Sport.pl

Kolarstwo górskie. Maja Włoszczowska bez trenera. Tandem się rozjechał

Jeden z najbardziej udanych duetów polskiego sportu rozstaje się na rok przed igrzyskami. Najlepsza na świecie kolarka górska do walki o złoto w Londynie chce się przygotowywać bez trenera Andrzeja Piątka
Nie my pierwsi. Tak się zdarza, nawet najlepsze małżeństwa się rozchodzą - tłumaczy szkoleniowiec.

- Rozstajemy się w zgodzie, cieszę się, że współpracowałam z trenerem Piątkiem, dzięki niemu dużo umiem, ale każdy układ się kiedyś wyczerpuje. U nas nadszedł ten moment - mówi Maja Włoszczowska.

Ministerstwo Sportu, które na przygotowania wicemistrzyni olimpijskiej i mistrzyni świata wydaje ponad pół miliona złotych rocznie, znalazło się w sytuacji bez precedensu.

- Od kilku tygodni próbuję znaleźć rozwiązanie - żali się wiceminister Tomasz Półgrabski. - Wydawało mi się, że mam do czynienia z grupą zgranych ludzi, którzy są profesjonalistami i osiągają sukcesy przy naszym finansowym udziale. Niestety, widać, że trudno będzie nam te klocki poskładać na nowo. Nie możemy nakazać Mai pracować z trenerem Piątkiem, jeśli ona rzeczywiście tego nie chce. Ale dla mnie to decyzja mocno ryzykowna, dlatego odpowiedzialność za nią muszą wziąć sama zawodniczka oraz Polski Związek Kolarski.

Włoszczowska i Piątek współpracowali ze sobą 12 lat. Ostatnio doszli na szczyt, zdobywając srebro na igrzyskach w Pekinie, mistrzostwo Europy oraz mistrzostwo świata. Do ubiegłego tygodnia Polka była również liderką światowego rankingu. Dlaczego się rozstali?

- Nasze wizje przygotowań do igrzysk się różniły - opowiada trener. - Uważam, że kierunek, którym szliśmy, był dobry, dawał efekty. Nie mogę jednak wziąć odpowiedzialności za wyniki, jeśli nie mam wpływu na wszystkie decyzje, a tak chciała Majka. Wierzę, że sobie poradzi, przez lata współpracy nauczyłem ją wszystkiego: treningu, odżywiania, odnowy, itp.

Wacław Skarul, prezes PZKol., podjął już decyzję o odwołaniu Piątka ze stanowiska trenera kadry seniorek.

- Jestem bardzo doświadczoną kolarką, ale muszę mieć trenera. Będzie nim Marek Galiński - zdradza polska multimedalistka.

Minister Półgrabski: - To oznacza automatyczną renegocjację umowy z powołanym przy ministerstwie Klubem Londyn 2012, który finansuje przygotowania naszych największych nadziei olimpijskich. PZKol. zaproponował na szkoleniowca pana Galińskiego, ale z tego co wiem, on wciąż ściga się na rowerze. Na fikcję nie pozwolę, tak jak nie pozwolę zawodniczce startować i przygotowywać się bez szkoleniowca. Chyba że zechce to robić za prywatne pieniądze. Wtedy proszę bardzo.

Na co dzień Włoszczowska oraz inne czołowe polskie kolarki - Anna Szafraniec, Magdalena Sadłecka, Aleksandra Dawidowicz i Paula Gorycka - jeżdżą w barwach profesjonalnej grupy CCC Polkowice, gdzie dyrektorem i trenerem był także Piątek. Do piątku. - Nasze drogi się rozeszły, nie chcę mówić o szczegółach. Grupa będzie istniała, niebawem podamy nazwisko następcy - mówi Krzysztof Korsak, szef klubu z Polkowic.

Piątek: - Mogę tylko podziękować ministerstwu i sponsorowi CCC Polkowice Dariuszowi Miłkowi za stworzenie nam optymalnych warunków, dzięki którym osiągnęliśmy jedne z największych sukcesów polskiego kolarstwa: dwa tytuły mistrzyń świata, dwa mistrzyń Europy i wiele innych medali.

- Przykład sprzed lat, kiedy Otylia Jędrzejczak rozstawała się z Pawłem Słomińskim, pokazuje, że to niedobra droga. Jeśli trener wymaga tytanicznej pracy, są efekty, a zawodnik mimo to się buntuje, nie najlepiej to o nim świadczy - kończy minister Półgrabski.

Jak na ironię Słomiński jest teraz szefem Klubu Londyn 2012, i to on przyznawał tandemowi Włoszczowska/Piątek pieniądze na przygotowania.

- Każdy, kto osiągnął taki poziom, jak Andrzej z Mają czy ja z Otylią, wie, że nie są to tylko zimne procedury, ale także wielkie emocje osobiste, które zostawiają ślad w człowieku - opowiada Słomiński. - Ludzie na poziomie radzą sobie nawet z takim wstrząsem, a ja jestem pełen podziwu dla Andrzeja, z jakim spokojem troszczy się o przyszłość Mai i jej koleżanek. Znam zarzuty pod adresem szkoleniowca, ale wiem też, że zajmował się wszystkim - i szkoleniem, i promowaniem na każdym kroku sponsora swojej grupy, której struktury stworzył. Właśnie ten człowiek przeprowadził polskie kolarstwo przez niełatwą drogę bez pieniędzy. Tym, którzy lekką ręką pozbyli się Piątka, można tylko powiedzieć: teraz wy macie szansę się wykazać. Oceniając to warsztatowo, jako szef Klubu Londyn 2012, uważam, że na rok przed igrzyskami zawodniczka postąpiła mało profesjonalnie. Rozwiążemy teraz umowę, nową podpiszemy dopiero wtedy, kiedy padną propozycje gwarantujące sukces.

Czy rozstanie Mai Włoszczowskiej z trenerem Piątkiem na rok przed igrzyskami w Londynie to dobra decyzja?
Więcej o: