Lech gra o pasztetową

We wtorek o godz. 20.30 Lech Poznań podejmuje GKS Bełchatów w Pucharze Ekstraklasy. - Czekają nas zabójcze mecze z Austrią Wiedeń, Wisłą Kraków i Legią Warszawa, a ten jest tylko po drodze - mówi trener ?Kolejorza? Franciszek Smuda
Mało biletów dla kibiców Lecha »

Poznański szkoleniowiec nazywa towarzyskie rozgrywki o PE "pasztetową, do której się jeszcze dopłaca". Ale i tak jest postęp - dziś Smuda przynajmniej usiądzie na ławce rezerwowych Lecha.

W poprzednich latach wysyłał do prowadzenia drużyny swojego asystenta Marka Bajora. Sam obserwował spotkania z trybun. Jeśli jednak ktoś myśli, że obecność Smudy na ławce sprawi, że poznaniacy będą się bili o to trofeum, jest w błędzie. - Koncentrujemy się na lidze, Pucharze UEFA i Pucharze Polski. Te rozgrywki są dopiero na czwartym miejscu - wymienia trener Lecha, który uważa pomysł rozgrywania Pucharu Ekstraklasy za - delikatnie mówiąc - nietrafiony. - Żeby chociaż nagrodą za zwycięstwo był start w Pucharze Intertoto - argumentuje i dodaje: - Polskie kluby nie mają tak szerokich kadr, by na wszystkich frontach wystawiać mocny skład. Zresztą nie tylko Lech tak traktuje ten puchar. Inni też tak robią.

Na piątkowy mecz do Gdańska Smuda wysłał drużynę Młodej Ekstraklasy. Piłkarze trenera Mariana Kurowskiego rywalizowali z rezerwami Lechii. Bramki nie padły, co było sukcesem poznaniaków, którzy głównie się bronili. Dla nich wydarzeniem był już sam fakt występu przy sztucznym oświetleniu i pięciotysięcznej widowni. Kilku z nich spisało się na tyle dobrze, że - tak jak np. Mateusz Machaj - dostaną też szansę dziś i znajdą się w kadrze na spotkanie z Bełchatowem.

Nową twarzą w Lechu ma być też dzisiaj 17-letni Mateusz Możdżeń, pomocnik, młodzieżowy reprezentant Polski, którego Smuda zabrał na piątkowy sparing do Żagania. Możdżeń strzelił tam gola. - Wolałem jechać do Żagania niż nad morze, bo dopiero co tam byliśmy, na meczu z Arką. Piłkarze byli przemęczeni, chciałem dać im odpocząć, bo zawodnik to nie jest ktoś, kogo można bez przerwy gonić - mówi Smuda.

Na dziś zapowiada wystawienie najsilniejszego z możliwych składów "Kolejorza". Te możliwości są jednak poważnie ograniczone po tym, jak Lech oddał na zgrupowania reprezentacji Polski, Peru oraz Bośni i Hercegowiny aż siedmiu graczy. - Ci, którzy zostali w klubie, zagrają - obiecuje trener.

Poznańska widownia po raz pierwszy będzie miała okazję zobaczyć potężnego, blisko dwumetrowego bramkarza z Chorwacji - Ivana Turinę. Po dotychczasowych treningach i meczu w Żaganiu Smuda ma o nim dobrą opinię. Mówi, że to "kawał bramkarza". - Lepiej zna się na tym trener Młynarczyk, ale widzę, że Turina dobrze gra na przedpolu, a jak wychodzi do piłki, to aż drzazgi lecą. Dobrze też wprowadza piłkę do gry - mówi szkoleniowiec lechitów. To nie oznacza jednak, że Turina może się już szykować do występu w Krakowie z Wisłą. W niedzielę pod Wawelem zagra Krzysztof Kotorowski i będzie bronił, póki nie popełni jakiegoś koszmarnego błędu. W każdym razie pewne jest jedno - Kotorowski znów ma poważnego konkurenta i z ich rywalizacji Lech powinien mieć same korzyści.

Bełchatowianie w swoim pierwszym meczu w PE zremisowali 2:2 na swoim boisku z Arką Gdynia. W ekipie GKS debiutował wówczas jej nowy nabytek, były obrońca Lecha Marcin Drzymont.

Spotkanie Lech - GKS rozpocznie się dziś o godz. 20.30 na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Bilety kosztują 20 zł (na IV trybunę ) i 15 zł (na sektory 1-5). Do wejścia na stadion upoważnia też karnet na jesienne mecze Lecha. - Kibiców, którzy posiadają karnet na sektory 12 i 13, prosimy o zajęcie miejsca na sektorach 1-5 - informuje rzeczniczka prasowa Lecha Joanna Dzios.

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama

Austria? Nie ma się czego bać »