Radwańska: Mam trzech trenerów, ale ojciec jest najważniejszy

Czy nowi trenerzy Wiktorowski i Bikić zmienili coś w twoim tenisie? - pytali dziennikarze w Dubaju. - Nie. Jeżdżę z nimi na turnieje. Wiedzą, jak lubię trenować, a jak nie - mówiła Agnieszka. Niespodziewanie zdecydowała się w tym tygodniu na udział w małym turnieju w Malezji.
Na jednej z konferencji prasowych w Dubaju dziennikarze naciskali, by najlepsza polska tenisistka wyjaśniła swoją sytuację z trenerami. Wiadomo że od lipca zeszłego roku przestała jeździć na turnieje z ojcem Robertem Radwańskim. Na wyjazdach towarzyszył jej Tomasz Wiktorowski, trener wynajmowany z Polskiego Związku Tenisowego, a od niedawna także Chorwat Borna Bikić.

Radwańska przypomniała, że przestała jeździć z ojcem, bo popsuły się ich relacje poza kortem. - Pojawiły się między nami różnice zdań, ale dotyczyły spraw wyłącznie pozasportowych. Tata dalej trenuje mnie w Krakowie, jest świetnym szkoleniowcem, przez 17 lat wszystkiego mnie nauczył. Na korcie nadal mamy ze sobą świetny kontakt - podkreśliła Agnieszka.

Zapytana o rolę Wiktorowskiego i Bikicia odparła, że jeżdżą z nią i młodszą siostrą Urszulą na turnieje i że nie mają większego wpływu na jej grę. - Tomek zna nas od dawna. Wie, jak lubię trenować, a jak nie. Borna od niedawna przypatrywał się moim treningom i też już wie, co ma robić. Ten układ funkcjonuje dobrze - odparła Radwańska, dając do zrozumienia, że w sprawach treningu najważniejszy głos i tak należy do niej.

W nadchodzącym tygodniu Agnieszka miała przylecieć na kilka dni do Krakowa, ale niespodziewanie przyjęła dziką kartę od turnieju WTA w Kuala Lumpur (z pulą nagród 220 tys. dol.), gdzie będzie rozstawiona z jedynką. Skąd nagła zmiana planów i udział w tak małej imprezie? - To ustalenia między WTA, sponsorami i Agnieszką - powiedział nam Wiktorowski. - Propozycja była nie do odrzucenia - stwierdził w PAP Radwański.

Prawdopodobnie sponsorzy azjatyckiego turnieju, aby zwiększyć jego atrakcyjność, po prostu "wynajęli" w ostatniej chwili Agnieszkę. To częsta praktyka na turniejach niższej rangi - sponsorzy płacą gwieździe z pierwszej dziesiątki wysokie startowe, a dzięki jej obecności zyskują większe zainteresowanie mediów i sponsorów. Choć WTA nie chwali się tym głośno, największe gwiazdy są do wynajęcia właśnie na takich zasadach. W rozmowach prawdopodobnie brała udział agencja Lagardere reprezentująca Radwańską.

Ile zarobi Radwańska w Kuala Lumpur? Za sam przylot 100 tys. dol., 150 tys. dol., a może jeszcze więcej.

Doświadczenie z wielu podobnych sytuacji wskazuje, że gwiazdy podchodzą do takich startów z rezerwą. Grają na poważnie jeden, dwa mecze, biorą udział w kilku promocyjnych imprezach, przegrywają i wracają na planowaną wcześniej ścieżkę startów. - Uważam, że ten wyjazd ze sportowego punktu widzenia jest błędem. W Azji można się rozchorować, niepotrzebnie przemęczyć. Szkoda byłoby stracić świetną formę tuż przed znacznie ważniejszymi startami - stwierdził Wojciech Fibak.

Radwańska kolejną ważną imprezę gra w kalifornijskim Indian Wells (4,5 mln dol.). Turniej teoretycznie zaczyna się 7 marca, ale Polka będzie miała wolny los w I rundzie, co oznacza, że na kort wyjdzie dopiero 10-11 marca. Impreza w Kuala Lumpur kończy się 5 marca, ale jeśli Radwańska odpadnie np. w ćwierćfinale będzie miała jeszcze ponad tydzień wolnego.