Jak Smuda się nauczył, że piłkarze Lecha muszą pić

- Sport opiera się na zdobyczach medycyny. Aby osiągać sukcesy, trzeba z nich korzystać - mówi dr Witold Dudziński, który na zgrupowaniu w Austrii przypominał piłkarzom Lecha, jak się mają żywić.
W Lechu krąży anegdota, że gdy dwa lata temu trener Franciszek Smuda zobaczył na zgrupowaniu piłkarzy idących na trening z butelkami, nie wytrzymał: - Co wy, chcecie biegać czy popijać? U mnie picia nie będzie! - mówił. Przez te dwa lata zmieniło się tyle, że teraz szkoleniowiec Lecha sam zachęca piłkarzy do brania napojów na zajęcia, a czasem nawet przerywa zajęcia, by się napili.

Wtedy nowego Lecha tworzyli bowiem gracze starego "Kolejorza" i Amiki Wronki - ci drudzy mieli już za sobą współpracę ze specjalistami z Rehasport, pierwsi zaś - nie. A współpraca polega m.in. na ułożeniu właściwej diety. Ale nie tylko. - Nasza piramida sukcesu składa się z kilku punktów. O sportowców musi dbać cały zespół medyczny, bo jeden fachowiec nie da rady wszystkiego zrobić. Opiera się to na codziennym zbieraniu danych dotyczących samopoczucia i stanu zdrowia zawodników, badaniach, opracowaniu odpowiedniego przygotowania fizycznego, treningu specjalistycznego czy wreszcie treningu mózgu - mówi dr Dudziński.

Piłkarze Lecha chodzą na treningi z pełnymi butelkami wody lub napoju izotonicznego. To ważne, bo - zdaniem specjalistów z Rehasportu - piłkarze muszą pić jak najwięcej! - Założenie jest takie, że człowiek, aby się nie odwodnić, powinien pić dziennie ok. 30 ml płynu na kg masy ciała przy podstawowym wysiłku. Gdy wysiłek jest średni, to ilość napojów zwiększa się do 50 ml/kg, a gdy duży - nawet 100-150 ml/kg masy ciała. Niektórzy piłkarze piją więc nawet po 10 l dziennie! - Ważne jest jeszcze, co człowiek pije, bo gdy wpije za dużo byle czego, to tylko zatruje organizm - mówi Dudziński. I dodaje, że np. piłkarz może pić kawę rano, ale zaraz po niej powinien wypić pół litra wody. - Bo kawa odwadnia - mówi. - W Austrii jest już nawet taki zwyczaj, że do kawy podają szklankę wody - dodaje. Trener Smuda, gdy w hotelu zamawia filiżankę kawy, czasem prosi nawet o dodatkowe... dwie szklanki wody.

W Grosspetersdorf Dudziński przedstawił piłkarzom dwa wykłady dotyczące prawidłowego odżywiania oraz przygotowania dietetycznego. - Dla większości to żadna nowość, bo słyszeli to już kilka razy i się stosują. Ale nowi piłkarze tego nie wiedzą, Sławek Peszko czy Robert Lewandowski nie mieli w swoich poprzednich klubach z tym nic wspólnego. Dziś rano w trakcie śniadania idę po sali i patrzę na piłkarzy. Prawie wszyscy pili wodę z półlitrowych kufli, tylko ci dwaj mieli małe szklaneczki z sokiem. Mówię im: te szklaneczki są dla normalnych gości hotelowych, dla was są kufle - opowiada dr Dudziński. - Maniek Arboleda mówi mi o godz. 13, że źle się czuje. Pytam go: ile dziś wypiłeś wody? Szklaneczkę, odpowiedział. W tak słoneczny dzień! To jest właśnie przykład braku podstawowej wiedzy.

Zdaniem dr Dudzińskiego piłkarz może jeść i pić prawie wszystko, byle wiedział, jak to robić. - Jak się wie, co jeść, to liczbę odżywek można ograniczyć do minimum. Mogą jeść mięso, choć ono zakwasza organizm. To zaraz potem trzeba zjeść sporo warzyw i owoców, bo one odkwaszają - przyznaje. Samo jedzenie wyłącznie makaronów nie wystarczy. - Będzie sporo węglowodanów, ale niski poziom hemoglobiny - uważa Dudziński.

Inna kwestia, to trening mózgu. W jego skład także wchodzi kilka elementów, jednym z nich jest np. badanie stopnia motywacji. - Bardzo ciekawa sprawa, wyszło np. że w przypadku Marcina Zająca nie wolno oddziaływać na motywację. On jest już tak silnie zmotywowany, że każda kolejna motywacja może tylko zaszkodzić - dodaje.

Sukcesu jednak nie będzie, jeżeli piłkarze nie będą współpracować ze specjalistami. Nawet w Lechu jest jeden taki, który nie zawsze chce się stosować do wskazówek. - Szkoda, bo ma słabe wyniki - przyznaje dr Dudziński.

Lech ustalił ceny karnetów

270 i 360 zł będą kosztowały normalne karnety na jesienne mecze Lecha Poznań. Klub w poniedziałek wprowadza je do sprzedaży zamkniętej - będą je mogli wówczas kupić posiadacze kart płatniczych Lecha, którzy mają karnet z poprzedniej rundy. Od wtorku karnety będą mogli kupować kibice, którzy mieli już abonament, ale nie są posiadaczami karty. Od 18 lipca karnety trafią do otwartej sprzedaży.

Normalne bilety na pierwszy mecz sezonu z Odrą Wodzisław będą kosztować 40 i 50 zł