Tenis. Venus już nie z Marsa. Co na to Radwańska?

0 : 2
Informacje
WTA Miami - Ćwierćfinał singla
Środa 28.03.2012 godzina 19:10
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
Wynik
V.Williams
4
1
0
A.Radwańska
6
6
2
Jeśli Polka pokona dziś w ćwierćfinale w Miami Venus Williams, udowodni Amerykanom, że może zwyciężyć w Szlemie i awansować do pierwszej trójki rankingu WTA. - Stać ją na to - uważa Wojciech Fibak. Mecz dziś o 19:00. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl.
Amerykańska triumfatorka pięciu Wimbledonów i dwóch US Open nie grała od siedmiu miesięcy, bo leczyła autoimmunologiczną chorobę - zespół Sjoegrena. W rankingu WTA zajmuje dopiero 134. miejsce i żeby wystąpić w Miami (pula nagród 4,8 mln dol.) potrzebowała dzikiej karty.

Powrót udał się doskonale, bo w II rundzie starsza z sióstr Williams pokonała Petrę Kvitovą, aktualną mistrzynię Wimbledonu, trzecią w rankingu WTA. W USA okrzyknięto to "wydarzeniem sezonu". Na tym jednak 31-letnia tenisistka nie poprzestała - broniąc meczbola, ograła w III rundzie Kanadyjkę Aleksandrę Wozniak, a w 1/8 finału wracającą do formy byłą liderkę rankingu Anę Ivanović.

Dziś na drodze Venus do półfinału stanie Agnieszka Radwańska, od niedawna czwarta rakieta świata, która w Miami miała na razie z górki - dwukrotnie biła się z 17-latkami z trzeciej setki listy WTA, raz z Hiszpanką z końca pierwszej setki. Tak słabych rankingowo rywalek w tak dużym turnieju nie miała nigdy.



Mecz z Venus to dla Radwańskiej test realnej mocy. Nie tylko w Miami. Polka pnie się w rankingu, jest regularna, nie miewa wpadek, ale wciąż odbija się od mocnych fizycznie rywalek ze ścisłego topu - w tym roku cztery razy przegrała z Viktorią Azarenką. A poza Białorusinką, nie biła się z nikim z najwyższej półki siłowego tenisa (Szarapowa, Serena Williams, Kvitova). Trwa dyskusja, na co ją stać. Radwańska jest jedyną tenisistką w czołówce, która nie zagrała jeszcze w półfinale Szlema. Wielu amerykańskich ekspertów pisze o niej pochlebnie, ale zaznacza, że jest za słaba fizycznie, by dominować w największych turniejach, czy wspiąć się na prowadzenie w rankingu. Na jej drodze zawsze stanie bowiem ktoś taki jak Azarenka, czy Venus Williams. Czy zdoła temu zaprzeczyć?

Z Venus miała zazwyczaj pod górkę - przegrała pięciokrotnie, m.in. w ćwierćfinale Wimbledonu, dwukrotnie w Miami - po raz ostatni w 2010 r. Jedyny raz pokonała potężnie zbudowaną i wyższą o głowę rywalkę w 2006 r. w Luksemburgu, ale Venus miała wtedy kontuzjowaną rękę.

- Venus zalicza się do tenisistek, z którymi Agnieszka grać wyjątkowo nie lubi. Jeśli bowiem trafia w kort i skutecznie atakuje drugi serwis, to przy takiej sile uderzeń, Agnieszce jest ciężko złapać rytm. Często się peszy, staje się jeszcze bardziej drobna i delikatna - mówi "Gazecie" Wojciech Fibak, zwycięzca 15 turniejów ATP z lat 70 i 80. - Ale to już nie jest ta Venus, co kiedyś. Nie grała siedem miesięcy. To długo. Ma w nogach cztery ciężkie mecze. Aleksandrze Wozniak brakuje szybkości i techniki, nie jest tak sprytna i wytrzymała psychicznie, jak Agnieszka, a jednak była o jedną piłkę od zwycięstwa. Agnieszka takich okazji z rąk nie wypuści - uważa Fibak. Jego zdaniem w tenisie Venus po przerwie brakuje reakcji automatycznych. Dlatego jej gra jest szarpana. Z jednej strony - są wspaniałe uderzenia, ale za chwilę - oddaje punkty za darmo. W pojedynku z Wozniak popełniła 70 (!) niewymuszonych błędów. - Agnieszka nie ma co filozofować. Musi grać z kontry, nie popełniać błędów i czekać. Jeśli Amerykanka będzie trafiać mocno przy liniach, to trudno. Jeśli nie, pojawi się szansa. Venus popełnia dużo błędów zwłaszcza z forhendu, myli się też z drugiego serwisu. Jeśli chce wygrać, musi zrobić to szybko. Im dłużej będzie trwał mecz, tym lepiej dla Agnieszki. Miami to szósty najbardziej rozpoznawalny turniej świata po czterech Szlemach i Masters. Zwycięstwo z Venus, na jej terenie, a potem ewentualny półfinał z Azarenką, sprawiłby, że Agnieszka byłaby w USA na ustach wszystkich - zakończył Fibak.

Sensacją w męskim turnieju była porażka Rogera Federera, który poległ w III rundzie z Andym Roddickiem. To trzecia porażka Szwajcara w ostatnich siedmiu miesiącach.

Relacje TV w Eurosporcie i Polsacie Sport Extra.