Tenis. Ojciec Janowicza: W Wielkich Szlemach sieroty nie grają

PRZEGLĄD PRASY. - Wymarzony rywal na pierwszą rundę? Nie da się go wskazać, przecież w Wielkich Szlemach sieroty nie grają - mówi o Roland Garros Jerzy Janowicz senior, ojciec najlepszego obecnie polskiego tenisisty.
Jerzy Janowicz awansował z 24. na 23. miejsce w rankingu ATP i jest to najwyższa pozycja w karierze polskiego tenisisty. Kroczek ten był możliwy dzięki bardzo dobremu występowi na turnieju ATP w Rzymie, gdzie 22-letni zawodnik dotarł aż do ćwierćfinału, w którym przegrał z Rogerem Federerem.

Janowicz pierwszy mecz w Roland Garros może zagrać już w niedzielę. Tenisista narzekał na drobne urazy kostki i łokcia po turnieju w Rzymie, ale już jest wszystko w porządku. - Nerwobóle, nie ma już po nich śladu - uspokaja Jerzy Janowicz senior w "Przeglądzie Sportowym".

Ojciec opowiada też o przygotowaniach syna do drugiego wielkoszlemowego turnieju w tym sezonie. - W domu trenuje dwa razy dziennie, sparuje z nim Grzegorz Panfil. Czy Jerzy wytrzyma ewentualne paryskie maratony? Nie mam co do tego wątpliwości. Patrzę, ile wysiłku wkłada w tę robotę i wiem, że kondycyjnie będzie przygotowany na pięć setów. Wymarzony rywal na pierwszą rundę? Nie da się go wskazać, przecież w Wielkich Szlemach sieroty nie grają! - mówi Janowicz senior.