Rozalski o "podstawionym" arbitrze walki Adamka: W sądzie będzie nokaut

Sugestia o tym, że promotor Adamka Ziggi Rozalski wpłynął na werdykt w walce polskiego pięściarza z Jasonem Estradą - przez podstawienie "swojego" arbitra - wywołała burzę za oceanem. Rozalski odpowiada, że to zwykłe obelgi. Odda sprawę do sądu, gdzie będzie "nokaut finansowy"
Rozalski, który od lat 70. mieszka w Jersey City, zapowiedział wniesienie sprawy do sądu nowojorskiego. Precedensem była sprawa, jaką wytoczyła córka Włodzimierza Cimoszewicza na publikacje w Polsce tygodnika "Wprost", pt. " Konspiracja Cimoszewiczów". Sędzia w USA uznał, że "Wprost" musi zapłacić 5 mln dol odszkodowania.

Rozalski wynajął prawnika, bardzo znanego i cenionego w Nowym Jorku Pata Englisha, który ma na koncie wielomilionowe sprawy, w tym zwycięstwa na wokandzie przeciw słynnemu promotorowi Donowi Kingowi.

Rozalski w rozmowie z dziennikarzem "Gazety Wyborczej" nazwał oskarżenia kłamstwami bijącymi nie tylko w promotora Adamka, ale też w International Boxing Federation. Zapowiedział, że oddaje sprawę do sądu na Manhattanie, gdzie ma zamiar "znokautować finansowo rywala". (O sprawie czytaj też w bokserskim portalu bokser.org).

Ma na uwadze m.in. tytuły, które ukazały się w polskim internecie: w poniedziałek Wirtualna Polska napisała "Rozalski podstawił sędziego Laytona!?" W tekście sugerowała, że polski obóz może mieć przez to kłopoty.

Eurosport.pl podobnie. Dodał, że Rozalski od dawna znał sędziego Laytona - obaj mieszkają w New Jersey.

We wtorek artykuły zniknęły.

Pat English powiedział dziennikarzowi Przemysławowi Garczarczykowi: - Jestem w szoku, że takie rzeczy i brak odpowiedzialności za słowo może funkcjonować w kraju takim jak Polska. To skandal, którego nie pozostawimy bez akcji prawnej i bez obrony naszego imienia.

Twierdzi, że rola Main Events w obsadzaniu stanowisk sędziowskich była żadna. Wspólnie z promotorem Jasona Estrady Jimmy Burchfieldem dostali fax z IBF z nazwiskami sędziów. Rozalski go nie wiedział, bo od spraw technicznych jest właśnie Main Events.

Sędzia Layton jako jedyny dał w sobotę ośmiopunktową przewagę Polaka. Tak jak Rozalski oraz promotorzy z Main Events pochodzi z New Jersey, gdzie mieszka teraz Adamek. Layton sędziował też pojedynek Adamka z Gołotą w Łodzi. Ponieważ jednak wieczór bokserski odbył się Prudential Center w New Jersey, pod egidą tamtejszej komisji sportowej oraz IBF (tak jak łódzki pojedynek z Gołotą), sędziowie byli z New Jersey. Pozostali dwaj - Joe Pasquale i Steve Weisfeld - urodzili się i mieszkają niedaleko. Layton dał zwycięstwo Polakowi tylko w dwóch rundach więcej niż ceniony Pasquale, przy którym Layton rozpoczął sędziowską karierę.

Również Adamek uważał, że przyznanie mu zwycięstwa różnicą ośmiu punktów to pomyłka. Uznał, że wygrana czterema, pięcioma punktami byłaby sprawiedliwsza. Laytonowi pomyłka nie zdarzyła się po raz pierwszy - jego ocena pojedynku Shannona Briggsa z George'em Foremanem w 1998 r. spowodowała burzę z piorunami (pojedynek Briggs - Foreman sędziował z Weisfeldem, który w sobotę dał dwupunktowe zwycięstwo Adamka). Foremana sędzia Layton skrzywdził.

W sobotę prawidłowo uznał, że wygrał Adamek.

Serwis Sport.pl - Tomasz Adamek »