Radwańska po raz czwarty w tym sezonie w ćwierćfinale

Ponad półtorej godziny mordowała się Agnieszka Radwańska w II rundzie turnieju WTA w Stanford z Ukrainką Olgą Sawczuk. Polka awansowała do czwartego w sezonie ćwierćfinału.
Radwańska wygrała z Sawczuk 7:6 (7-4), 6:2. Nim to jednak nastąpiło, przeżywała na korcie katusze. Pierwszy set, który rozstrzygnął dopiero dramatyczny tie-break, trwał równo godzinę. 23-letnia Ukrainka, którą kilka lat temu trenował Polak Tomasz Iwański, stawiała zaciekły opór i ustąpiła dopiero w drugiej partii, gdy - od stanu 2:2 - nie zdołała już wygrać żadnego gema.

Radwańska na pewno może cieszyć się ze zwycięstwa, ale niekoniecznie z własnej formy, bo z takimi rywalkami w poprzednich dwóch sezonach radziła sobie znacznie łatwiej. Sawczuk, która do turnieju głównego przebiła się z eliminacji, to dopiero 158. tenisistka świata. Na dodatek zaliczająca bardzo słaby sezon - przed Stanford ostatni mecz wygrała w maju, potem zanotowała sześć kolejnych porażek w I rundach, m.in. w Roland Garros i Wimbledonie.

Radwańska awansowała do czwartego w sezonie ćwierćfinału imprezy WTA. Na taki wynik czekała ponad cztery miesiące, bo po raz ostatni wystąpiła w tej fazie w marcu w Miami. W półfinałach zagrała dwukrotnie - w Dubaju i Indian Wells. W Stanford na drodze do być może trzeciego półfinału stanie w piątek Rosjanka Maria Kirilenko (WTA 27) lub Shahar Peer z Izraela (WTA 16), które zmierzą się ze sobą w czwartek. Obie rywalki są dla Polki bardzo niewygodne, z obiema przegrywała w przeszłości na US Open, gdzie jest taka sama nawierzchnia jak w Stanford.

W przyszłym tygodniu Radwańska przenosi się do San Diego, przed US Open zagra jeszcze w Cincinnati i Montrealu. US Open zaczyna się w Nowym Jorku 30 sierpnia.

Mogłabym kiedyś zamieszkać w Australii - mówi Agnieszka Radwańska »