Skoki narciarskie. Kamil Stoch czeka, Piotr Żyła odfruwa samotnie

Piotr Żyła zdeklasował rywali w mistrzostwach Polski w Wiśle. Wyprzedził rewelacyjnego młodzika Adama Rudę. Kamil Stoch nie wystartuje 28 grudnia w Oberstdorfie, w pierwszym konkursie Turnieju Czterech Skoczni. A później?
- Żyła, Jan Ziobro, Dawid Kubacki, Klemens Murańka i Aleksander Zniszczoł - tuż po mistrzostwach Polski trener Łukasz Kruczek podał skład na konkurs w Oberstdorfie, od którego 28 grudnia zaczyna się prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Co z leczącym się po operacji Stochem? - Zostawiam mu dziką kartę, jeśli będzie w stanie, dołączy do rywalizacji w jednym z kolejnych konkursów TCS - powiedział trener kadry.

Sam Stoch nie ma wątpliwości. - Nie mogę ryzykować. Najważniejszym punktem sezonu są mistrzostwa świata w Falun - powiedział w wywiadzie na oficjalnej stronie FIS. Dwukrotny mistrz igrzysk w Soczi nigdy nie wygrał TCS, nawet rok temu, gdy jechał do Niemiec jako lider Pucharu Świata, i w tym sezonie też tego nie osiągnie z powodu kontuzji stawu skokowego. Ale jest świadomy, że nie może forsować szybszego powrotu na skocznie, bo to mogłoby go kosztować bardzo drogo. - Nie zacznę skakać, dopóki nie nabiorę pewności, że noga jest całkowicie wyleczona. Najważniejsza jest teraz dla mnie rehabilitacja - tłumaczył Polak. - Nie jestem już nawet zły, bo wiem, że to niczego nie zmieni. Chciałbym wystartować w Turnieju Czterech Skoczni, ale nie mogę nic powiedzieć z całą pewnością.

Nikt nie ma zresztą ochoty podejmować ryzyka. Ani zawodnik, ani trener, ani lekarz, ani prezes PZN Apoloniusz Tajner. Wszyscy wypatrują Stocha jak zbawiciela, ale są świadomi, że aby wrócił na skocznie, pewność co do jego zdrowia i formy musi być stuprocentowa.

Polskie skoki nigdy nie tęskniły za Stochem bardziej niż teraz. Bez swojego lidera kadra zaczęła sezon w Pucharze Świata bardzo słabo. Jedynym zawodnikiem, który skacze na swoim poziomie jest Żyła. We wtorek potwierdził to w Wiśle nokautując rywali w mistrzostwach Polski. Drugi w klasyfikacji 19-latek ze Szczyrku Adam Ruda stracił do zwycięzcy aż 35,1 pkt.

Żyła miał najdłuższe skoki w każdej serii, swoich kolegów z reprezentacji zdeklasował i jako jedyny z kadry budzi jakiekolwiek nadzieje na emocje przed TCS. Mimo wszystko on także uważa, że drużynie ciąży brak kontuzjowanego Stocha. - W poprzednim sezonie w Pucharze Świata, gdy człowiek nawet zepsuł skok, wiedział, że jest jeszcze Kamil, on wszystko naprawi, a kibice będą zadowoleni. Teraz jego nie ma, więc my wszyscy skaczemy pod większą presją. A to nam tylko przeszkadza - opowiadał.

On może podjąć walkę w TCS. Wygląda na to, że jego koledzy - Ziobro, Murańka, Kubacki i Zniszczoł - pojadą do Niemiec jak na ścięcie. Trener Kruczek zastrzegł jednak, że na noworoczny konkurs w Ga-Pa skład drużyny może zostać zmieniony. Może wrócą do rywalizacji Maciej Kot, lub Stefan Hula, którzy we wtorek w Wiśle skakali słabo. Kot bronił tytułu mistrza Polski, po pierwszej serii był drugi, ale potem spadł aż na ósme miejsce. To dla niego osobista porażka. Nie startował w ostatnim konkursie PŚ w Engelbergu, został w Zakopanem, ćwiczył na Wielkiej Krokwi, ale formy nie odbudował.

Kiedy do rywalizacji wróci Stoch? Wciąż nie wiadomo. Może w Ga-Pa, może w Innsbrucku, może w Bischofshofen? A może już po TCS. Póki co wciąż ćwiczy nogę. A gdy już lekarz Aleksander Winiarski będzie pewny, że Stoch jest całkowicie zdrowy, zacznie skakać treningowo. Gdyby okazało się, że jego forma nie ucierpiała znacząco na przymusowej półtoramiesięcznej przerwie, wróci do Pucharu Świata. Gdyby z formą był kłopot, będzie trenował dotąd, aż ją odbuduje. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak to wszystko się potoczy. Priorytetem są mistrzostwa w Falun, gdzie Stoch będzie bronił złota z dużej skoczni, a drużyna brązu.

- Do Falun zostało jeszcze dużo czasu i możemy stać się silniejsi. Sądzę, że mistrzostwa świata będą dla nas dobre - przekonuje Polak i dodaje: - Wszystko idzie w dobrym kierunku, ale ciągle potrzebuję czasu.

Póki co, w TCS trzeba liczyć na Żyłę. Najlepszy z Polaków jest jednak 20. w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W tym roku więc raczej nie zmieni się to, że wciąż Adam Małysz jest jedynym polskim skoczkiem na liście triumfatorów. Niemiecko-austriacka impreza, mordercza ze względu na swoją intensywność, opiera się polskim skoczkom bardziej niż mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie, czy Puchar Świata. Ale czy Żyła jest w stanie włączyć się do walki o wysokie miejsca? Opowiadał, że latem zmienił swoje podejście do skoków, przestał się stresować, staje na skoczni po to, by się dobrze bawić, a to ma zaowocować sukcesami. Jak dotąd zimą udaje się to tylko do pewnego stopnia.

- Zawsze, gdy przed skokiem czuję, że powinienem polecieć daleko, gdy poczuję emocje, to jak na złość się nie udaje - tłumaczy.

Rok temu po nieudanym dla siebie konkursie w Oberstdorfie mówił, że nie mógł się obudzić po Świętach. Jak będzie tym razem tam, gdzie w ramach TCS nie wygrywał dotąd żaden Polak? Żyła pojedzie do Oberstdorfu właściwie bez presji, nikt nie wymienia go nawet po cichu w gronie kandydatów do podium.



Kogo najbardziej brakuje ci w kadrze na TCS?