Tenis. Radwańska bez Wiktorowskiego? Będzie nowy trener?

Agnieszka Radwańska na turnieje do Dubaju i Dauhy poleci z Chorwatem Borną Bikiciem, a nie z Tomaszem Wiktorowskim! - Jestem do dyspozycji do igrzysk - zapewnia Polak
- Byliśmy z Agnieszką umówieni na współpracę do końca Australian Open, teraz z siostrą Urszulą jedzie na lutowe turnieje do Dubaju i Dauhy z Chorwatem. W ramach reprezentacji Polski jestem do dyspozycji do igrzysk olimpijskich - powiedział "Gazecie Wyborczej" Wiktorowski zapytany o dalsze plany wspólnych wyjazdów. Decyzję, żeby nie zabierać Wiktorowskiego na Bliski Wschód, podjęła sama Agnieszka.

To duże zaskoczenie, bo wcześniej było niemal pewne, że Radwańska będzie podróżować na wszystkie turnieje z Wiktorowskim aż do sierpnia. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy siostry zatrudniły Bikicia, byłego trenera Australijki Jeleny Dokić. Formalnie Chorwat miał pracować wyłącznie z Urszulą i jeździć na turnieje tylko z nią. Taką wersję powtarzał w wywiadach m.in. Robert Radwański, ojciec tenisistek, który jednak większego wpływu na decyzje córek od jakiegoś czasu już nie ma.

Dlaczego nagle okazuje się, że Bikić ma zastępować także szkoleniowca Agnieszki?

Wiktorowski uchyla się od odpowiedzi. - Byliśmy umówieni na współpracę do Australii. Jestem dalej do dyspozycji do igrzysk - powtarza tylko.

Wiktorowski formalnie wciąż jest pracownikiem Polskiego Związku Tenisowego (PZT), m.in. kapitanem reprezentacji w Pucharze Federacji, ale od lata zeszłego roku, czyli od momentu, gdy Agnieszka zdecydowała, że nie chce już jeździć na turnieje z ojcem, był wypożyczany tenisistce i na niemal wszystkich imprezach pełnił funkcję szkoleniowca. Radwańska w tym czasie awansowała z 15. na rekordowe 6. miejsce na świecie. Wygrała m.in. największe w karierze imprezy w Tokio i Pekinie, zakwalifikowała się na Masters w Stambule. Wiktorowskiego chwalili polscy, a także zagraniczni eksperci. - Wprowadził spokój, widać, że Agnieszka mniej się denerwuje, gra na większym luzie - mówił m.in. Wojciech Fibak.

Dlaczego więc Radwańska po kolejnym ćwierćfinale Szlema na razie z niego rezygnuje?

Oficjalnie nie wiadomo, bo Polka jest jeszcze w Australii i nie ma z nią kontaktu, ale najprawdopodobniej chce zaoszczędzić. Wynajęty do pracy z Urszulą Bikić będzie bowiem kosztował kilka tysięcy euro miesięcznie. Siostry mogą kalkulować, że zabieranie dwóch trenerów na turnieje, gdy występują wspólnie, jest nieopłacalne. Wiktorowski też kosztuje, choć mniej niż Chorwat. Ale w Bikicia, postać niezbyt znaną w środowisku, od rozstania z Dokić bez większych sukcesów, siostry sporo inwestują - trener z Bałkanów przeprowadził się do Krakowa, Radwańskie wynajmują mu mieszkanie. A Wiktorowski to etatowy pracownik PZT, "wynajmowany" przez Agnieszkę na wyjazdy za znacznie mniejsze pieniądze.

"Gazeta Wyborcza" pisała, że status Wiktorowskiego jako trenera Agnieszki jest niejasny, co może powodować problemy. Jeszcze w listopadzie szef wyszkolenia w PZT Wojciech Andrzejewski mówił: - Bylibyśmy idiotami, gdybyśmy odmówili Agnieszce pomocy Tomka przed igrzyskami w Londynie. Naszym zdaniem jest nawet szansa na medal, ale sprawy trenerskie trzeba jakoś unormować. Zawodowy sport nijak ma się do działalności PZT.

Andrzejewskiemu chodziło o to, żeby Agnieszka zdecydowała wreszcie, czy chce, żeby Wiktorowski był jej trenerem na pełen etat. Np. na 20 tygodni w roku byłby wtedy wyłącznie do jej dyspozycji, nie pobierałby w tym czasie pensji z PZT, tylko dostawał pieniądze wyłącznie od tenisistki.

Na razie Radwańska wciąż takiej decyzji nie podjęła. Wyjazd do Dubaju i Dauhy z Bikiciem może oznaczać, że wcale nie chce jej podjąć, woli kierować się względami praktycznymi (jeden trener w jednym mieście wystarczy dla dwóch). Niewykluczone jednak, że będzie chciała wrócić do Wiktorowskiego w marcu, gdy w USA będzie występować w innych turniejach niż Urszula, tym bardziej że Polak deklaruje, że wciąż jest do dyspozycji aż do igrzysk.

Wiktoria Azarenka nad rzeką - urocza sesja mistrzyni Australian Open