Tenis. Fibak: Radwańska przesadza krytykując Azarenkę

- Pamiętam mecz I rundy Australian Open z Kimiko Date sprzed roku, w którym to Agnieszka wykorzystała własną kontuzję, żeby wybić z rytmu rywalkę. Z Azarenką sprawa nie była taka jednoznaczna, a nawet jeśli Agnieszkę zachowanie rywalki uwierało, tak ostre publiczne słowa wobec liderki rankingu nie są zbyt roztropnym zachowaniem dla szóstej tenisistki świata - mówi Sport.pl Wojciech Fibak komentując kontrowersyjne wypowiedzi Agnieszki Radwańskiej.
Radwańska niespodziewanie zaatakowała Azarenkę na konferencji prasowej w Dubaju, gdzie w ćwierćfinale pokonała w czwartek Niemkę Sabine Lisicki. Polka, zapytana o wydarzenia sprzed tygodnia, gdy rywalizowała w katarskiej Dausze, powiedziała, że straciła szacunek do Azarenki po zachowaniu Białorusinki w półfinale.

Podczas przegranego 2:6, 4:6 spotkania Azarenka poślizgnęła się i doznała kontuzji kostki, ale była w stanie dograć mecz i zwyciężyć. Ze słów Agnieszki na konferencji w Dubaju wynikało, że jej zdaniem Białorusinka symulowała, a przynajmniej wyolbrzymiała uraz i próbowała wytrącić ją z równowagi. - Nie wiem, czy warto to komentować, ale po prostu straciłam dla niej wiele szacunku za to, jak się zachowywała - stwierdziła szósta na liście WTA Polka. - Jestem zła, bo to nie była najlepsza reklama kobiecego tenisa. Obejrzyjcie sobie zresztą na YouTube - dodała Agnieszka.

Radwańskiej chodzi o to, że Azarenka po doznaniu urazu grała na normalnym poziomie, ale gdy tylko kończyła się wymiana, zaczynała utykać, a jej twarz wykrzywiał grymas bólu.

O werbalnym ataku Radwańskiej na Azarenkę napisała w czwartek agencja AFP w depeszy pt. " Radwanska angry with Azarenka". AFP przypomniała m.in., że na filmiku YouTube widać, że Radwańska podając Azarence rękę po spotkaniu nawet na rywalkę nie spojrzała. Dziennikarz przypomniał też wypowiedzi Polki z Australian Open krytykujące Marię Szarapową za zbyt głośne krzyki na korcie, podkreślając, że to " kolejne krytyczne uwagi Radwańskiej". Za AFP informacje podały media na całym świecie.

Wojciech Fibak: Przesadna krytyka

- Jeśli chodzi o wybijanie z rytmu rywalek, to od razu przypomina mi się spotkanie Agnieszki z Japonką Kimiko Date z I rundy Australian Open sprzed roku, w którym Agnieszka była w ogromnych tarapatach. Wzięła przerwę medyczną w momencie, gdy rywalka prowadziła 4:1 w trzecim secie i łapała właśnie wiatr w żagle. To była raczej taktyczna zagrywka wynikająca ze zmęczenia i próby wybicia rywalki z uderzenia, niż faktyczny urazu pleców. Nikt wtedy Agnieszki za taki ruch nie krytykował, nawet pokonana rywalka - mówi Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista z lat 70 i 80. - Moim zdaniem, tym razem sytuacja nie była aż tak jednoznaczna. Po pierwsze, Azarenkę naprawdę mogło boleć. Adrenalina i napięcie meczowe sprawiają, że na krótkie chwile tenisista koncentruje się na grze nie myśląc o bólu, ale kiedy napięcie spada, nagle znów go silniej czuje - dodaje Fibak. - Po drugie, w tym meczu Azarenka wyraźnie prowadziła, miała przewagę od początku, nie miała potrzeby celowo zwalniać tempa meczu i wybijać z rytmu przy pomocy jakichś dodatkowych trików. Po trzecie, nawet jeśli Agnieszkę zachowanie rywalki uwierało, tak ostre publiczne słowa wobec liderki rankingu, nie są zbyt roztropnym zachowaniem dla szóstej tenisistki świata z wizerunkowego punktu widzenia - podkreśla Fibak.

Co miało wpływ na tak gwałtowną reakcję Agnieszki kilka dni po meczu? - Agnieszka ma taki charakterek, sportową krnąbrność, czy tupet, który na korcie sprawia, że ma niesamowitą głowę do tenisa. Jest jednym z niewielu w naszym sporcie fenomenów, które mają silną psychiczną predyspozycję do sportowej rywalizacji na najwyższym poziomie. Ale ten tupet i charakter widać też czasem poza kortem, właśnie w postaci takich nie do końca chyba przemyślanych słów po przegranym meczu. Szkoda, że Agnieszka tak mocno zaatakowała Viktorię, bo przecież są koleżankami. Ale takie sytuacje po prostu czasem się zdarzają. Ostatnio nawet Federer zaliczył na konferencji wpadkę, mówiąc po przegranym meczu Pucharu Davisa, że zawalił go ten drugi Szwajcar, czyli Stanislas Wawrinka - zakończył Fibak.

Zgadzasz się z Wojciechem Fibakiem?