Radwańska: Po 17 latach czas na odpoczynek od taty

Agnieszka Radwańska zdecydowała, że na razie nie chce trenować z ojcem. - Tata nie umie oddzielić roli rodzica od szkoleniowca - mówi czternasta tenisistka świata.
Najlepsza polska tenisistka od tygodnia jest w Ameryce, gdzie rozpoczęła pięciotygodniowe przygotowania do wielkoszlemowego US Open. W I rundzie turnieju WTA w kalifornijskim Stanfordzie (pula nagród 721 tys. dol.) gładko pokonała w poniedziałek Czeszkę Barborę Záhlavovą-Strýcovą 6:1, 6:2.

Po spotkaniu rozmawiała z amerykańskimi dziennikarzami i właśnie wtedy powiedziała, że nie będzie przez jakiś czas trenować z Robertem Radwańskim. - Czasem dobrze jest zrobić przerwę, szczególnie od kogoś, z kim pracowało się przez 17 lat. To po prostu za dużo - powiedziała Agnieszka.

Potwierdziła też to, o czym "Gazeta" pisała w poniedziałek, czyli że na prośbę Radwańskiej do Stanów poleciał Tomasz Wiktorowski, kapitan kobiecej reprezentacji Polski w Pucharze Federacji. To on będzie w USA pełnił rolę szkoleniowca Agnieszki, a także jej młodszej siostry Urszuli, która w III rundzie eliminacji w Stanford pokonała Chorwatkę Ajlę Tomljanović 6:3, 5:7, 6:1. Wiktorowski to przyjaciel rodziny, Roberta Radwańskiego zastępował już m.in. w czasie Wimbledonu.

- Na korcie tata jest jednocześnie rodzicem i trenerem. Czasem sprawy tenisowe wynosi poza kort. Tego jest za dużo. Dlatego zdecydowaliśmy się na odpoczynek - powiedziała starsza z sióstr Radwańskich. Na jak długo rozstaje się z tatą w roli trenera? - Zobaczymy - odparła. Matt Cronin, dziennikarz portalu Tennis.com, dodał jednak, że Radwańska zaznaczyła, że nie jest pewna, "czy ojciec jeszcze powróci podczas amerykańskiego tournée" (obejmującego też imprezy w Carlsbadzie, Toronto, Cincinnati, New Haven i US Open).

Stosunki między najlepszą polską tenisistką a ojcem były napięte od dawna. "Spier..." - krzyczała Agnieszka do ojca podczas Rolanda Garrosa w 2010 r., reagując na jego złośliwe komentarze. Radwański coraz częściej zarzucał córce brak zaangażowania, agresji w grze, wypominał porażki. Złościł się, że nie robi postępów, a w głowie ma głównie zakupy, malowanie paznokci, a nie tenis. Agnieszka też reagowała na ojca coraz bardziej nerwowo - potrafiła np. wyjść obrażona w połowie treningu. Podczas meczów pokrzykiwała w jego kierunku, żeby "siedział cicho i nie przeszkadzał".

- Potwierdzam, że do USA leci Tomek Wiktorowski, ale nie dramatyzujmy. Prośba o jego pomoc to wspólna decyzja Agnieszki i Roberta. Uznali, że to w tej chwili najlepsze rozwiązanie. Mają pewne problemy, staramy się pomóc, na pewno jakoś uda się je rozwiązać - powiedział "Gazecie" Wojciech Andrzejewski, szef szkolenia w Polskim Związku Tenisowym, którego formalnie Radwańska musiała poprosić o zgodę na "wypożyczenie" Wiktorowskiego.

Robert Radwański w sprawach relacji z córką od jakiegoś czasu do mediów się nie wypowiada. Zazwyczaj ma za złe, że gazety mieszają się w prywatne sprawy rodziny. Według nieoficjalnych informacji, miał ze Stanfordu wrócić do Krakowa.

Agnieszka w II rundzie w Kalifornii zmierzy się z Kai-Chen Chang z Tajwanu.

"Zarobiła 5 mln dol., 89 tygodni była w Top 10 i ma dopiero 22 lata" - tak przedstawia strona internetowa WTA Radwańską, która została oficjalną blogerką turnieju. "Bardzo lubię Stanford, bo to spokojne miasto. Nie ma tłoku, jest dużo kortów treningowych, hotel jest blisko. Cieszę się, że jest ze mną Ula" - pisze na blogu Agnieszka. Dodaje, że razem z siostrą muszą uważać na restaurację The Cheesecake Factory znajdującą się w niebezpiecznie bliskiej odległości od hotelu. "Uwielbiamy ją, ma świetne jedzenie i serniki na deser. Podczas turniejów w USA próbowałyśmy już wszystkich rodzajów. No, poza tym z masłem orzechowym. Nie lubię masła orzechowego (...) Grałam też dziś mój pierwszy mecz. Był ciężki, ale dałam radę" - napisała na blogu Agnieszka.

Wojciech Fibak, najsłynniejszy polski tenisista, dla Sport.pl:

Do spięć między Agnieszką a tatą dochodziło od dłuższego czasu. Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie w tenisie drugiego przypadku, żeby ojciec i zawodniczka dyskutowali ze sobą w taki sposób w trakcie meczów. Zazwyczaj nawet jak nie idzie, w rodzinie jest atmosfera pełnego wsparcia z obu stron.

Model, w którym Robert Radwański angażuje się w pełni, czyli jest jednocześnie trenerem, szefem teamu i ojcem, przestał się sprawdzać. Od dawna sugerowałem, żeby poszerzyć grupę, wpuścić trenera z zewnątrz albo doradcę, Robert wciąż odgrywałby w nim kluczową rolę.

Agnieszka wybrała kierunek zmian sama, bo czuje się coraz bardziej samodzielna, dojrzała, obeznana w tenisowym świecie. Ale - choć Tomasz Wiktorowski to bardzo miły, dobrze wychowany, niekonfliktowy młody mężczyzna - to zostajemy wciąż przy układzie rodzinnym. Agnieszka zamieniła trenera ojca na trenera przyjaciela. Nie zmienia się to, że wciąż to ona ma pełnię władzy.

Po Wimbledonie Tomek powiedział mi, że przez dwa tygodnie nie udało mu się porozmawiać z Agnieszką o tenisie. To znamienne słowa, bo pokazują, jak trudnym klientem dla trenera jest nasza tenisistka. Do swojej dyscypliny sportu ma bardzo specyficzny stosunek, nie lubi o niej dyskutować. Nie ma w niej dużo chęci do dodatkowych treningów, ćwiczeń, analiz, a tym wygrywa z nią m.in. Karolina Woźniacka, mniej utalentowana, ale bardziej pracowita. Nie sądzę, żeby Tomek był np. w stanie wprowadzać do tenisa Agnieszki nowe rozwiązania taktyczne.

Być może jakieś rozwiązanie podsunie Agnieszce Ken Meyerson, jej amerykański menedżer. Zatrudnienie trenerskiego autorytetu z zewnątrz będzie jednak kosztować kilkaset tys. dol., doradcy tymczasowego - mniej, ale czy będzie chciała wydać pieniądze? Kluczowa jest zmiana w nastawieniu samej Agnieszki - większe otwarcie na profesjonalne podejście do tenisa.