Sport.pl

Boks. Adamek na tropie braci Kliczko

Będzie bijatyka, zamienię ring w pole bitwy - zapowiada Vinny Maddalone. Zdecydowanym faworytem czwartkowej walki jest jednak Tomasz Adamek, który już planuje, jak jesienią 2011 r. dobrać się do braci Kliczko. Relacja zaraz po walce na Sport.pl
Adamek i Maddalone wejdą do ringu w hali Prudential Center w Newark około godz. 4 nad ranem w piątek polskiego czasu (transmisja w Polsacie, całą galę można oglądać w Polsacie Sport od 1 w nocy).

37-letni Maddalone (33 zwycięstwa, 6 porażek, 24 KO), nie licząc potyczki w Łodzi z Andrzejem Gołotą, będzie najłatwiejszym rywalem, z jakim zmierzy się Polak, odkąd zdecydował się na podbój wagi ciężkiej. Amerykanin o włoskich korzeniach nie ma ani ciosu tak potężnego jak np. Chris Arreola, którego Adamek pokonał w kwietniu tego roku, ani też gabarytów olbrzymiego Michela Granta, wypunktowanego przez Polaka w sierpniu.

Dla Adamka (42, 1, 27) jest jednak rywalem wymarzonym, bo, po pierwsze, pomoże zapełnić halę - organizatorzy spodziewają się ok. 15-20 tys. Polaków i Włochów, a po drugie, gwarantuje duże emocje przy niskim ryzyku.

Maddalone to pięściarz bardzo ofensywny, o wielkim sercu do walki. Prawdopodobnie rzuci się na Adamka od pierwszych minut, z głową pochyloną do przodu, i zacznie okładać go serią ciosów - taka ofensywna młócka to znak rozpoznawczy Amerykanina. Ryzyko dla Polaka nie jest jednak duże, bo Maddalone to przy tym mistrz chaosu, jego pięści na ringu poruszają się dużo szybciej niż myśli w jego głowie.

Eksperci, bukmacherzy i chyba nawet sam 37-latek z Queens, który na konferencji z uśmiechem dziękował Adamkowi za daną mu szansę, nie mają więc wątpliwości, kto zwycięży. - Na pochyloną głowę Maddalone mam ciosy podbródkowe. Wiem, jak bronić się przed jego atakami, wiem, że nie mogę dopuścić do walki w półdystansie - mówi spokojnie Adamek. Większość fachowców typuje jego nokaut albo wysokie zwycięstwo na punkty.

Ziggy Rozalski i Kathy Duva z Main Events, czyli promotorzy Polaka, wymyślili pojedynek z Maddalone'em pod hasłem uczty dla kibiców. Fani dostaną w prezencie świątecznym efektowną bijatykę, a pięściarze pod choinką dodatkowy worek z gotówką. Adamek, pytany o sens tej walki, dodał jednak, że ma ona też znaczenie sportowe. Pięściarz czuje, że jeszcze nie okrzepł na dobre w wadze ciężkiej. - Potrzebuję kilku walk, żeby się przestawić w 100 procentach. Nie chcę walczyć o pasy mistrzowskie za wcześnie - powtarza 34-letni Adamek, który dopiero niedawno dobił do wagi 100 kg. Kiedy rok temu walczył w kategorii juniorciężkiej z Johnathonem Banksem i Bobbym Gunnem, był 10 kg szczuplejszy (a w 2007 r. ważył 78 kg!). Trener Roger Bloodworth, 66-letni szkoleniowiec Polaka, mówi, że Adamek w wadze ciężkiej to projekt na ukończeniu, ale jednak ciągle w budowie. - 10 kilogramów robi różnicę. W balansie ciała, w pracy nóg, w tempie walki. Wszystko musi być automatyczne - podkreśla Bloodworth. Maddalone ma być kolejnym testem, czy to, co robią na treningach, przynosi efekty.

Poligon doświadczalny skończy się w 2011 r. Adamek zapowiedział, że jego promotorzy od stycznia będą pracować, aby jesienią doprowadzić do walki o mistrzostwo świata. Najbardziej prawdopodobna jest konfrontacja z 34-letnim Władymirem Kliczką, mistrzem federacji IBF i WBO. Adamek jest bowiem pierwszy w rankingu pretendentów obu tych federacji. Do tego, żeby negocjacje zakończyły się sukcesem, droga jest jednak wyboista - Kliczko ma już wstępne plany na początek roku, a Adamek musiałby pewnie jeszcze stoczyć pojedynek o prawo do bycia "pretendentem oficjalnym". Poza tym - jak mawia Ziggi Rozalski - muszą się jeszcze zgodzić pieniądze. Polak jest jednak dla Ukraińca atrakcyjnym rywalem - w Niemczech ich walka mogłaby przyciągnąć tłumy.



Na razie dalej jest do pojedynku z 39-letnim Witalijem Kliczko, bo organizacja WBC, której jest mistrzem, wyznaczyła już dla niego obowiązkowych przeciwników - zmierzy się ze zwycięzcą walki Raya Austina i Odlaniera Solisa (17 grudnia w Miami). Adamek na liście WBC jest czwarty, przed nim znajduje się jeszcze Denis Bojcow.

Najgorzej wygląda sytuacja w rankingu WBA, gdzie Polak jest dopiero dziesiąty. Dlatego najmniej mówi się o ewentualnej bitwie z mistrzem WBA Davidem Hayem. Anglik, jeśli nie będzie musiał, raczej nie zaryzykuje starcia z Polakiem, równie jak on szybkim i również wywodzącym się z niższej kategorii.

Wstępne plany Adamka zakładają na 2011 r. jedną walkę w kwietniu i kolejną latem. Wiosną promotorzy Polaka zarezerwowali na 9 kwietnia halę w katowickim Spodku, a także na 16 kwietnia w Newark. Na razie najbardziej realna wiosną wydaje się potyczka z Royem Jonesem Juniorem (54, 7, 40 KO), podstarzałą legendą, mistrzem kilku kategorii od średniej po ciężką, bohaterem igrzysk w Seulu. Rankingowo i prestiżowo da Adamkowi niewiele, ale Ziggi Rozalski twierdzi, że da się na niej nieźle zarobić. Alternatywą byłby pojedynek z Francuzem Jeanem-Markiem Mormeckiem (36, 4, 22 KO), który jest już poważnym rywalem - to dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej, który podąża drogą podobną do Adamka i w wyższej kategorii wygrał już trzy pojedynki. Wśród możliwych rywali padło też nazwisko Nigeryjczyka Samuela Petera (34, 4, 27 KO). Obie te walki poprawiłyby pozycję Polaka w rankingach.

Boks. Zmiana rywala Kliczki?  »


Więcej o: