Tenis. Radwańska wygrała, Jovanovski się zgubiła

Agnieszka Radwańska pokonała Elenę Baltachę 6:0, 7:6 (7-4) w II rundzie turnieju WTA w Carlsbadzie. Bojana Jovanovski przegrała, bo pomyliła Kalifornię z Nowym Meksykiem.
- Rywalka zaczęła lepiej serwować w drugim secie i stąd zacięta końcówka - mówiła Radwańska po zwycięstwie nad urodzoną w Kijowie reprezentantką Wielkiej Brytanii (WTA 60). Rozstawiona z trójką Polka obroniła dwie piłki setowe przy stanie 4:5 w drugiej partii, nim rozstrzygnęła pojedynek w tie-breaku. O ćwierćfinał imprezy z pulą nagród 721 tys. dol. powalczy z Amerykanką Christiną McHale (WTA 66) lub Rosjanką Ałłą Kudriawcewą (WTA 76).

Carlsbad to drugi z pięciu turniejów Radwańskiej na kortach twardych w drodze do rozpoczynającego się w 29 sierpnia US Open. Tydzień temu doszła do ćwierćfinału w Stanford, a wystąpi jeszcze w Toronto, Cincinnati i New Haven. Rok temu w Carlsbadzie Radwańska po raz ostatni doszła do finału turnieju WTA. Przegrała wówczas ze Swietłaną Kuzniecową. Na turniejowe zwycięstwo czeka od 2008 r.

Bohaterką dnia w Carlsbadzie została Bojana Jovanovski. Serbka leciała na turniej z Waszyngtonu z dwoma przesiadkami - w Dallas i Albuquerque. Kiedy wylądowała w Carlsbadzie, zdziwiła się, że nikt na nią nie czeka. Zadzwoniła do organizatorów, a oni odpowiedzieli, że wysłali transport, a kierowca szuka jej od 15 minut. I wtedy okazało się, że tenisistka pomyliła miasta. Kupiła bilet lotniczy do Carlsbadu w Nowym Meksyku, a turniej odbywa się w Kalifornii pod San Diego, blisko 1,5 tys. km na zachód. Organizatorzy wykupili jej lot we właściwe miejsce, ale musiała osiem godzin zaczekać na lotnisku, a potem znów miała dwie przesiadki. Na korty dotarła pół godziny przed planowanym rozpoczęciem swojego meczu i w trzech setach przegrała z Włoszką Robertą Vinci. "Kolejny turniej gra w Toronto w Kanadzie, ale ostrzegamy, że w USA jest co najmniej siedem miejscowości o takiej samej nazwie" - napisał "Los Angeles Times". Wbrew pozorom takie geograficzne pomyłki zdarzają się często. Do tej pory prym wśród zakamuflowanych pułapek na mapie wiodło niemieckie Halle. Zawodnicy i dziennikarze udający się na odbywający się tam turniej tenisowy często lądowali w Halle, ale tym położonym w dawnym NRD.

Magazyn "Forbes" potwierdził, że tenis pozostaje najbardziej dochodowym kobiecym sportem. Na najnowszej liście najlepiej zarabiających sportsmenek jest aż siedem tenisistek wśród dziesięciu najbogatszych. Prowadzi Maria Szarapowa (25 mln dol. rocznie w 2008 r.), ale za rok może ją wyprzedzić Chinka Na Li, bo podpisała ostatnio kilkuletnie umowy sponsorskie na łączną kwotę 42 mln dol.