Boks. Haye z pokorą przyjmuje krytykę po porażce z Kliczką

David Haye bardzo dużo obiecywał przed sobotnią walką o trzy mistrzowskie pasy wagi ciężkiej z Władymirem Kliczką. Brytyjczyk zapowiadał, że znokautuje swojego rywala, przerywając dominację braci Kliczko w królewskiej dywizji. Teraz, po dotkliwej porażce na punkty, "Hayemaker" przyznaje, że jego występ był rozczarowujący i że nie spełnił składanych obietnic.

- Przegrałem z facetem, który w ringu jest bardzo konsekwentny, bardzo silny i bardzo dobry w tym co robi. Jestem rozczarowany. Zrobiłem to, co byłem w stanie, ale to niestety nie wystarczyło - powiedział "Hayemaker". - Ciężko jest przełknąć tę gorzką pigułkę, szczególnie po tak buńczucznych zapowiedziach. Wyszedłem do ringu i nie byłem w stanie zrobić tego, co zapowiadałem. Jest to dla mnie bardzo frustrujące.

Haye dodał, że krytyka, która go teraz spotyka, jest zrozumiała i przyjmuje ją z pokorą.

- Kiedy ktoś mówi przed walką tyle co ja, to naturalną rzeczą jest to, że znajdzie się potem wielu chętnych, żeby kopać leżącego. Proszę bardzo. Możecie mnie krytykować. Dużo mówiłem, dużo obiecywałem przed walką, ale za słowami nie poszły czyny. Trzeba umieć z tym żyć. Miło jest słuchać, kiedy cię chwalą, ale trzeba też umieć przyjąć krytykę - stwierdził były już mistrz federacji WBA.

Legendarne walki, które przeszły do historii boksu

 

Więcej na Ringpolska.pl  ?

Więcej o: