Na co stać Radwańską? "Nawet na zwycięstwo. Odpowiedź da III, IV runda "

Agnieszka Radwańska pokonała w I rundzie US Open Hiszpankę Arantxę Parrę-Santonję 6:4, 6:3. Polka zmierzy się teraz z Chinką Shuai Peng. - Na twardym korcie powinna sobie poradzić. Dalej dopiero są trudniejsze rywalki, np. Pietrowa, czy Zwonariewa. Kobiecy turniej jest jednak całkiem otwarty i może go wygrać także Agnieszka - mówi Sport.pl Tomasz Wiktorowski, kapitan kobiecej reprezentacji Polski w Pucharze Federacji.
Radwańska z Hiszpanką wcale nie miała z górki, męczyła się aż półtorej godziny. - Nigdy wcześniej z nią nie grałam, więc musiałam się przyzwyczaić. Ona grała mocno, ale też dużo kombinowała, miała świetne krótkie crossy, różnorodny serwis. A do tego upał, wiatr, ciężkie warunki były - tłumaczyła po meczu Radwańska, która zagra teraz z Chinką Shuai Peng (WTA 61). Półtora roku temu stoczyła z nią bardzo zacięty trzysetowy mecz w Wimbledonie, który wygrała dopiero po blisko trzech godzinach walki. - Pamiętam tamten mecz. Chinka, jak Chinka, wszystkie są bardzo regularne, z nimi zawsze dużo trzeba biegać, zawsze ciężko się gra - wzruszyła ramionami Polka.

- Agnieszka powinna sobie z nią poradzić. Na twardej nawierzchni będzie zdecydowaną faworytką - mówi Sport.pl Tomasz Wiktorowski, kapitan polskiej reprezentacji w Pucharze Federacji, który jest w Nowym Jorku i ogląda wszystkie mecze Polaków. - Hiszpanka zaskoczyła w tym meczu Agnieszkę bardzo mocną grą, ale potem zaczęła bawić się w zmianę rytmu, rotacji itd., a to nie mogło się skończyć dobrze, bo w takiej grze prawdopodobnie najlepsza na świecie jest właśnie Agnieszka. Hiszpanka nie miała więc szans - dodał Wiktorowski.

Czy Polka nie nadużywa skrótów, w tym meczu po raz kolejny wiele z nich nie przyniosło punktów? - Musi straszyć skrótami, bo taki ma styl gry, jak nie będzie tego robić, to rywalki się przyzwyczają, że nie muszą się ruszać z linii końcowej. Skrót to jest zawsze zmiana rytmu. Agnieszka nie może grać w jednym rytmie z mocnymi dziewczynami, bo da im przejąć inicjatywę. Ja bym się tych skrótów jednak nie czepiał - stwierdził trener.

Jak ocenia układ sił w kobiecym turnieju? - W kobiecym tenisie panuje bezkrólewie. W Nowym Jorku nie ma Sereny, Henin. Clijsters moim zdaniem wcale nie jest tak mocną faworytką jak by się mogło zdawać. Janković? Też nie sądzę. Karolina Woźniacka grała dużo, ale sprawia wrażenie jakby mogła biegać w nieskończoność, jeśli rzeczywiście da radę, to na pewno finał jest w jej zasięgu. Mocna może też być Chinka Na Li, bardzo dobrze gra na twardych kortach, no i oczywiście Szarapowa - mówił Wiktorowski.

Co z Radwańską? - W tym roku też ma szansę na wielki wynik, ale prawdziwy test mocy czeka ją w III, IV rundzie, gdzie mogą pojawić się Rosjanki Pietrowa [grała w nocy z Andreą Petkovic] i Zwonariewa. Widziałem dziś trening Zwonariewej i robiła niesamowite wrażenie - stwierdził Wiktorowski.

Jego zdaniem za wcześnie na głębsze analizy, ale ostatnie wyniki Polki na " hardkorcie" dowodzą, że w formie jest solidnej. - Przez miesiąc gry pokonały ją tylko dwie tenisistki - Kuzniecowa i Szarapowa, czyli dwie bardzo silne, dominujące rywalki. To nie wstyd z nimi przegrać. Agnieszka, jak wiemy, z takimi zawodniczkami nie radziła sobie ostatnio najlepiej, ale na razie nie ma ich w zasięgu wzroku - stwierdził kapitan reprezentacji.

Agnieszka Radwańska dziesiąta przed startem US Open »