Wimbledon. Grzybowska: Radwańska faworytką

0 : 2
Informacje
Wimbledon - Półfinał singla kobiet
Czwartek 05.07.2012 godzina 14:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
Wynik
A.Kerber
3
4
0
A.Radwańska
6
6
2
- Spodziewałam się, że wcześniej czy później Agnieszka dojdzie nie tylko do półfinału, ale do finału turnieju wielkoszlemowego - twierdzi najlepsza polska tenisistka lat 90. XX wieku, Magdalena Grzybowska. - Półfinał Wimbledonu z Andżeliką Kerber nie będzie łatwy, ale Agnieszka jest na korcie bardziej pomysłowa i ma większe doświadczenie, dlatego jest moją faworytką - mówi była menedżerka sióstr Radwańskich.
We wtorek Radwańska pokonała w ćwierćfinale Wimbledonu Rosjankę Marię Kirilenko 7:5, 4:6, 7:5 i awansowała do półfinału, w którym w czwartek zmierzy się z Niemką polskiego pochodzenia, Andżeliką Kerber. Już znalezienie się Agnieszki w gronie czterech najlepszych zawodniczek turnieju rangi Wielkiego Szlema to jej największy sukces w karierze. Do tej pory 23-letnia krakowianka na imprezach wielkoszlemowych pięć razy docierała do ćwierćfinału, by za każdym razem go przegrać.

- Szczerze mówiąc sukces Agnieszki mnie nie zaskoczył. Spodziewałam się, że kiedyś musi to nastąpić. Agnieszka była kilka razy w ćwierćfinałach Wielkiego Szlema, miała szansę dojść wyżej, bywało, że miała dobre losowania, otwartą drabinkę, ale tego nie wykorzystywała. Jednak cały czas była zawodniczką z pierwszej dziesiątki, a później z pierwszej piątki światowego rankingu i dla każdej innej tenisistki była groźna. Wszystkie dziewczyny musiały się z nią liczyć, spodziewałam się, że wcześniej czy później nie tylko do półfinału, ale do finału turnieju wielkoszlemowego Radwańska dojdzie. Kto wie, może ten finał wywalczy sobie już teraz - mówi Grzybowska.

Była menedżerka sióstr Radwańskich daje Agnieszce duże szanse na finał najstarszego i najbardziej prestiżowego turnieju świata.

- Kerber długo była przeciętna, miała kontuzje i inne problemy, grała nierówno. Od dwóch-trzech lat robi sukcesywne postępy, a ten rok ma fantastyczny. Jest leworęczna, gra nietypowo, zaskakuje, bo niby nie prezentuje nic wielkiego, nie ma piorunujących uderzeń, ale potrafi zaatakować piłkę, wejść bardzo wysoko, wykorzystywać kąty, świetnie grać w biegu w obronie. Ale Agnieszka też rozgrywa swój najlepszy sezon. Teraz osiągnęła ogromny sukces, przeżywa najwspanialsze chwile w karierze i tego Wimbledonu można jej tylko pozazdrościć. Agnieszka ma większe doświadczenie, bo już długo należy do światowej czołówki, jest bardziej równa, powinna lepiej serwować, no i na pewno jej atutem będzie pomysłowość na korcie. Dlatego jest moją faworytką - analizuje Grzybowska.

Była tenisistka, która w najlepszym momencie swej kariery zajmowała 30. miejsce w rankingu WTA, stawia na Radwańską, ale spodziewa się długiego i trudnego dla Polki meczu.

- Kerber nie jest wielką gwiazdą, na jaką Agnieszka wyszłaby pewnie z mniejszym obciążeniem. Tu, patrząc na ranking, każdy uzna, że Radwańska powinna wygrać [Polka jest trzecią, a Niemka - ósmą "rakietą" świata], a Kerber jest w gazie. Drogę do półfinału miała trudniejszą [pokonała m.in. Kim Clijsters], w ćwierćfinale opanowała emocje i wygrała ze swą rodaczką Sabine Lisicki, tu też nie będzie miała nic do stracenia - mówi Grzybowska. - W sumie Radwańska i Kerber dobrze się znają. To koleżanki, które na co dzień mają ze sobą kontakt, rozmawiają po polsku, nawet razem jeździły na wakacje. Na pierwszy rzut oka to taki zwykły mecz. Ale stawką jest finał Wimbledonu, dlatego dla obu będzie bardzo trudny. A dla Agnieszki, z racji łatki faworytki, trudniejszy - dodaje.

Jeśli Polka wytrzyma presję i awansuje do finału, to zmierzy się w nim z Wiktorią Azarenką albo Sereną Williams. Zwycięstwa w drugim półfinale Radwańska powinna życzyć Amerykance. A to ze względu na ranking WTA. Już w poniedziałek Polka zostanie jego liderką, jeśli wygra Wimbledon, a Azarenka nie wystąpi w finale.

- Poniedziałek jest trochę za daleko, żeby już teraz o nim myśleć. Jestem pewna, że gdyby Agnieszka miała wybrać między wygraniem Wimbledonu, a byciem numerem jeden w rankingu, to wcale by się nie zastanawiała. Informacja, że może być liderką pewnie do niej dotarła, ale w ogóle jej nie zajęła. Tu nie ma co liczyć, kalkulować. Trzeba chwytać swoją szansę i grać - kończy Grzybowska.