Sport.pl

Kubot: Chciałbym zagrać Davis cupa

Najlepszy polski singlista nie wyklucza powrotu do reprezentacyjnego teamu. - Oczekuję jedynie lojalności ze strony PZT. Raz się sparzyłem, drugi raz bym nie chciał.
Mariusz Rabenda: Jesteście z Olivierem Marachem bliscy awansu do półfinału debla ATP World Tour Finals, ale pewnie myślisz też o punktach, które by ci się przydały w singlu.

Łukasz Kubot: - Zależy mi na tym, by mieć pewny bezpośredni start w wielkoszlemowym Australian Open. Dlatego chciałem tuż przed turniejem w O2 Arena zagrać singla w dużym challengerze. Niestety nie dało się pogodzić obu celów. Wiele więc wskazuje na to, że po tym turnieju pojadę na turniej do Salzburga, by zdobyć jakiekolwiek punkty. Ostatecznej decyzji jednak jeszcze nie podjąłem. Wszystko zależy jak daleko dojdziemy w Londynie i czy będę się czuł zmęczony. Na dziś jednak jestem zdecydowany jechać do Salzburga.

Singiel i debel nie będą kolidowały w twojej dalszej karierze?

- Nie, bo to są zupełnie różne sporty. Mi gra w debla pomaga w rozwoju jako singlisty i odwrotnie. Nie zawsze w singlu gram serwis-wolej dzięki konieczności gry przy siatce w deblu lepiej u mnie funkcjonuje gra wolejem.

Tylko, że ty jesteś obecnie w pierwszej setce rankingu singlistów, a Marach w siódmej. Nie będzie konfliktu interesów?

- Już graliśmy w tym sezonie kilka turniejów, w których oprócz debla ja grałem single. Pod koniec roku usiądziemy z Olivierem i porozmawiamy co dalej. Jeszcze nie zdecydowaliśmy o tym, co będzie w przyszłym roku.

Jest możliwy twój powrót do reprezentacji grającej w Pucharze Davisa?

- Zawsze. Ja bardzo bym chciał wrócić do reprezentacji. Myślę, że jest to możliwe. Może jeszcze nie na początku przyszłego sezonu, ale w przyszłości nie wykluczam.

Czego potrzeba?

- Lojalności.

Czyjej?

- Ludzi z PZT. Żeby wywiązywali się z obietnic. Raz się nie wywiązali i dlatego zrezygnowałem.

Biorąc pod uwagę rosnącą formę Michała Przysiężnego razem z tobą moglibyśmy mieć niezłą drużynę.

- Michał ma umiejętności na pierwszą setkę, a może nawet pięćdziesiątkę ATP. Jeśli tylko nie będą mu przeszkadzały kontuzje szybko będzie piął się w górę.



Więcej o: