Tenis. Anna Janowicz: Sprawa nowego trenera Jerzego nie jest jeszcze pewna

- Za Jerzym temat szop ciągnie się od paru lat. Nie uważam, by było to normalne. A są takie tematy tenisowe, które omija się szerokim łukiem. Nie wiem dlaczego - mówi Anna Janowicz w rozmowie ze Sport.pl.
Jerzy Janowicz zakończył turniej w Mons na II rundzie. Jakie są jego dalsze plany startowe?

- Niestety Jurek znów jest chory. Leczy się, w tej chwili nie trenuje. W przyszłym tygodniu nie wystąpi, dopiero w następnym, od 17 października. W grę wchodzą Antwerpia, Moskwa i Sztokholm. Czekamy, czy się dostanie do któregoś z tych turniejów. Jeśli nie załapie się do turnieju głównego to poleci do Sztokholmu i tam zagra eliminacje.

Wciąż jednak jest szansa, bo korzysta z zamrożonego rankingu. W każdym z tych turniejów jest na liście rezerwowej, ale zawodnicy zwykle późno rezygnują. Nawet jak wiedzą, że nie zagrają, to czekają do ostatniej chwili, a czas mają do piątku 14 października. Będziemy wiedzieli dopiero w ostatniej chwili.

Co to za kłopoty ze zdrowiem? Jakaś kontuzja?

- Nie, infekcja. Zaczęło się od grypy żołądkowej w Orleanie. Potem przeszło, ale po pierwszym meczu w Belgii wróciło. Tak bywa z takimi przeziębieniami, trudno je do końca wyleczyć.

Z kolanami i plecami wszystko jest w porządku?

- Tak, odpukać, wszystko jest ok.

Jerzy rozstał się z trenerem Kimem Tiilikainenem. Ma już innego stałego trenera czy szuka?

- Szuka, bo trudno, żeby nie szukał, ale na tę chwilę nic nie jest pewnego. Na ten temat na razie nie udzielamy żadnych informacji, póki sprawa się nie wyjaśni.

Kolejny sezon zacznie się od kwalifikacji do Australian Open?

- Nie, od turnieju głównego. Do kwietnia może jeszcze korzystać z zamrożonego rankingu i zostaną mu jeszcze co najmniej trzy takie starty. Jednym z nich na pewno będzie Australian Open.

Chciałem też spytać o gry komputerowe. Ostatnio głośno było o nagraniu, na którym Jerzy złości się i niszczy klawiaturę. Widziała je pani?

- Widziałam. Nie wiem dlaczego ludzie tak bardzo się interesują tym, że on lubi gry komputerowe. Lubi i nie da się tego ukryć. On tego tematu nie unika. Każdy ma jakieś zainteresowania. Inni chodzą do kina albo do klubów, grają w ruletkę, roztrwaniają pieniądze, a nasz syn lubi gry. Nie ma to żadnego przełożenia na jego karierę tenisową.

Rozumiem pani zirytowanie. Z drugiej strony, gdyby to zrobił Novak Djoković, czy Gregor Dimitrow, czy jakikolwiek inny tenisista to wszyscy by o tym pisali. Tak samo jest z Nickiem Kyrgiosem, który też ma za sobą różne mniejsze i większe afery.

- Jeżeli interesujemy się tenisem to oczywiście - piszmy o wszystkim. Ale niektóre tematy są pomijane, a o niektórych wszyscy piszą, komentują je i hejtują. Ja wiem, że nasz syn wzbudza duże zainteresowanie. Jest kontrowersyjny, dzięki temu jest o czym pisać, inaczej byłoby nudno. Tylko czemu o Jerzym Janowiczu, który rozwalił swoją klawiaturę, kupioną za swoje pieniądze, rozpisywały się wszystkie portale sportowe, a o marnotrawieniu środków z Polskiego Związku Tenisowego nie pisał nikt? Na temat zamieszania w PZT i odwołaniu pana Marcina Śmigielskiego też nikt poza Sport.pl nie wspomniał. O jego nagłej dymisji i jej powodach.

Podał pan przykład Kyrgiosa. Czasem coś przeskrobie, tak samo jest z Bernardem zTomiciem. Odmawiali gry dla reprezentacji, dużo różnych negatywnych rzeczy zrobili, ale o nich się napisało raz, a za Jerzym temat szop ciągnie się od paru lat. Nie uważam, by było to normalne. Czy o Tomiciu wciąż się mówi, że jego ojciec pobił sparingpartnera syna i miał zakaz wstępu na korty? Temat żył przez miesiąc czy dwa i został zamknięty. Są tematy które się lubi drążyć, a są takie które się omija szerokim łukiem. Nie wiem dlaczego.



US Open. Mike Tyson bił brawo, a Djoković śpiewał. Co zapamiętamy z jego meczu z Janowiczem?