Sport.pl

Maja Włoszczowska przez tydzień będzie dziennikarką

Wicemistrzyni olimpijska z Pekinu w kolarstwie górskim, na tydzień porzuci rower, a do rąk weźmie mikrofon. Przez siedem dni będzie prowadziła dla telewizji polskiej wywiady z kolarzami uczestnikami Tour de Pologne.
Lang liczy na 3 mln kibiców na trasie Tour de Pologne »

Zanim to się stanie wystartuje jeszcze w niedzielę w zawodach Pucharu Świata. Nic dziwnego w tej sytuacji, że Maję Włoszczowską łapię podczas treningu. Lekko zdyszana zatrzymuje rower i odbiera telefon.

Krótka przerwa nie zaszkodzi w treningu?

Na szczęście dzisiaj mam tylko przejażdżkę, gdyby to był ciężki trening, jak wczoraj, na pewno bym nie odebrała. Nie byłoby mowy o tym, ale na przejażdżce taka przerwa nie zaszkodzi.

Na razie kolarski trening, w weekend start, a nieoczekiwana zmiana miejsc nastąpi w przyszłym tygodniu. Na kilka dni znajdzie się Pani po drugiej stronie kamery. Czy denerwuje się Pani bardziej niż przed startem?

Prawdę mówiąc jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Na razie myślę głównie o weekendowym starcie w Pucharze Świata. Ale z drugiej strony ciekawa jestem, jak się sprawdzę. Na pewno jest to wyzwanie. Jeszcze nigdy na żywo w tej roli nie występowałam. Będzie to zapewne trudne. Ale myślę, że sobie poradzę. Na szczęście do pomocy będę miała doświadczonego dziennikarza Aleksandra Dzieciołowskiego. Powinno być dobrze.

Ja też mam takie wrażenie. W końcu kto jak nie Pani, ma pytać zawodników o wysiłek, zwycięstwa i porażki.

Też mi się tak wydaje. Ale wiadomo, że różnie bywa. Przecież trafia się na różnych zawodników, na różne humory. Na większego lub mniejszego gadułę. To zdecydowanie inaczej wygląda ze strony reportera, niż ze strony zawodnika, który na te pytania odpowiada. Najbardziej się boję, że zabraknie mi pytań. Odpowiadać na pytania jest łatwiej, niż je wymyślać i zadawać. Ale myślę, że dam radę.

A jak jest z tymi humorami. Często ma Pani taką sytuację, że nie chce odpowiadać na pytanie, że najchętniej odwróciłaby się na pięcie i odeszła.

Bywa różnie. Zwłaszcza, gdy wynik jest słaby. Wtedy ma się ochotę pójść gdzieś na bok i posiedzieć samemu. Podobnie jak się jest skrajnie wykończonym. Różnie wtedy bywa z chęcią do rozmowy. Na ogół staram się być cierpliwa, ale czasem mam ochotę uciekać.

Jakie pytania najbardziej Panią denerwują, jakich nie zada Pani swoim rozmówcom w przyszłym tygodniu?

Oj ostatnio bardzo nie lubię pytania o początki kariery. Nie dlatego, że jest głupie, tylko dlatego, że odpowiadałam na nie tyle razy, że kompletnie nie mam ochoty się powtarzać. Tego pytania na pewno nikt ode mnie nie usłyszy. Cała reszta jest w porządku. Mam nadzieję, że moje pytania będą inne niż pozostałych dziennikarzy i uda mi się pokazać kolarstwo i kolarzy z innej strony.

Ten tydzień z mikrofonem - to tylko przerywnik w karierze kolarskiej, czy będzie jakiś ciąg dalszy.

Już trochę probowałam waszej pracy. Chciałabym, też zająć się dziennikarstwem po zakończeniu kariery sportowej. Tak na poważnie w poważnej redakcji. Ale co będzie za kilka lat zobaczymy.

Tour de Pologne wreszcie dorówna Wyścigowi Pokoju »

Więcej o: