Jerzy Dudek: Manchester grał za miękko

- José Mourinho powiedział w szatni, że zostaje w Realu przede wszystkim po to, żeby w następnym sezonie odebrać Barcelonie trofea - mówi Sport.pl były bramkarz Realu Madryt.
Robert Błoński: Wygląda na to, że w tym sezonie sposób na Barcelonę Josepa Guardioli znalazł tylko Real Madryt. Pana już były klub odebrał Katalończykom Puchar Króla - jedyne trofeum, którego nie wywalczyli.

Jerzy Dudek: Byłem bardzo zdziwiony, że Manchester tak niedokładnie odrobił pracę domową i był tak nieprzygotowany na Barcelonę Guardioli. Graliśmy z nią cztery mecze w trzy tygodnie i dokładnie wiedzieliśmy, kiedy jest najgroźniejsza. José Mourinho wbijał nam do głowy, że najgroźniejsi są po własnej stracie piłki na połowie rywala. Wtedy natychmiast rzucają się, by ją odebrać i skontrować przeciwnika. W taki właśnie sposób strzelili dwa pierwsze gole. Manchester rozbił atak Barcelony i wydawało mu się, że jest w komfortowej sytuacji. A wtedy właśnie Barca jest najgroźniejsza, odzyskuje piłkę i strzela gole. Mourinho kazał nam po odbiorze od razu grać do przodu, na wolne pole. Nie bawić się w żadne krótkie podania na swojej połowie. W pressingu po stracie piłki Barcelona jest genialna. Styl gry, który my pokazaliśmy, grając przeciwko niej - czyli "ryglowanie drzwi" - jest najskuteczniejszy. Słyszałem, że sir Alex Ferguson dzwonił do José Mourinho, i choć nie sądzę, by rady Portugalczyka miały jakikolwiek wpływ, to jednak sądziłem, że mistrzowie Anglii nie popełnią aż tylu błędów. A oni pozwolili Barsie grać tak, jak lubi najbardziej. Messi cofał się na środek boiska, dostawał piłkę i nie bał się ruszyć sam na trzech rywali. Xavi genialnie wszystkim dyrygował i było po Manchesterze.

Nie zdziwiłeś się, że Anglicy grali tak delikatnie?

- Jak na nich - bardzo delikatnie. Nie było widać ich dominacji fizycznej, ale zawodników Barcelony bardzo ciężko jest faulować czy grać [wobec nich] agresywnie. Tak szybko pozbywają się piłki, że trudno doprowadzić do cielesnej konfrontacji. To jest ich wyższość nad innymi. Ale i tak uważam, że Manchester grał za bardzo po przyjacielsku.

Edwin van der Sar popełnił błąd przy golach?

- Moim zdaniem nie miał żadnych szans. Przy bramce Pedro Barca idealnie rozegrała piłkę, ogłupiła obrońców, którzy nie wiedzieli, co się dzieje. Pedro strzelał z bliska; van der Sar, nawet jakby intuicyjnie rzucił się w lewo, i tak miałby problem ze złapaniem piłki. Przy strzale Messiego zza pola karnego nie widział piłki, zasłonili mu ją obrońcy. Gdyby obronił te uderzenia, byłyby to interwencje klasy światowej.

Czy Manchester cię rozczarował? Różnica klas była ogromna...

- Jak na finał Champions League mecz był świetny. Nie było kontrolowania spotkania. Barcelona chciała grać na połowie Manchesteru. Gol Rooneya spowodował, że emocje były do końca. Barca nie zagrała wybitnie, pozwoliła rywalom na kilka groźnych ataków, ale wygrała zasłużenie.

Da się ją strącić z piłkarskiego Olimpu w następnym sezonie?

- W tym sezonie wygrali wszystko oprócz Pucharu Króla. To znaczy, że jest drużyna, która jest w stanie ich ograć. Mnie już w Realu nie będzie, ale wierzę, że "Królewscy" tego dokonają. W pewnym momencie José Mourinho był już zmęczony politycznymi gierkami w Realu, ale w szatni powiedział nam otwarcie: "Zostaję tutaj po to, by za rok zdetronizować Barcelonę". Był na nią strasznie wkurzony. Dwa lata temu awansowała do finału po skandalicznym sędziowaniu w półfinale z Chelsea, w tym roku wyeliminowała Real po kontrowersyjnych decyzjach arbitra. Ale te spotkania dały mu nadzieję na następny rok. Nie dał się sprowokować i choć były takie głosy, nie odszedł po roku w Madrycie. Za dwa miesiące dwumecz o Superpuchar Hiszpanii. Wojna zacznie się na nowo. Będzie ciekawie.

Już wiesz, co dalej z karierą?

- Właśnie przyjechałem na jeden dzień do Polski, w poniedziałek wracam do Madrytu, może będę wiedział coś więcej. Propozycji jest mnóstwo. W Realu spytali, czy zamierzam jeszcze grać w piłkę. Bo jeśli nie, to chętnie by mnie zatrudnili przy pracy z młodzieżą. Na razie jestem za młody, by zaczynać karierę trenera w drużynach młodzieżowych.