Tomasz Adamek: W walce z Kliczką nie mam nic do stracenia

Już w najbliższy wtorek podczas konferencji prasowej we Wrocławiu były mistrz świata wag półciężkiej i junior ciężkiej Tomasz Adamek po raz pierwszy stanie twarzą w twarz ze swoim najbliższym rywalem - czempionem WBC kategorii ciężkiej Witalijem Kliczką. - Ja nie mam nic do stracenia, jestem na pozycji challengera - mówi w wywiadzie dla ringpolska.pl o zaplanowanej na 10 września potyczce z "Dr Żelazną Pięścią" popularny "Góral".
- Tomasz, w piątek przylatujesz do Polski. Jaki jest twój plan pobytu w kraju?

Tomasz Adamek: Wyląduję w piątek rano na lotnisku w Krakowie, a potem jadę do moich rodzinnych Gilowic. Tam zostanę do niedzieli i wyruszamy na Wrocław. Potem jest jeszcze konferencja w Niemczech z tego, co się orientuję, ale dokładnego planu nie znam, dowiem się wszystkiego na miejscu. W następny czwartek wylatujemy z powrotem do USA.

- We Wrocławiu pierwszy raz staniesz twarzą w twarz z Witalijem Kliczką. David Haye i Władimir Kliczko patrzyli sobie ostatnio prosto w oczy przez kilka minut. Czy u was będzie podobnie?

TA: Ja mogę patrzeć nawet i 10 minut. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Natomiast ja na konferencjach nigdy nie krzyczę, nie rzucam się na swoich rywali, bo prawdziwa walka odbywa się w ringu i to tam trzeba udowodnić, co się potrafi, a nie na konferencjach prasowych. Te wszystkie pokazy są zupełnie niepotrzebne. Jesteśmy dżentelmenami i wydaje mi się, że potrafimy dostarczyć kibicom emocji w inny sposób.

- Podobno Witalij przeszywa wzrokiem swoich rywali. Odlanier Solis unikał tego spojrzenia. Ty się go jednak nie obawiasz...

TA: Jestem wojownikiem, a prawdziwi wojownicy takich obaw nie mają.

- Kiedy jeszcze walczyłeś w kategorii junior ciężkiej, a już mówiło się o twoich występach w królewskiego kategorii, wspomniałeś że nie planujesz walczyć z tymi największymi "ciężkimi" jak bracia Kliczko. Czy to, jak prezentowałeś się w kolejnych walkach w wadze ciężkiej, sprawiło, że uwierzyłeś, że z takimi olbrzymami jak Kliczko też jesteś w stanie sobie poradzić?

TA: Gdybym nie miał tej wiary, to nie wchodziłbym do ringu. Jeżeli nie wierzysz, że możesz wygrać i boisz się, to może stać ci się w ringu krzywda. Wchodzę do ringu ze świadomością tego co robię i z wolą odniesienia kolejnego zwycięstwa. W każdej następnej walce w wadze ciężkiej, zaczynając od tej z Andrzejem Gołotą, pokonywałem kolejne przeszkody, w końcu doszedłem to tego pułapu, że trzeba zmierzyć się w walce o mistrzowski pas z rywalami, którzy mają dwa metry wzrostu i trzeba ich ograć, oszukać, zrobić wszystko, żeby zostać mistrzem świata. Po to przeszedłem do wagi ciężkiej. Ja nie mam nic do stracenia, jestem na pozycji challengera. Trzeba się dobrze przygotować, modlić się, by Bozia dała zdrowia i siły, a potem wejść do ringu i zrobić to, co umie się najlepiej. Muszę być szybki i wygrać.

- Czy widzisz w boksie Witalija jakieś słabe punkty, coś w czym widziałbyś drogę do zwycięstwa w tej walce?

TA: Każdy ma lepsze i słabsze strony. Nie chciałbym jednak o tym mówić. Taktykę na walkę przygotowujemy z trenerem. Analizujemy słabsze i lepsze strony Witalija. Mój trener wie najlepiej, co trzeba zrobić, żeby ograć Kliczkę, ale nie chcę tego zdradzać w wywiadach. Trzeba się brać do roboty i wygrać walkę.

- Wiele osób zwraca uwagę, że to, jak walczył Odlanier Solis w pojedynku z Kliczką do momentu niespodziewanego zakończenia pojedynku, jest dobrą taktyką na pokonanie Ukraińca. Czy ty się z tym zgadzasz? Czy planujesz przyjąć podobną taktykę?

TA: Na pewno będę bazował na szybkości, bo to jest mój podstawowy atut w tym pojedynku. Jako ten mniejszy w ringu, będę musiał obskakiwać swojego rywala. Będę starał się go zaskakiwać zmianami tempa, dobrą pracą nóg, zmianami pozycji. To są moje atuty w wadze ciężkiej i na tym będę bazował.

- Kiedy rozpoczną się przygotowania do walki z Kliczką i na jak długo przed walką zamierzasz przylecieć do Polski?

TA: 15 czerwca zaczynamy obóz przygotowawczy do walki z Kliczką, a do Polski przylecę na kilka dni przed walką. Prawdopodobnie 8- 9 dni wcześniej.

- W przygotowaniach do walki z Arreolą poza twoim głównym trenerem - Rogerem Bloodworthem - pomagał ci także Ronnie Shields. Czy powtórzenie takiej współpracy z dwoma trenerami wchodzi w grę przed walką z Kliczką?

TA: Nie, Roger Bloodworth to wspaniały trener, który wiele mnie już nauczył, co pokazuję w ringu w kolejnych walkach. On jest moim jedynym trenerem i tak pozostanie.

- Na koniec chciałem się zapytać o inny pojedynek. Ty zmierzysz się z Witalijem we wrześniu, ale już 2 lipca inny były mistrz świata kategorii junior ciężkiej - David Haye - zmierzy się z młodszym z braci Kliczko - Władimirem. Jak oceniasz szanse Brytyjczyka w tym pojedynku?

TA: Każdy ma szansę, nawet kiedy nie jest faworytem. David Haye nie będzie faworytem w tej walce. To jest jednak boks. Nigdy nie można przekreślać szans żadnego zawodnika. Tutaj zadecydować może jeden cios, może zadecydować dyspozycja dnia. Jak pięściarz przygotuje się na 120% swoich możliwości, to zostanie mistrzem świata. Takie są zasady w ringu. Ten kto jest lepszy, mądrzejszy, ten wygrywa.

Wszystko o boksie na Ringpolska.pl»