Alarm! Radwańska słaba na mączce

Pasywnie, bez pomysłu i wolno jak żółw grała we wtorek Agnieszka Radwańska z Patty Schnyder w II rundzie turnieju WTA w Madrycie. Przegrała 6:3, 4:6, 4:6 i na 11 dni przed French Open ma się czym martwić.
Najlepsza polska tenisistka (WTA 9) po raz trzeci z rzędu nie zdołała wygrać dwóch kolejnych meczów. Tak jak dwa tygodnie temu w Stuttgarcie (Shahar Peer) i tydzień temu w Rzymie (Lucie Safarova), znów przegrała z niżej notowaną przeciwniczką. Szwajcarka Patty Schnyder jest leworęczna i uchodzi za niewygodną rywalkę, ale jedną nogą jest na emeryturze: ma 32 lata, w rankingu spadła na 48. miejsce, straciła wiele na dawnej szybkości. We wtorek na tle wolnej Radwańskiej prezentowała się jednak jak pociąg TGV. Szwajcarka popełniła 47 (!) niewymuszonych błędów, co - choć ciężko uwierzyć - nie wystarczyło Radwańskiej do sukcesu. Polka grała bowiem bojaźliwie, ciągle przez środek kortu, a najgorsze było to, że nie miała taktycznej wizji, co chce zrobić. Potrafiła np. ruszyć do siatki w sytuacji, w której powinna stać na linii końcowej. Szwajcarce do zdobycia punktu wystarczyło wtedy zagranie w puste pole bez ruszania się z miejsca.

Odkąd w 2006 r., jako 16-latka, Radwańska awansowała do setki rankingu WTA nie miała tak słabych wyników w tej części sezonu, czyli gdy z betonu przechodzi się na czerwoną mączkę.

Dołująca forma Agnieszki martwi, tym bardziej że dookoła dzieją się rzeczy niezwykle jej sprzyjające - bez formy są Safina, Kuzniecowa, słabiej grają siostry Williams, Azarenka, Dementiewa. To powinna być ogromna zachęta. Obowiązkowy wielki turniej w Madrycie (pula nagród 4,5 mln dol.), gdzie nie broniła żadnej zdobyczy z zeszłego roku, mógł być kopalnią punktów i - być może - przybliżyć ją wreszcie w kierunku pierwszej piątki. Taki cel razem ze swoim ojcem i trenerem sama sobie zresztą wyznaczała. Po marcowych turniejach na twardej nawierzchni w Indian Wells i Miami, gdzie efektownie doszła do półfinału i ćwierćfinału, chwalono ją za lepsze przygotowanie fizyczne, mocniejszy serwis, odporność psychiczną. Wtedy ta rankingowa "piątka" nie brzmiała nierealnie.

Teraz jednak wszystko prysło. Znów pojawiła się słaba gra, a z nią złe wyniki. Wojciech Fibak, były najlepszy polski tenisista, we wszystkich wywiadach mówi o wielkim talencie i potencjale Agnieszki, ale zawsze podkreśla też, że "mogłaby bardziej przykładać się do pracy, grać staranniej, być bardziej skoncentrowana na tenisie, taktyce, wykorzystywać okazje". Jego zdaniem stąd biorą się nagłe spadki formy Polki. Te słowa nigdy nie pasowały do sytuacji lepiej niż teraz.

- To nie jest kryzys. Kryzys to mają Safina i Kuzniecowa. Agnieszka nie lubi grać w Madrycie i w ogóle źle się ostatnio czuje na mączce, bo nie może kontrować uderzeń. Na twardych kortach jest jej zdecydowanie łatwiej, stąd lepsze wyniki w USA - komentuje Victor Archutowski, menedżer Radwańskiej. - Agnieszka wykorzystała sześć z 19 szans na przełamanie, a Schnyder sześć z siedmiu. Powinna ten mecz wygrać. Co dalej? Back to work [wracamy do pracy] - kończy Archutowski.

Radwańska w Madrycie gra jeszcze w deblu w parze z Marią Kirilenko. W przyszłym tygodniu jest do dyspozycji swoich sponsorów w Polsce, a potem leci do Paryża.



Madryt. Najciekawsze wyniki

Kobiety. II runda: P. Schnyder (Szwajcaria) - A. Radwańska (Polska, 9) 3:6, 6:4, 6:4; A. Petkovic (Niemcy) - F. Pennetta (Włochy, 14) 7:6 (7-3), 6:3; S. Peer (Izrael) - A. Klejbanowa (Rosja) 7:6 (7-4), 6:0; N. Pietrowa (Rosja, 16) - A. Pawluczenkowa (Rosja) 6:2, 7:5.

Mężczyźni. I runda: E. Gulbis (Łotwa) - A. Montanes (Hiszpania) 7:5, 6:1; P. Petzschner (Niemcy) - F. Fognini (Włochy) 6:1, 4:6, 7:5; E. Schwank (Argentyna) - P.-H. Mathieu (Francja) 6:3, 6:3; J. Chela (Argentyna) - P. Cuevas (Urugwaj) 2:0 -krecz; T. Bellucci (Brazylia, 16) - P. Riba (Hiszpania) 7:6 (7-5), 6:1; V. Hanescu (Rumunia) - I. Andriejew (Rosja) 3:6, 6:5 - krecz.