Smuda przed meczem z Austrią: Będą wióry lecieć

- Dla wielu z nas to najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze - mówi Dimitrije Injac, piłkarz Lecha Poznań przed dzisiejszym rewanżem o awans do fazy grupowej Pucharu UEFA. Rewanż z Austrią obejrzy 24 tys. widzów.
Komplet kibiców obejrzy mecz Lecha z Austrią Wiedeń »

Poznaniacy muszą odrobić straty z Wiednia, gdy przegrali 1:2. - Nie zagraliśmy tam dobrego meczu - wspomina obrońca Lecha Zlatko Tanevski. Macedończyk wrócił z badań lekarskich w Niemczech i okazało się, że jego kolano nie jest kontuzjowane. Będzie mógł wystąpić przeciwko Austrii, a to oznacza, że Smuda ma trzech zdrowych obrońców. Czwartym będzie pomocnik Jakub Wilk. To dobre wieści dla Lecha, bo zanosiło się na to, że kłopoty w tyłach mogą być znacznie poważniejsze.

Ale ważniejsza będzie dziś dyspozycja drugiej linii, najmocniejszej formacji Lecha, która jednak przegrała walkę przed dwoma tygodniami. - W lidze poznaniacy grają ładnie, bo rywale, tacy jak ostatnio ŁKS Łódź, im na to pozwalają. W Wiedniu Lech nie miał miejsca i czasu na grę w swoim stylu - uważa były gracz Austrii Radosław Gilewicz. Na dodatek ze składu "Kolejorza" wypadł Tomasz Bandrowski, który w pierwszym pojedynku starł się ostro z Jackiem Bąkiem. Potem obaj gracze wymienili parę ostrych zdań na łamach prasy. - Sprawa z Bąkiem nie jest zakończona. Ale nie wiem, czy spotkamy się na boisku. Nie jestem gotów do gry. Po meczu z ŁKS mam problem z pachwiną - mówił Bandrowski po wczorajszym treningu.

Poznaniacy ćwiczyli na nim rzuty karne. Świetnie bronił je... rezerwowy bramkarz Lecha Ivan Turina. - Może wjedzie na boisko w ostatniej minucie dogrywki - żartował jeden z trenerów. W ogóle humory poznaniakom dopisywały, w przededniu supermeczu dużo się śmiali. - Nie myślimy o premiach, które czekają na nas po awansie do fazy grupowej. Chodzi o sukces sportowy. Dla wielu z nas to najważniejszy mecz w dotychczasowej karierze - mówi Injac i dodaje: - Trener Smuda w ogóle nie motywował nas przed meczem z Austrią Wiedeń. Nie musiał. Ale nie musimy rzucić się na przeciwników, by od razu zdobyć gola. Mamy 90 min, na pewno stworzymy dwie-trzy okazje bramkowe.

Austria nie zamierza wyłącznie się bronić. - Zakładam, że do awansu potrzebne będzie strzelenie przynajmniej jednego gola. Gra na 0:0 to nie jest wyjście - uważa trener gości Karl Daxbacher, który ocenił, że ligi polska i austriacka są na podobnym poziomie. - Nie jesteśmy pewni awansu, ale jesteśmy pewni siebie. Znamy bardzo dobrze Lecha, wiemy, jak zneutralizować jego mocne punkty. Jesteśmy przekonani, że możemy obronić rezultat z pierwszego meczu.

Po pierwszym spotkaniu Smuda aż kipiał ze złości, wściekał się na sędziów i kiepski występ swojej drużyny. Zapowiedział, że Austriacy mogą się szykować na wojnę w Poznaniu. - Potwierdzam to, co powiedziałem w Wiedniu: na swoim boisku nie odpuścimy im nawet milimetra. Będą leciały wióry. Nasza zasada na ten mecz to walka i ofensywa - mówi Smuda, ale docenia rywala: - To niewygodna drużyna, gra w niemiecki sposób: twardo, agresywnie, konsekwentnie przez 90 min.

Początek spotkania o godz. 18.15. Mecz na poznańskim stadionie obejrzy komplet - 24 tys. widzów. Ostatnie bilety sprzedano w poniedziałek.

Jacek Bąk przyjechaliśmy do jaskini lwa »