Tenis. Ponad 1000 dni Agnieszki Radwańskiej bez turniejowego triumfu

PRZEGLĄD PRASY: - Agnieszka lepiej serwuje, wzmocniła się fizycznie, ma sześć lat doświadczenia. Gra na takim poziomie, że niewiele brakuje jej do Wielkiego Szlema - mówił w kwietniu "Gazecie Wyborczej" Robert Radwański. - Stać mnie na finał Wielkiego Szlema - wtórowała ojcu w wywiadzie dla Radia ZET sama tenisistka. Czy jednak należy mówić o Wielkim Szlemie w sytuacji, kiedy Agnieszka Radwańska na wygranie jakiegokolwiek turnieju czeka już ponad 1000 dni?
Po osiągnięciu półfinału turnieju WTA w Stuttgarcie Agnieszka Radwańska zrobiła krok w kierunku pierwszej dziesiątki rankingu. Po awansie o dwie lokaty jest obecnie dwunastą tenisistką światowej listy. Patrząc na skład TOP 10, miejsce dwunaste wstydu nie przynosi. Co więcej, jest odzwierciedleniem wyników, jakie Polka osiąga od wielu miesięcy.

Bezlitosne liczby

- Agnieszka lepiej serwuje, wzmocniła się fizycznie, ma sześć lat doświadczenia, jest zdrowa. Gra na takim poziomie, że niewiele brakuje jej do Wielkiego Szlema - mówił w kwietniu Sport.pl Robert Radwański. - Stać mnie nawet na finał Wielkiego Szlema - wtórowała mu córka. Statystyki jednak są nieubłagane.

Agnieszka jest najdłużej czekającą na turniejowy triumf tenisistką spośród wszystkich sklasyfikowanych w pierwszej dwudziestce na dzień 25 kwietnia 2011 roku. Turniejowy post Polki trwa od czerwca 2008 roku, czyli od wygranej na trawiastych kortach w Eastbourne. Dla porównania najbardziej głodną sukcesu tenisistką TOP 10 jest Jelena Janković. Serbka po raz ostatni wygrała podczas Indian Wells w...2010 roku.

Analizując wyniki osiągnięte przez najlepsze zawodniczki w wielkoszlemowych imprezach wniosek także jest dość klarowny. Spośród dziesięciu czołowych tenisistek (lista z dnia 25 kwietnia 2011), tylko Wiktoria Azarenka ani razu nie zaliczyła półfinału. Najlepszym wynikiem Białorusinki, podobnie jak Radwańskiej, do tej pory pozostaje dojście do 1/4. Dodatkowo obie tenisistki na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów mierzyły się na korcie czterokrotnie. Polka nie wygrała ani jednego starcia.

- Radwańska jest szybka, naturalnie wytrzymała, sprytna, świetna technicznie. Poprawiła serwis, demoluje słabsze przeciwniczki. U niej naprawdę nie ma się do czego przyczepić! - komplementuje najlepszą polską tenisistkę na łamach "Przeglądu Sportowego" Wojciech Fibak. A jednak, tak jak w półfinałowym meczu z Wozniacki w Stuttgarcie, zawsze czegoś brakuje.

Mistrzynie jednego turnieju

Wspomnianą imprezę w Stuttgarcie wygrała Julia Goerges. Dla niespełna 23-letniej Niemki był to drugi turniejowy triumf w karierze. Tenisowy sukces osłodziły jej jeszcze bardziej nagrody w postaci 110 tysięcy dolarów i Porsche 911 Carrera w wersji cabrio. - W naszej dyscyplinie zdarzają się mistrzynie jednego turnieju - ocenia na łamach "Przeglądu Sportowego" Robert Radwański. - W 2010 roku mieliśmy takie w Rzymie (Maria Jose Martinez Sanchez, 33.WTA) i Madrycie (Aravane Rezai, 24.WTA). Poza tymi sukcesami niczego więcej nie zdziałały i w rankingu są daleko z tyłu. Nie wystarczy raz spektakularnie odpalić fajerwerków - dodaje ojciec i trener Agnieszki.

Należy się z Robertem Radwańskim zgodzić, bo Hiszpanka Martinez Sanchez jest znakomitym przykładem tenisistki, która gra tenis piękny dla oka, jednak najczęściej nieefektywny. Teoria ojca Agnieszki działa też w druga stronę. Zawodniczka, która ma silną pozycję w rankingu, niepopartą turniejowymi zwycięstwami także będzie niedoceniana. Miejmy więc nadzieję, że fajerwerki w wykonaniu Agnieszki Radwańskiej już podczas majowego French Open będą głośne i kolorowe.