Boks. Grant: Walki z wielkoludami zniszczą Adamka

W sobotę Michael Grant zaliczył swoją pierwszą od ponad siedmiu lat porażkę na profesjonalnych ringach przegrywając jednogłośnie na punkty z Tomaszem Adamkiem. Amerykanin miał być dla Polaka rozgrzewką przed planowanym na przyszły rok starciem z jednym z braci Kliczko. Grant po walce doradzał "Góralowi", aby ten decydował się na walkę z Ukraińcami najszybciej jak to możliwe, bo w innym przypadku dalsze konfrontacje z pięściarzami dużo większymi od niego zniszczą go fizycznie.
- Adamek może zagrozić Kliczko i może zostać mistrzem świata. Jest bardzo szybki i niewygodny do boksowania. Jest jednak jeden warunek, musi to zrobić bardzo szybko. Jeśli chce walczyć z braćmi Kliczko to taka walka powinna się odbyć w ciągu pół roku, najdalej dziewięciu miesięcy. Jeśli on stoczy jeszcze jedną lub dwie walk z pięściarzami dużo większymi od siebie, którzy będą go trafiać z pełną siłą, to na braci Kliczko wyjdzie już bez szans, bo będzie zniszczony fizycznie. Walki z wielkoludami powinny ograniczyć się dla niego jedynie do starć z Kliczko - mówi pięściarz, który jedenaście lat temu pokonał przez techniczny nokaut w dziesiątej rundzie Andrzeja Gołotę.

Tomasz Adamek kolejną zawodową walkę stoczy najprawdopodobniej 6 listopada, a jego rywalem na pewno nie będzie wówczas żaden z braci Kliczko. "Góral" jest notowany na pierwszym miejscu w rankingu organizacji WBO, której pas dzierży Władimir Kliczko. Po walce z Grantem, pięściarz z Gilowic zdradził, że pojedynek z jednym z Ukraińców może odbyć się nawet na początku przyszłego roku.

Więcej o boksie czytaj na Ringpolska.pl  >