Boks. Artur Szpilka: Pokażę mu, gdzie raki zimują

Przebywający od poniedziałku w Stanach Zjednoczonych, uważany za jednego z najbardziej utalentowanych polskich bokserów ostatnich lat, Artur Szpilka (6-0, 4 KO), który już 29 lipca na gali w Uncasville przystąpi do swojej siódmej zawodowej potyczki, z dużym spokojem oczekuje przyszłotygodniowej konfrontacji. Pochodzący z Wieliczki pięściarz będzie miał niebawem okazję odbyć sparing z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, Monte Barrettem (34-9-2, 20 KO).

Popularny "Szpila" liczy na to, iż te wszystkie rundy przeboksowane z rutynowanym Amerykaninem będą dla niego cennym doświadczeniem.

- Przyjechałem tu z myślą, by się dobrze zaprezentować i wynieść przede wszystkim jakieś korzystne dla siebie wnioski ze sparingu z Barrettem. Nie mogę się już tego doczekać. Zaprezentuję mu trochę polskiego boksu. Jestem dobrze przygotowany, w piątek pokaże mu, gdzie raki zimują! - zapowiada zawodnik grupy 12round Knockout Promotions.

- Będziemy przyglądać się jak rozwija się Artur. Przede wszystkim chcemy zacząć od mocnych sparingpartnerów. Na początek Barrett - zawodnik o uznanej już renomie. Chcę takich bokserów dla Artura jak najwięcej, on powinien się cały czas uczyć. Gdy zobaczymy, że odpowiednio się rozwinął na pewno otrzyma szansę walki z rywalem dobrym, klasowym o znanym nazwisku - dodał trener pięściarza, Fiodor Łapin.

Szpilka zdaje sobie sprawę jednak, iż wciąż posiada mankamenty. Jak sam twierdzi, sporo jeszcze musi pracować nad swoją defensywą. - Czego mi brakuje? To powinien ocenić przede wszystkim mój szkoleniowiec. Z mojego puntu widzenia, do poprawy jest cały czas obrona. Muszę częściej być w ruchu, nie schodzić po linii prostej - na to najczęściej zwraca mi uwagę trener. Niemniej i tak mam wszystko by zostać mistrzem świata - powiedział Szpila.

Specjalny serwis o boksie. Sprawdź Ringpolska.pl ?

Więcej o: