Sport.pl

Świetny wynik Kubota - pokonał najlepszych na świecie

Łukasz Kubot i Austriak Oliver Marach sprawili największą niespodziankę turnieju deblowego Australian Open. W piątek pokonali w drugiej rundzie 7:5, 6:4 rozstawionych z jedynką Daniela Nestora i Nenada Zimonjicia. - Nigdy nie ograliśmy tak mocnej pary - stwierdził po meczu Polak, który był najlepszym graczem na korcie
Pijani kibice na turnieju >

Z Czuba.tv: Kubot pokonał prawdziwe grwiazdy »

Porażka Nestora i Zimonjicia to megasensacja. To tak, jakby w singlu z turnieju odpadł Roger Federer lub Rafael Nadal. Kanadyjsko-serbski duet jest obecnie najlepszym deblem świata, zdetronizował niedawno na czele rankingu amerykańskich braci Boba i Mike'a Bryanów. Ma w kolekcji kilkadziesiąt tytułów. W zeszłym roku Nestor i Zimonjić wygrali m.in. Wimbledon i kończący sezon Masters Cup. Od początku swoich karier zarobili ponad 10 mln dol.

- Nigdy nie pokonaliśmy pary z pierwszej piątki, a teraz ograliśmy najlepszą i to jeszcze w Wielkim Szlemie. Nikt się po nas tego nie spodziewał, ale my wierzyliśmy w siebie - mówił po meczu Kubot, który jako singlista w 2006 r. grał w III rundzie US Open, ale podkreśla, że powoli coraz większy nacisk w swojej karierze kładzie na debel. - Jestem realistą. Mam już 27 lat, muszę z czegoś żyć, a wyniki w singlu nie gwarantują wielkich pieniędzy - opowiadał.

Spotkanie na korcie numer sześć było popisem Polaka, który prezentował się lepiej nie tylko od utytułowanych rywali, ale także od swojego partnera - znacznie pewniej od niego serwował, potrafił wygrywać własne gemy serwisowe do zera. Solidniej spisywał się też przy siatce. Ale po meczu podkreślał, że sukces jest wspólny. - Wyszliśmy bardzo skoncentrowani, wiedzieliśmy, że nie będziemy mieli wielu szans. W pierwszym secie udało się raz przełamać ich serwis, a w drugiej partii uciec na samym początku. Trzeba było już tylko utrzymać przewagę - opowiadał pochodzący z Bolesławca Polak. Dlaczego wygraliśmy? - Zdecydowała koncentracja, a także to, że dobrze rozpracowaliśmy rywali. Unikaliśmy bekhendu Zimonjicia, bo jest zabójczy. Wiedzieliśmy, że lubią od razu chodzić do siatki, więc staraliśmy się ich trzymać od niej z daleka - stwierdził Kubot.

W kolejnej rundzie, której stawką będzie już awans do ćwierćfinału, austriacko-polski duet zmierzy się z Australijczykami Carstenem Ballem i Chrisem Guccione. - Trudni rywale, obaj dobrze serwują, no i będą mieli za sobą publiczność. Mecz na pewno odbędzie się na jednym z głównych kortów - zakończył Kubot, który w zeszłym roku z Oliverem Marachem wygrał dziewięć deblowych challengerów. W Australian Open grał też w eliminacjach singla, ale odpadł w III rundzie.

W Melbourne teoretycznie może dojść do polskiego ćwierćfinału, bo jeśli Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski oraz Kubot z Marachem wygrają swoje mecze, to wpadają na siebie.

Fyrstenberg i Matkowski też awansowali - czytaj tutaj »