Boks. Czarodziej chce pobić Włodarczyka

- W sobotę Diablo przeżyje prawdziwy czas czarodzieja. To będzie moja walka - mówi Francisco Palacios, wymachując wysadzanym diamentami naszyjnikiem z napisem ?Wizardtime?.

Portorykańczyk będzie w sobotę walczył w Bydgoszczy z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem o zawodowe mistrzostwo świata w wadze juniorciężkiej. 34-letni pretendent wygrał wszystkie walki na zawodowym ringu.

'Diablo' Włodarczyk: zamierzam zbić Palaciosa! Pokażę kto jest mistrzem świata! Remigiusz Jaskot: W hali w Bydgoszczy 7 tysięcy ludzi będzie dopingować Krzysztofa Włodarczyka. Jak się z tym czujesz?

Francisco Palacios: Kibice nie mają znaczenia. W ringu nie będę walczył z nimi, ale z jednym Diablo. Kiedy w Panamie walczyłem z Luisem Pinedą, na trybunach było 16 tys. ludzi i też wszyscy byli przeciwko mnie, a ja czułem się świetnie. Na początku walki mnie nienawidzili, a pod koniec pokochali. A w ogóle to świetnie, że rodacy Włodarczyka będą go wspierać.

Puerto Rico ma tylko 4 mln mieszkańców, a pochodzą stamtąd tacy bokserzy jak Felix Trinidad czy Miguel Cotto. W sumie z twojego kraju wywodzi się aż 60 mistrzów świata. Macie boks we krwi?

- Jestem dumny, że moje nazwisko pojawia się obok nazwisk wielkich mistrzów. Mój brat też był bokserem. A dlaczego jesteśmy dobrzy? Zacząłem walczyć, bo od małego musiałem się bronić. Na ulicy w Puerto Rico musisz to robić. Jeśli nie nauczysz się walczyć, każdego dnia będziesz celem dla innych. Teraz nikogo się nie boję. Mogę stanąć naprzeciwko każdego, kto ma głowę, dwie ręce i dwie nogi.

Wspomniałeś o swoim bracie, na lewej piersi masz tatuaż, który go przypomina. 2 kwietnia, czyli dzień walki w Bydgoszczy, to dla ciebie bardzo ważna data.

- Mój brat Anthony zginął tragicznie w 2004 roku. Obiecałem mu, że będę mistrzem świata. Bóg dał mi szansę, by spełnić tę obietnicę. Ostatnia walka, którą widział, odbyła się właśnie 2 kwietnia.

Podczas ważenia w Warszawie Diablo był spokojny, ty robiłeś show. Taki jest twój styl?

- Szanuję Diablo jako człowieka i zawodnika. Ale w sobotni wieczór nie będzie żadnego respektu. Nie dbam o to, co robił do tej pory. Ważna jest tylko sobota. Odbiorę mu pas i zdobędę mistrzostwo świata.

Powiesiłeś jego zdjęcie w sali treningowej. Chciałeś mu się dobrze przypatrzyć?

- Kiedy podpisałem kontrakt na walkę z Diablo, miałem u siebie rzeczywiście kilka jego zdjęć. Chciałem móc spoglądać na cel, na którym muszę być skoncentrowany.

Oglądałeś walki Włodarczyka?

- Nie jestem typem boksera, który lubi oglądać walki rywali. Znam jego silne strony, to dobrze wyszkolony pięściarz. Ale też ma swoje słabości.

Jakie?

- Zobaczysz w sobotę.

Tylko raz musiałeś walczyć przynajmniej osiem rund. Ostatnie pojedynki kończyłeś po dwóch. Jesteś gotowy na dwanaście starć?

- Nie przygotowuję się na jedną, dwie czy osiem rund. Jestem gotowy na wszystko, chcę pokazać wszystko, co potrafię. To, że moi rywale padają po dwóch rundach, to nie mój problem. Wszyscy wiedzą, jak dobry jest Tomasz Adamek. Z Luisem Pinedą, dobrym bokserem, walczył w Polsce przez siedem rund. Ze mną - w swojej Panamie - Pineda wytrzymał półtorej. Nie chcę pomniejszać umiejętności Adamka, chcę pokazać, że potrafię zniszczyć rywala w ringu.

Rewanż w Puerto Rico?

- Jasne, tak będzie. Przyjechałem tutaj, zdobędę pas, a rewanż odbędzie się u mnie w domu.

Więcej o: