PŚ w Predazzo. Kruczek: Kamil wygrał z Gregorem nie pierwszy i nie ostatni raz

:
-
- Kiedy Stoch skoczył w drugiej serii, czekałem tylko na Schlierenzauera. O prowadzącym Wanku rozmawialiśmy, że w pierwszej serii miał szczęście. Kamil wygral z Gregorem nie pierwszy i nie ostatni raz - mówi trener kadry polskich skoczków narciarskich Łukasz Kruczek. W niedzielę w Predazzo jego podopieczny, Kamil Stoch, wygrał konkurs Pucharu Świata w Predazzo.
Potwierdziło się, że Stoch świetnie sobie radzi w trudnych warunkach. Wygrał i z wiatrem w plecy, i ze wszystkimi rywalami

- Rzeczywiście nie było łatwo. Szczególnie pierwsza seria była dziwna. Miała kuriozalny przebieg. Najpierw wiało pod narty i zawodnicy jechali z bardzo niskiej belki, później wiatr się odwrócił, organizatorzy wydłużali rozbieg, a to niewiele zmieniało. Nawet bardzo dobrzy zawodnicy mieli problem z awansem do finału [odpadł m.in. Simon Ammann, który skończył zawody na 31. miejscu]. Wszystko dlatego, że byli bardzo mocno karani ujemnymi punktami za podniesienie belki, a wiatr nie pozwalał im odlecieć. Między innymi taki problem miał Piotrek Żyła. Na szczęście w drugiej serii było już w miarę równo. Liczymy na to, że za rok, na mistrzostwach świata, konkursy będą się rozpoczynały później, dzięki czemu warunki będą równe od początku do końca.

W drugiej serii wiało już równo dla wszystkich.

- No właśnie, rozbieg był odpowiednio wyższy, bo wiało w plecy i nie było problemu.

Kiedy Kamil skoczył, pomyślał pan, że wygra?

- Czekałem tylko na Schlierenzauera. O Wanku rozmawialiśmy, że w pierwszej serii miał szczęście, choć trzeba przyznać, że teraz spisuje się dobrze.

Kamil chociaż trochę utrudnił Schlierenzauerowi pogoń za rekordem zwycięstw Mattiego Nykaenena.

- Wygrał z Gregorem nie pierwszy i nie ostatni raz.

Za rok mistrzostwa świata. Wted też wygra?

- Spokojnie, trzeba poczekać. Na pewno zawodnik żyje z tym, że jest postrzegany jako faworyt. Najgorsza jest sytuacja, kiedy brakuje zwycięstw, miejsc na podium, a chce się osiągnąć sukces. Dla Schlierenzauera zwycięstwa to norma. Ma ich już 40. Jednak Kamil też już potrafi zwyciężać, przecież wygrał po raz piąty w karierze, to jego szóste podium w sezonie.

No właśnie - co dla Stocha jest normą?

- Najważniejsze, żeby dla niego normą pozostały dwa dobre skoki.

Siódme i pierwsze miejsce Kamila w przyszłorocznych mistrzostwach wziąłby pan w ciemno?

- Do tych konkursów mamy 12 miesięcy. Na razie nie chcę o nich mówić.

W Predazzo pojawicie się dopiero na mistrzostwa, czy przyjedzie tu wcześniej na treningi?

- My tę skocznię znamy, trenowaliśmy tu lata i lata. Słyszałem, że w wakacje skocznia może być nieczynna, bo będą rozbudowywać obiekt. Ale jeśli się da, pewnie przyjedziemy chociaż na jedno zgrupowanie.

Po sobotnich zawodach Kamil twierdził, że organizatorzy powinni dobudować kilka belek w dół. To dziwne, że skoczkowie startowali z belki numer pół.

- To wszystkich zaskoczyło. W 2003 roku Adam bił tu rekord skacząc z 15. belki. A w sobotę tak naprawdę to nie było pół, tylko minus pół. Organizatorzy dorabiali tę belkę na szybko, może komputer nie był przygotowany na wyświetlanie tego minusa.



W sobotę Kamil mówił, że jest zmęczony. Utrzyma formę do końca sezonu?

- Można być czasami zmęczonym, mieć gorsze samopoczucie, ale o takim prawdziwym, fizycznym zmęczeniu, nie ma mowy. Nie ma żadnego spadku mocy, ona jest praktycznie niezmienna od początku sezonu, cały czas ją kontrolujemy, nie ma zagrożenia, że coś złego się stanie.

Kamil mówił też, że ma na tej skoczni problem z dojazdem do progu. Jak go wyeliminowaliście?

- Miał problem jeszcze w sobotę. Ale już w ostatnim skoku to skorygował. Co prawda go spóźnił, ale wszystkie inne parametry były ok., dlatego ustaliliśmy, że pozycja, jaką przyjął wtedy, jest na tę skocznię optymalna i dzisiaj tak skakał od początku do końca.

Długo analizowaliście jego skoki?

- Nie, to jest kwestia spojrzenia na tej najlepsze skoki. Mamy zrobioną bazę skoków optymalnych dla każdego zawodnika. I oglądając je, od razu wiemy, co trzeba poprawić.

Jakie skoki Kamila są w tej waszej bazie?

- Najlepsze z trzech ostatnich lat. Ale nie tylko takie, które dały zwycięstwa. Są skoki z treningów, z zawodów, które nie wypadły najlepiej, ale akurat jakiś skok był bardzo dobry technicznie. Te zwycięskie próby tak naprawdę czasami do takiej bazy się nie nadają.

Ale ten dzisiejszy chyba się nadaje?

- Ten z drugiej serii na pewno trafi do bazy.