Wimbledon. Kubot: Na korcie zostawiam serducho

Łukasz Kubot pokonał w III rundzie Gaela Monfilsa 6:3, 3:6, 6:3, 6:3 i po raz drugi w karierze znalazł się w 1/8 finału singlowego Szlema. - Nie mam wielkiego doświadczenia, ale przynajmniej staram się zostawić na korcie kawał serducha - mówił po zwycięstwie. W poniedziałek zagra o ćwierćfinał z Feliciano Lopezem. - Szanse są 50/50 - mówi czeski trener Polaka Jan Stoces. - Każdy z nas może zostać czarnym koniem - dodał Łukasz.
Wimbledon:  1/8 finału mężczyzn »  1/8 finału kobiet »

Po ostatniej piłce pojedynku z Monfilesem kibice wstali i długo bili Polakowi brawo, a on znów odtańczył tradycyjnego już kankana na cześć trenerów Jana Stocesa i Ivana Machytki.

Spotkanie rozpoczęło się w piątek, ale przy stanie 6:3, 3:6, 3:3 i 40:40 zostało przerwane przez deszcz.

W sobotę wszystko zaczęło się idealnie dla Polaka - Monfils, ósma rakieta rankingu ATP, wyszedł na kort rozkojarzony. Rozpoczął od podwójnego błędu serwisowego, a chwilę później Kubotowi wystarczyło jedno odbicie piłki za siatkę, by Monfils zepsuł i stracił gema.

Od tego momentu Polak rządził na korcie. To były prawdopodobnie najefektowniejsze gemy męskiego polskiego tenisa w ostatnich 30 latach - pewny serwis, genialne akcje przy siatce, returny jak ciosy brzytwą i woleje na kosmicznym poziomie. Od momentu, gdy wznowiono mecz, Monfils zdołał wygrać jedynie trzy gemy! Wszystkie przy własnym serwisie i głównie dlatego, że Łukasz już prowadził i trochę odpuszczał walkę. - Dawaj, Łukasz! Brawo! - krzyczeli polscy kibice na trybunach.

- Gael powiedział, że Kubot był niesamowity. Że nie pamięta, kiedy ostatnio grał z kimś tak świetnie atakującym przy siatce, kto tak dobrze czytał jego serwis. Powiedział, że Polak momentami grał jak Federer - opowiadali francuscy dziennikarze po rozmowie z Monfilsem. Francuz dodał, że nic go nie bolało, był w pełni sił. Całą zasługę zwycięstwa przypisał świetnej grze Kubota.

- Łukasz doskonale rozpoczął mecz w piątek i tak samo zrobił w sobotę. Gael często się dekoncentruje na początku i staraliśmy się to wykorzystać. Łukasz prawdopodobnie gra w tej chwili tenis swojego życia - powiedział Jan Stoces, czeski szkoleniowiec Kubota, który opiekuje się także m.in. Niemcami Rainerem Schuettlerem i Benjaminem Beckerem.

Schuettler prowadzony przez Stocesa w 2008 r. doszedł do półfinału Wimbledonu, a w II rundzie w tym roku przegrał z Feliciano Lopezem (ATP 44), Hiszpanem, który w poniedziałek będzie przeciwnikiem Łukasza. - Byłem na tym meczu, wiem jak gra Hiszpan i będziemy się starać przygotować jakąś taktykę. Szansę oceniam 50/50 - powiedział Sport.pl. Stoces, pracujący z Kubotem od listopada. Czeski trener dodał, że największą zmianą w tenisie Polaka jest postawienie na konsekwentną ofensywę. - Na samym początku Łukasz był zbyt defensywny, trzeba było przesunąć go do przodu. Z taką siłą gry, to jest dla niego najlepsze rozwiązanie - dodał Stoces.

- W moim tenisie nie ma nic skomplikowanego. Mam 29 lat i muszę po prostu grać va banque. Z zawodnikami typu Almagro, czy Monfils, z tyłu kortu nigdy nie miałbym szans. W piątym secie pewnie bym padł ze zmęczenia. Dlatego muszę grać swoje, czyli atakować - stwierdził Polak. - Nie mam wielkiego doświadczenia, ale zostawiłem na korcie kawał serducha - dodał.

Kubot ma już w nogach sześć meczów, bo gra od eliminacji, a w sobotę wieczorem w planie miał jeszcze debel w parze z Markiem Knowlesem. - Bardzo ważny będzie odpoczynek, regeneracja organizmu - podkreślał Polak, który w 2010 r. grał już w 1/8 finału Szlema - w Australian Open poległ w trzech setach z Novakiem Djokoviciem. Ale tamten sukces był niepełny, bo III rundę Łukasz przeszedł walkowerem po kontuzji nadgarstka Michaiła Jużnego.

Zwycięstwo nad Monfilsem jest jednak pierwszym w karierze triumfem Polaka nad zawodnikiem z pierwszej dziesiątki w singlowym Szlemie. Wcześniej tylko raz pokonał zawodnika z TOP 10 - Andy'ego Roddicka, ale na imprezie w Pekinie.

Teraz za awans zarobił już 68,7 tys. funtów i netto 160 pkt. do rankingu ATP, co pozwoli mu na awans w okolice 70. miejsca na liście po Wimbledonie (w przypadku ewentualnej porażki z Lopezem).

- Trawa to najlepsza nawierzchnia Hiszpana. Wiadomo, że jego lewa ręka jest bardzo niewygodna przy returnach. Był tu już w ćwierćfinale, a rok temu przegrałem z nim w Madrycie [3:6, 3:6]. Nie mam jednak nic do stracenia, będę grał swoje, atakował. Każdy z nas ma szansę zostać takim czarnym koniem w ćwierćfinale - stwierdził Łukasz.

Galeria ze zwycięstwa Kubota! Żeby obejrzeć kliknij zdjęcie




Czytaj relację Z Czuba z meczu Monfils - Kubot »


Więcej o: