Sport.pl

Skoki narciarskie. Stoch tylko za Austriakami

Najlepszy obecnie polski skoczek Kamil Stoch zmazał plamę po słabym występie w piątkowym konkursie drużynowym. W sobotnim, indywidualnym, był na Wielkiej Krokwi w Zakopanem trzeci. Tak jak w środę w Szczyrku wyprzedzili go Austriacy Gregor Schlierenzauer i Thomas Morgenstern.
Podopieczni trenera Łukasza Kruczka nie obudzili się w sobotę w dobrych humorach. W głowach mieli słabiutki występ w drużynówce, który skończył się szóstym miejscem i złymi skokami lidera naszej drużyny Stocha. 23-letni skoczek z Zębu po raz pierwszy skakał jako ostatni - wcześniej konkursy drużynowe kończył zawsze Adam Małysz, który w marcu zakończył karierę - i nie wytrzymał psychicznie. Zepsuł skok i Polacy zajęli fatalne, szóste miejsce.

Po zawodach kadrowicze porozmawiali z trenerem Kruczkiem i prezesem PZN Apoloniuszem Tajnerem. Na popołudniowy konkurs wyszli odmienieni. Po pierwszej serii można było zaryzykować stwierdzenie, że ktoś się przebrał w ich kombinezony. Liderem konkursu był Krzysztof Miętus (133,5 m), trzecie miejsce zajmował Stoch, piąty był Maciej Kot, a dwunasty Dawid Kubacki. Czterech skoczków w piętnastce mieli jeszcze tylko Austriacy - obecnie bezdyskusyjnie najlepsi na świecie.

W drugiej serii Morgenstern - zdobywca Kryształowej Kuli w poprzednim sezonie - potwierdził, że jest w wyśmienitej formie. 128 m dało mu zwycięstwo. O 0,7 pkt. wyprzedził Schlierenzauera, który pofrunął o pół metra dalej od kolegi. Trzecie miejsce utrzymał Stoch, na czwarte awansował Kot, a Miętus nie doleciał nawet do 120 metra i był siódmy.

To były ostatnie zawody z cyklu Lotos Poland Tour 2012 - wygrał je niepokonany jak dotąd Morgenstern. Stoch awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Letniego GP. W dziesiątce jest również Maciej Kot i do kolejnych zawodów LGP - 7 sierpnia na Hinterzarten (dzień wcześniej konkurs drużynowy) - nie będzie musiał się kwalifikować.

- Mam nadzieję, że taki konkurs jak piątkowy już nigdy nam się nie przytrafi - powiedział Stoch, który dwutygodniową przerwę wykorzysta na siedmiodniowy urlop na Cyprze. - Proszę o cierpliwość, bo do zimy jest jeszcze sporo czasu i na pewno przygotujemy się tak jak trzeba. Recepta na sobotni sukces była prosta. Każdy miał skupić się na tym, by oddawać swoje normalne skoki. W piątek to się nie udało, dziś udało się nam zmobilizować i skoncentrować. Do Austriaków straciłem niewiele i z nadzieją patrzę w przyszłość. Motywacji i energii do pracy mam jeszcze więcej. Startuję jeszcze w Hinterzarten, Einsiedeln i Courchevel. Nie wybieram się do Japonii i Kazachstanu.

- W piątek zawodnicy chyba mieli głowy w chmurach, za bardzo uwierzyli, że mogą zająć bardzo wysokie miejsce. Za to sobotni konkurs był najlepszy tego lata. Jak powiedział Krzysiek Miętus, rozpędzamy się - mówił w sobotę uśmiechnięty trener Kruczek. - Poziom całej drużyny jest niezły. Nie ma co śrubować formy teraz, zima dopiero nadejdzie. Inne ekipy są w zupełnie innym miejscu treningu, Finowie skaczą słabo, Norwegowie zmieniają technikę. W listopadzie przybędzie nazwisk do walki o czołowe lokaty.

Najlepiej zarabiający sportowcy świata według Sports Illustrated






Więcej o: