Tenis. Kto będzie trenerem Radwańskiej?

Z kim najlepsza polska tenisistka poleci w styczniu do Australii ? Czy Tomasz Wiktorowski będzie jeszcze jeździł na turnieje z Agnieszką Radwańską? Czy Agnieszka zatrudni go na stałe? Kto i na jakich zasadach miałby mu płacić?
Agnieszka Radwańska poprosiła PZT o wypożyczenie Wiktorowskiego, gdy podczas turniejów w USA po raz kolejny posprzeczała się z ojcem. Wiktorowski, etatowy pracownik PZT, m.in. kapitan reprezentacji w Pucharze Federacji, towarzyszył Agnieszce we wszystkich jesiennych wyjazdach. To z nim u boku odniosła największe sukcesy w karierze - zwyciężyła w turniejach w Pekinie, Tokio i Carlsbadzie, wywalczyła awans do kończącego sezon Masters.

- Tomek nie zmienił fundamentów, bo Agnieszkę rzemiosła uczył ojciec, ale wprowadził spokój, który okazał się kluczowy. Uwierzyła w siebie, grała skoncentrowana, stała się większą profesjonalistką - mówił wielokrotnie Wojciech Fibak. Nowego opiekuna chwalili też zagraniczni eksperci. Zauważyli, że po rozstaniu z ojcem, Agnieszka miała lepsze wyniki.

To, czy Wiktorowski będzie jeździł z Polką na turnieje także w przyszłym sezonie, nie jest jednak przesądzone. - Nic nie wiem. Pytajcie Agnieszkę - powiedział niedawno "Gazecie". - Są wakacje, do rozmów o organizacji kolejnego sezonu wrócimy pod koniec listopada lub w grudniu - stwierdziła Agnieszka przed wylotem na urlop.

W Polskim Związku Tenisowym dalej chcą pomagać Agnieszce, choć niektórych zdziwiły publiczne wypowiedzi Roberta Radwańskiego, który bagatelizował wypożyczenie trenera, mówiąc, że to "tylko opiekun", oraz że "nawet dziadek mógłby jeździć na turnieje", a gdy córka zaczęła wygrywać, zmienił front i powtarzał, że wprowadzenie Wiktorowskiego było "wspólnym pomysłem jego i Agnieszki". W środowisku słychać głosy, że Radwański mógłby choć symbolicznie podziękować za pomoc.

- Przed nami igrzyska w Londynie, bylibyśmy idiotami, gdybyśmy odmówili Agnieszce pomocy Tomka. Naszym zdaniem jest nawet szansa na medal dla Polski w tenisie, ale sprawy trenerskie trzeba jakoś unormować. Zawodowy sport nijak ma się do działalności PZT - dyplomatycznie mówi "Gazecie" Wojciech Andrzejewski, szef szkolenia w związku.

Co oznacza unormowanie? Andrzejewski nabiera wody w usta, mówi, że przy stole muszą się spotkać zainteresowane strony. Prawdopodobnie PZT oczekuje, że Radwańscy zaczną Wiktorowskiego wynajmować na określony czas (np. 20 tygodni w roku) i płacić mu komercyjne stawki z własnej kieszeni. W tygodniach, gdy Agnieszka nie będzie korzystała z usług trenera, będzie dalej za pensję pracował dla związku - zajmował się juniorami, innymi zawodnikami, co ostatnio zaniedbywał.

Kluczem w rozmowach będą więc pieniądze. Robert Radwański mówił w wywiadach, że Wiktorowski dostawał godziwe wynagrodzenie. - Może nie jakieś niebotyczne stawki, ale przyzwoite - stwierdził w rozmowie z miesięcznikiem "Tenisklub" (z dziennikarzem "Gazety" nie rozmawia). Być może do zaakceptowania, gdy są uzupełnieniem pensji PZT.

Ile kosztowałoby przejęcie przez Agnieszkę trenera na komercyjnych zasadach? Szkoleniowcy w WTA Tour zarabiają nawet 200-300 tys. euro rocznie. Przeciętne wynagrodzenie miesięczne wynosi ok. 5 tys. euro plus 2-5 procent od nagród. Przy takich stawkach Wiktorowski zarobiłby rocznie ok. 120 tys. euro. Zakładając, że jest niedoświadczony i mnóstwo zyskuje przy Radwańskiej, bez mrugnięcia okiem przyjąłby pewnie nawet pół tej kwoty, a może i mniej. - Agnieszka powinna uporządkować relacje z Tomkiem, zarabia już dostatecznie dużo, by wynająć trenera na normalnych zasadach - podkreślał po triumfie w Pekinie Wojciech Fibak. Tylko w tym sezonie 22-letnia Polka zarobiła 2,5 mln dol.

Okazuje się jednak, że powstał jeszcze jeden pomysł. Za Wiktorowskiego może od stycznia do sierpnia 2012 r. zapłacić Ministerstwo Sportu. Jeśli Radwańska, ósma tenisistka świata, zostanie potraktowana jako nadzieja na wysokie miejsce na igrzyskach, może dostać dofinansowanie ze "ścieżki olimpijskiej". Takie wsparcie ok. 300 tys. zł dostają już m.in. Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Z tego źródła opłacają trenera Radosława Szymanika, też oddanego do ich dyspozycji przez PZT.

Dofinansowanie z budżetu dla zawodowej tenisistki? - Dlaczego nie? Proszę mi pokazać, kto w polskim sporcie nie jest zawodowcem? - mówi Andrzejewski. I zapowiada, że PZT pomoże starać się o grant z ministerstwa.

Jeśli PZT, Ministerstwo Sportu, Wiktorowski i Radwańscy nie dogadają się, być może w styczniu do Australii z córkami znów poleci ojciec.