Tenis. Amerykańscy eksperci spierają się o Radwańską

"Jej forma to jesienny przebłysk, w przyszłym roku znów może przegrywać" - pisze ESPN. "W niektórych elementach przewyższa Henin i Hingis, ma szansę na Szlema" - podkreśla autor książki o rywalizacji Borga z McEnroe.
"Nie rozumiem zachwytów nad Agnieszką Radwańską i Andym Murrayem. Oboje wygrali właśnie w Azji po dwa turnieje, ale wszyscy zapominają, że jesień w tenisie rządzi się swoimi prawami. To nie jest najlepszy czas, by mierzyć realną siłę tenisistów. Dopiero gdy nadejdzie styczeń i Australian Open, przekonamy się, ile są warci" - napisał Ed McGrogan na portalu ESPN w artykule "Oczekujecie zbyt wiele od Radwańskiej i Murraya". W żartobliwym tonie porównuje zachwyt nad Polką i Szkotem do sezonu 2008 r. w wykonaniu Buffalo Bills w lidze NFL. Futboliści zaczęli świetnie - od pięciu zwycięstw w sześciu meczach, ale potem przegrali osiem spotkań i nie weszli nawet do play-off.

"Przerabialiśmy to już nieraz. David Nalbandian jesienią 2007 r. wygrał w hali w Paryżu, a na Masters pokonał Federera i Nadala, ale potem przegrał w II rundzie Australian Open. Podobnie było w 2009 r. z Nikołajem Dawidienką, a u kobiet z Woźniacką czy Safiną" - podkreśla. I przypomina, że azjatycka jesień w tenisie często nazywana jest "appearance-fee season", czyli, że czołowi zawodnicy grają w turniejach głównie po to, by "zainkasować wpisowe" od dyrektorów turniejów. "Radwańskiej do wygrania Szlema brakuje siły i wytrzymałości" - zakończył amerykański dziennikarz.

Zupełnie inne zdanie ma jednak Matt Cronin, szanowany w środowisku dziennikarz pisujący m.in. dla "Tennis Magazine", autor książki o rywalizacji Borga z McEnroe'em. "Radwańska gra tenis wystarczający do zwycięstwa w Szlemie. Od dawna pozostawało dla mnie zagadką, dlaczego nie doszła nigdy nawet do półfinału" - napisał Cronin w felietonie na portalu Tennisreporters.net.

"Agnieszka jest w stanie zwycięsko zatańczyć na korcie ze Schiavone, Janković czy Woźniacką, które grały już w finałach Szlema, więc sama też może tam dojść. Musi tylko poprawić nieco drugi serwis i grać agresywniej z bekhendu. Martina Hingis i Justine Henin nie były fizycznie silniejsze od Radwańskiej, a wygrały mnóstwo Szlemów, więc czemu nie? Agnieszka ma może mniejszą pewność siebie niż Hingis, nie gra tak dobrze pod presją, ma też mniej siły niż Henin, ale ma od nich lepszy wolej i jest bardziej kreatywna" - napisał Cronin.

Sprawczyni dyskusji po awansie na ósme miejsce w rankingu WTA trenuje w Krakowie, przygotowując się do wyjazdu do Moskwy, gdzie od poniedziałku wystąpi w przedostatnim turnieju sezonu. Tym ostatnim ma być zaczynający się 25 października prestiżowy Masters w Stambule z udziałem ośmiu najlepszych zawodniczek 2011 r. W puli nagród będzie aż 4,9 mln dol.

Radwańska awans na Masters ma prawie w kieszeni. Wyprzedzić może ją tylko Marion Bartoli, ale przed nią zadanie z pogranicza niemożliwych. Francuzka musiałaby zwyciężyć w Osace i Moskwie, a Polka jednocześnie odpaść przed ćwierćfinałem w stolicy Rosji. W praktyce Agnieszce do awansu wystarczy jeden wygrany mecz, bo w I rundzie dostanie wolny los jako wysoko rozstawiona, a zwycięstwo w II rundzie w Moskwie daje już ćwierćfinał.

Bartoli nie jest na razie nawet w jednej trzeciej swojej drogi - po dwóch łatwych triumfach awansowała do ćwierćfinału w Japonii, ale żadnych punktów jeszcze nie zarobiła. Dopiero osiągając finał, dostanie 70 pkt, a zwyciężając - 150 pkt. Ranking WTA uwzględnia bowiem tylko 16 najlepszych wyników. Doliczając punkty za nowe turnieje, trzeba odjąć zdobycz za 16. najwyżej punktowany turniej już w rankingu uwzględniony (w przypadku Bartoli chodzi o odjęcie 130 pkt). Przewaga Polki wciąż wynosiła więc wczoraj solidne 485 pkt.

Wszystkie zwycięstwa i nagrody Radwańskiej


Robert Radwański: » Agnieszka jedzie do Stambułu po triumf