Tenis. Radwańska: Będę trenować z tatą, a Tomek ma pomagać na turniejach

PRZEGLĄD PRASY. Agnieszka Radwańska zdradza na łamach "Przeglądu Sportowego", że w przyszłym sezonie jej głównym szkoleniowcem pozostanie ojciec Robert Radwański. - Jak widać, w Krakowie trenujemy z tatą, a Tomek pomaga nam na turniejach. Dało efekt, więc dlaczego tego nie kontynuować? - przyznaje najlepsza polska tenisistka.
Radwańska, która po urlopie rozpoczęła już pierwsze treningi, skarży się na uraz, który nie raz doskwierał jej w zakończonym sezonie. - Chciałabym ćwiczyć na pełnych obrotach, ale z ręką nie jest tak dobrze, jakbym chciała. Myślałam, że po wakacjach ten uraz minie. Jeśli chodzi o leczenie kontuzji, to pauza nic mi nie dała. Okazało się, że mam zapalanie kaletki barkowej. Dostałam zastrzyk i teraz wszystko ma się goić od czterech do sześciu tygodni - zdradza Polka.

Polka zdradza także plany na najbliższą przyszłość, gdy rozpocznie sezon dwoma turniejami przed Australian Open - w Singapurze i Sydney. Nie będzie także zmiany na stanowisku jej głównego szkoleniowca, którym wciąż będzie Robert Radwański.

- Nie lubię tych pytań, bo media kreują pewne rzeczy. Jak widać, w Krakowie trenujemy z tatą, a Tomek (Wiktorowski - przyp.) pomaga nam na turniejach. Podobnie będzie w przyszłym sezonie. Dało efekt, więc dlaczego tego nie kontynuować? - powiedziała Polka w wywiadzie dla "PS".

Zawodniczka chce, aby jej trenerem "turniejowym" pozostał Wiktorowski, jednak nie jest to jeszcze przesądzone, bo jest on etatowym szkoleniowcem PZT. Wszystkie strony muszą uzgodnić, na jakich zasadach miałby być "wypożyczany" Agnieszce. Związek chciałby w tygodniach, w których trener jeździ z Radwańską, nie płacić mu pensji.

Specjalny serwis Sport.pl - wszystko o tenisie »