Fibak: Debel pomógł Kubotowi

- Łukasz od dłuższego czasu powinien być w pięćdziesiątce najlepszych zawodników świata. Ale na sukces w tenisie składa się mnóstwo elementów. Talent, praca, warunki fizyczne, szybkość, refleks, zdrowie, odporność psychiczna i motywacja. Zawsze czegoś mu brakowało - mówi Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista.
Michał Szadkowski: Jak to możliwe, że 143. w rankingu ATP Łukasz Kubot wygrywa z szóstym Andym Roddickiem?

Wojciech Fibak: Łukasz przyleciał do Pekinu wcześniej, zagrał dwa mecze w eliminacjach, zaaklimatyzował się. Roddick dotarł później, nie zdążył przystosować się do warunków. Świetnie, że Polakowi udało się to wykorzystać. W tenisie najlepszym zdarzają się wpadki, a teoretycznie słabszym występy wielkie. Gdyby Kubot dostał się do setki, częściej cieszylibyśmy się z takich niespodzianek.

Roddick zlekceważył Polaka?

- W tenisie pojęcie lekceważenia nie istnieje. Roddick po prostu nie złapał swojego rytmu. W trzeciej czy czwartej rundzie pewnie trudniej byłoby go pokonać, ale o tym za dziesięć lat nikt już nie będzie pamiętał.

Na naszych oczach dzieje się historia. Ja byłem ostatnim Polakiem, który pokonał zawodnika z pierwszej dziesiątki rankingu, ale od tego momentu minęło prawie 20 lat. Na początku lat 80. wygrywałem z Guillermo Villasem, Stefanem Edbergiem, Yannickiem Noah i Matsem Wilanderem.

Wojciech Fibak: Łukasz tworzy historię polskiego tenisa
W II rundzie Kubot zagra z Ljubiciciem.

- Wysłałem mu SMS-a, by nie zachłysnął się zwycięstwem z Roddickiem i poszedł za ciosem. Ale zdaję sobie sprawę, że spotkanie z Chorwatem będzie dużo trudniejsze. Ivan niby wycofuje się z tenisa, ale wciąż jest bardzo groźny. Poza tym doskonale zna Łukasza. W maju Polak doszedł do finału turnieju w Belgradzie, w półfinale wygrał z rodakiem Ljubicicia Ivo Karlovićem. Zwycięstwo z Ivanem pozwoliłoby Kubotowi zbliżyć się do wymarzonej pierwszej setki i nie przebijać do turniejów przez eliminacje.

Czy teraz Kubot nie powinien skoncentrować się na singlu?

- Nie, gra podwójna dodała mu skrzydeł. Pewności uderzeń i umiejętności wygrywania ważnych punktów Łukasz nauczył się od Olivera Maracha. Austriak zachowuje się na korcie jak mistrz świata, taki ma sposób bycia. Emanuje pewnością siebie. A nasi tenisiści mają kompleksy, nie wierzą we własne umiejętności. Występy w deblu leżą u podstaw sukcesów singlowych Łukasza.

Czy Kubot ma możliwości na awans do pierwszej pięćdziesiątki rankingu, czy setka to szczyt jego możliwości?

- Łukasz od dłuższego czasu powinien być w pięćdziesiątce. Na sukces składa się mnóstwo elementów. Talent, praca, warunki fizyczne, szybkość, refleks, zdrowie, odporność psychiczna i motywacja. Zawsze czegoś mu brakowało. Między 40. 50. miejscem jest kilku tenisistów grających podobnie do Kubota. A on jest jeszcze młody, w maju skończył dopiero 27 lat.

Kubot - Roddick 6:2, 6:4 »