Artur Szpilka stoi po drugiej stronie

Zrobiło się o nim głośno, gdy wyszedł z więzienia. Jeszcze zanim tam trafił, był uznawany za wielki talent. Ale był też powiązany z kibolskim środowiskiem Wisły i nie stronił od bójek. Po jednej z nich trafił do świata boksu (zauważył go jeden z trenerów), a po innej wylądował za kratami. - Mówią o mnie "nadzieja"? Wiem, że mam talent, znakomitego trenera - mówi Artur Szpilka, który w pierwszej walce po zakończeniu wyroku znokautował rywala w 33 sekundy.

Uparcie powtarza, że się nie zmieni, dlatego wyjechał do stolicy, by nie kusić losu. Przeszłość Artura Szpilki pewnie będzie wspominana przy każdej okazji, ale jego kariera nie powinna na tym ucierpieć. - Słyszałem, że oglądalność mojej walki była duża, a ludzie coraz częściej piszą do mnie na Facebooku. Czuję, że zainteresowanie rośnie. Im będzie większe, tym będzie większa szansa na promocję w świecie boksu - twierdzi 22-letni pięściarz z Wieliczki.

Zrobiło się o nim głośno, gdy wyszedł z więzienia. Jeszcze zanim tam trafił, był uznawany za wielki talent. Ale był też powiązany z kibolskim środowiskiem Wisły i nie stronił od bójek. Po jednej z nich trafił do świata boksu (zauważył go jeden z trenerów), a po innej wylądował za kratami.

W krakowskim areszcie śledczym strażnicy przyłapali go na grypsowaniu, dlatego wylądował w więzieniu o zaostrzonym rygorze w Tarnowie. Tam dodatkowo otrzymał status niebezpiecznego więźnia i został umieszczony w izolatce.

Mimo to jego promotor Andrzej Wasilewski zapewnia: - Współpraca z nim to przyjemność. Nie spóźnia się, nie sprawia innych problemów wychowawczych. Artur chce być mistrzem świata i wszystko teraz temu podporządkowuje.

Szpilka: - Mówią o mnie "nadzieja"? Wiem, że mam talent, znakomitego trenera [Fiodora Łapina - przyp. red.] i nadzieję na mistrzostwo federacji WBC czy WBO. W więzieniu nie zapominałem o treningu siłowym, ale cela była mała, na spacernik wypuszczano nas tylko na godzinę, więc nic dziwnego, że przytyłem i musiałem zmienić kategorię na ciężką.

W debiucie w królewskiej kategorii znokautował Ramiza Hadziaganovicia po 33 sekundach i poprawił statystyki do sześciu wygranych w tym czterech przed czasem. Szansę na walkę z silniejszym rywalem ma dostać już 29 lipca na gali w amerykańskim Uncasville. Przygotowuje się do niej w Warszawie, a do rodzinnej Wieliczki zamierza wpadać tylko na krótko.

- Chcę odciąć się od wszystkiego i zająć się tylko treningami. Czy nie ciągnie mnie do powrotu na złą ścieżkę? Pewnie, że tak. Zawsze będę człowiekiem, który stoi po tej drugiej stronie. Ale tu przynajmniej trzymam się diety. W domu mama przygotuje kotlety, przed którymi nie mogę się powstrzymać albo koledzy gdzieś wyciągną. Tu musiałem przywyknąć do monotonii. Czasem posiedzę przed laptopem, spotkam się z koleżanką i to wszystko. Ludziom wydaje się, że życie boksera jest ekscytujące, ale to straszna nuda - kończy Szpilka.

- Robiłem 1000 pompek na więziennych kubkach, na taboretach - opowiada Artur Szpilka?

Młodzi polscy bokserzy chcą podbić świat

Więcej o: