś waga ciężka w tenisie to jest Kerber, Szarapowa, Azarenka i Radwańska. Taka prawda, spójrzcie na wyniki i ranking - dodaje Wiktorowski.

Dlaczego w tenisie Agnieszki dokonał się jakościowy skok? - Zdecydował splot czynników. Agnieszka rozwija się fizycznie, dorośleje mentalnie, nabrała większej pewności. Dochodziła do ćwierćfinałów, półfinałów turniejów WTA, potem przyszedł czas na zwycięstwa. W Szlemie zatrzymywała się na ćwierćfinałach, przyszedł czas na półfinał, a może coś więcej. Agnieszka nie stoi w miejscu - zakończył trener.

Radwańska zarobiła już w Londynie 287,5 tys. funtów (ok. 1,5 mln zł), ale to jeszcze nie rekord - za zwycięstwo w Pekinie w 2011 r. dostała 775,5 tys. dol. (ok. 2,6 mln zł). Pobije go, wchodząc do finału. W nim za porażkę płacą 575 tys. funtów, czyli 3 mln zł. Za zwycięstwo - dwa razy tyle.

Teoretycznie Radwańska może od poniedziałku zostać nową liderką rankingu WTA. Białorusinka Wiktoria Azarenka musi jednak przegrać w drugim półfinale z Sereną Williams, a Polka w finale pokonać Amerykankę. Agnieszka będzie druga, jeśli dojdzie do finału. Porażka w półfinale pozostawi Radwańską na trzeciej lokacie.